Puszka Pandory

DPERD

?Kore?

My Kingdom Music (CD 2013) 

Nie da się ukryć, że w DPERD kryje się jakiś potencjał i przede wszystkim pasja do muzyki z lat 80-ych, a która czarowała i polskich fanów, w dużej mierze dzięki audycjom nieodżałowanego Tomka Beksińskiego, który przedstawiał ?romantyków muzyki rockowej? i zarażał tym całe rzesze słuchaczy. Również inna radiowa legenda z Programu Trzeciego Polskiego Radia, pan Piotr Kaczkowski zarażał swego czasu niesamowitymi rzeczami powstającymi gdzieś na obrzeżach mainstreamu. Para tworząca DPERD w osobach obsługującej klawisze wokalistki Valerii Buono oraz odpowiedzialnego za muzykę oraz większość instrumentów Carlo Disimone najwidoczniej też przechodziła tę fascynację produkcjami z tamtych czasów dzięki charyzmatycznym znawcom z włoskiego radia, co stało się motywem przewodnim ich wszystkich dotychczasowych płyt pod tym szyldem, jak i poprzednim - FEAR OF THE STORM. Zawsze jednak czegoś mi brakowało na tych krążkach i może to kwestia zbyt syntetycznego soundu i zanadto oszczędnych środkami, jakimi dysponuje ten duet, kto wie... ?Regalero 'il mio Tempo? z 2008 roku był na to doskonałym przykładem, a coś lekko ruszyło do przodu na kolejnym albumie ?Io Sono un Errore?, gdzie parę perełek się przydarzyło. Na ?Kore? (tytuł bezpośrednio nawiązuje do imienia greckiej odpowiedniczki łacińskiej Persefony - Kory) DPERD zdaje się odnajdować nieco bardziej w swojej interpretacji dźwięków spod znaku cold wave, dark wave czy na wpół akustycznego rocka, mniej nawiązuje do twórczości THE CURE, a więcej tu indywidualistycznego charakteru kreowanych przez tę dwójkę dźwięków. Praca nad poszczególnymi utworami sprawia wrażenie bardziej starannej i rzekłbym, że intuicyjnej, a nie inspirowanej dosłownie tym, co malowali muzycznym pędzlem mistrzowie klimatycznych dźwięków. Nadal jest onirycznie, czasem wręcz romantycznie, ale aranże są znacznie ciekawsze niż w przeszłości i w organiczny, naturalny sposób łączą ?żywe? instrumentarium gitar, basu i smyczków z syntetyczną perkusją i dominującym w większości utworów pianinem traktowanym często w sposób właściwy muzyce klasycznej lub kameralnej. Do mistrzostwa i osiągnięcia przez DPERD dźwiękowego nadiru jeszcze daleko, ale ?Kore? jest przynajmniej czymś w rodzaju monolitu, spójnej całości, czarującej może nie wszystkim, co zostało tutaj zgrupowane, ale na pewno wieloma fragmentami, które odbiegają od norm panujących na obecnej scenie, spacyfikowanej przez pewnych sterowanych przez zapotrzebowania słuchaczy wykonawców. Szkoda jedynie, że nie ma tutaj numerów wybitnych, zapierających dech w piersi i ponadczasowych, choć za samą konsekwencję, inność i przemyślaną całość należy się ciut wyższa ocena niż za poprzedni album. A już tak zupełnie żartobliwie mówiąc - co by na ?Kore? powiedziała nasza legendarna Kora? ;)

ocena: 7/ 10

www.facebook.com/dperd


www.myspace.com/dperd


www.mykingdommusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-