Puszka Pandory

HYBRYDS

„Mythical Music From the 21st Century”

Zoharum (CD 1986 - 2013) 

W latach 80-ych na scenie elektronicznej królowały komputerowe dźwięki spod znaku KRAFTWERK, czarował swoimi instrumentalnymi ‘przebojami’ JEAN-MICHEL JARRE, swój najbarwniejszy w karierze okres miał grecki instrumentalista VANGELIS, któremu obok znanej powszechnie muzyki do filmów ‘Rydwany Ognia”, „Blade Runner” czy „1492 - Conquest To Paradise” (powstałej w pięćsetną rocznicę legendarnej podróży Krzysztofa Kolumba) zdarzały się również rzeczy dość trudne w odbiorze, a syntezatory w ogóle zdominowały muzykę pop i nie tylko. To wtedy powstał między innymi nurt ‘new romantic’, który obok rzeczy komercyjnych przyniósł także wiele wartościowych rzeczy, ale mało kto wie, że w Belgii działała formacja HYBRYDS, a ta wyprzedziła swoją epokę, wnosząc do dziedzictwa lat 80-ych coś tak nietypowego i ponadczasowego, jak „Mythical Music From the 21st Century”. Dźwięki wypełniające ten materiał (w 1986 roku wypuszczony wyłącznie na kasecie, później także na winylu i do niedawna niedostępny w wersji CD) to czysto rytualne, silnie nasycone okultyzmem, LaVey’owską Magiją i eksperymentami rzeczy, które wyprzedziły o prawie całą dekadę mistrzów tego stylu, czyli duet ENDURA. Wznowiony w formacie digipak stuff czerpie oczywiście co nieco z tego, co oferowały awangardowe scena industrial i ambient, dopiero raczkujące na początku lat 80-ych i można by tu wspomnieć choćby takie nazwy, jak CABARET VOLTAIRE, THROBBING GRISTLE i EINSTURZENDE NEUBAUTEN czy idąc jeszcze bardziej wstecz - kraut-rockowe formacje CAN, AMON DUUL II, ASH RA TEMPLE i FAUST. Ale to tylko takie drogowskazy, że dziwne rzeczy powstawały już trzy czy ponad cztery dekady temu, ale HYBRYDS próbowało iść w jeszcze inną stronę niż wspomniane przed chwilą projekty, drażniąc końcówki nerwów szamańskimi zaśpiewami, dziwacznymi inkantacjami, minimalistycznym wręcz korzystaniem z instrumentów, plemienną rytmiką i odgłosami, które dziś nazwalibyśmy samplami lub field recordings, a wówczas były to po prostu powplatane w znany tylko autorom sposób (pamiętajmy, że korzystali z czterościeżkowego magnetofonu) fragmenty nagrań nieznanego pochodzenia lub zarejestrowane w plenerze dźwięki. W nieco nowszej historii muzyki zbliżonymi środkami wyrazu wspiera się ORRYELLE & THE HERMAPHRODITIC CHAORDER OF THE SILVER, dawniej posiłkowały się tym wspomniana już ENDURA, JEAN-MICHEL JARRE na niezwykłej płycie „Zoolook”, LAURIE ANDERSON i w sumie niewiele innych postaci ze świata muzyki. Biorąc pod uwagę, że jest to dopiero moje drugie spotkanie z belgijskim zespołem (pierwsze to opisywana w „Puszce Pandory” płyta będąca czymś w rodzaju soundtracku oceanarium w Antwerpii, a która powstała prawie dekadę później), a w dodatku zbiór nagrań pochodzi z lat 1983-1986, czyli początkowego okresu działalności HYBRYDS, jestem zadziwiony jak intrygująco się przedstawia i w żaden sposób nie ma w sobie nic archaicznego, co tyczy się niestety wielu produkcji powstałych przed około trzydziestu laty. Możliwe, że dzieje się tak dlatego, że przekaz jest uniwersalny, materiał opiera się na naturalnych dźwiękach, a sam pomysł robi wrażenie swoją innością od większości tego, co powstaje nawet na awangardowej scenie. Na koniec warto zwrócić uwagę, że oryginalna wersja „Mythical Music From the 21st Century” (tytuł jakżeż profetyczny!) została poszerzona o pięć dodatkowych nagrań, w tym zagraną na żywo w Radio Centraal ambientowo-rytualną kompozycję „Sacred Voices” oraz niepublikowaną do tej pory wersję jednego ze sztandarowych utworów Sandy’ego Nysa i jego kompanii - „Octahedron”. Kolejne niezłe cacko przywrócone do życia przez Zoharum!

ocena: 8/ 10

www.hybryds.be


www.zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-