Puszka Pandory

MACIEK SZYMCZUK

„Clouds”

Zoharum (CD 2013) 

MACIEK SZYMCZUK okazuje się jedną z ciekawszych postaci z kręgu muzyki kontemplacyjno-klimatycznej. Nie wciska nam za odpowiednią opłatą nagranych za darmo dźwięków morskich fal, szemrzących drzew czy świergotu ptaków, a za to w bardzo twórczy sposób osiąga swoistą równowagę między ambientowymi dźwiękami a naturalistycznymi brzmieniami saksofonu, klarnetu, dyskretnie wiodącymi swoje linie gitarą i basem, etnicznymi instrumentami perkusyjnymi oraz odpowiednio dopasowanymi wokalizami. A na płycie aż roi się od gości. Za wokale w siedmiu fragmentach odpowiada małżonka Maćka, Joanna Kustwan-Szymczuk, dysponująca delikatnym, eterycznym głosem, czasem śpiewająca, a czasem używająca szeptu, co daje naprawdę niezły efekt. W dwóch utworach („Nimbostratus (Obłok różany)” i „Stratus Undulatus (Srebrne chmury)”) głęboki wokal, a na dobrą sprawę deklamacje są autorstwa Macieja Mehringa z BISCLAVERET (wykorzystane w nich teksty Tadeusza Micińskiego w tej sytuacji nie dziwią), a w jednym udziela się w niemniej ekspresyjny sposób Mariusz „Oziu” Orzechowski. Ponadto mamy tutaj klarnecistę Michała Sosnę, grającego na gitarze, pianinie i saksofonie Łukasza Ciszaka, gitarzystę Juliana Coope’a oraz basistę Olka Kałążnego. Te wszystkie wokalno-muzyczne dodatki sprawiają, że całość koncepcyjnego albumu o chmurkach nabiera konkretnego kształtu i jest zmienna niczym pogoda. Poszczególne kompozycje są opatrzone tytułami właściwych naszemu nieboskłonowi chmurom - od niewinnych, ulotnych cirrusów, poprzez kłębiaste cumulusy, aż po nisko położone stratusy oraz deszczowo-śniegowe nimbostratusy i cumulonimbusy, co przekłada się na nastrój poszczególnych kompozycji. Ekspresja zmienia się tutaj może nie tak drastycznie, ale odpowiada temu, co dzieje się ponad nami o każdej porze roku, a faktycznie najbardziej przenikające świadomość są momenty, gdy w naszej wyobraźni możemy obcować z chmurami zmieniającymi pejzaż z sielankowego w ciemny i ponury. Przykładem tego wspomniany już, mroczny „Nimbostratus” lub „Cumulus Mediocris (Słońce za chmurą)”, ale nie mniej niepokojące są choćby „Cirrus Uncinus (To Watch the Cloud)” z improwizowaną partią zagraną na klarnecie, prawdziwie dark ambientowe instrumentale, jak „Altocumulus Floccus” i „Cumulus Lacunosus” czy nasycony etniczną rytmiką i prawie że post-rockowy „Altostratus”. Nie jest więc wyłącznie sennie, kontemplacyjnie lub medytacyjnie, ale też na swój sposób drapieżnie, dramatycznie i eklektycznie. Za dopracowany pod praktycznie każdym względem koncept, wliczając w to świetne, przestrzenne brzmienie oraz stylową, choć minimalistyczną oprawę graficzną, należą się Maćkowi duże oklaski i bardzo wysoka nota poniżej tej recenzji.

ocena: 9/ 10

www.mszymczuk.pl


www.facebook.com/maciek.szymczuk


www.myspace.com/maciekszymczuk


www.zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-