Puszka Pandory

RAPOON

?Seeds In the Tide Volume 01?

Zoharum (2 CD 2012) 

Opierając się na dotychczasowych doświadczeniach obcowania z dźwiękami RAPOON już mogę śmiało napisać, że najbardziej znany, a wciąż nie tak doceniony jak trzeba projekt Robina Storey?a należy do najciekawszych na scenie eksperymentalnej elektroniki. Nie ogranicza się w nim li tylko do tworzenia snujących się leniwie dark ambientowych pejzaży czy zapętlonych w nieskończoność dziwactw, jak to bywa często w tym kręgu, a w zamian za to otwiera się na przeróżne możliwości, jakie oferuje tego typu muzyka. Ale na to, jak wiadomo, trzeba być obdarzonym niezwykłą wyobraźnią pełną pomysłów i opierać się nie tylko na własnych umiejętnościach (choć te mogą być pomocne) oraz brzmieniach takich czy innych instrumentów. Dowodzi tego zbiór rzadkich nagrań RAPOON z lat 1993-1999 zebranych na pierwszym z dwóch dysków pod wspólnym szyldem ?Seeds In the Tide Volume 01?. Można tu zaznać szerokiego spektrum mrocznej elektroniki, a przy tym obserwować, jak ewoluował Robin w swoich dążeniach do muzycznej doskonałości, której nadal nie osiągnął, ale artysta goni za absolutem przez całe swoje życie przecież? Wczesne kompozycje RAPOON charakteryzuje swoista rytualność, wręcz szamańskość. Plemienne rytmy rodem z Afryki i Bliskiego czy Dalekiego Wschodu znaczone są hipnotycznym poszukiwaniem własnej tożsamości w świecie eksperymentalnej el-muzyki, która w latach 90-ych coraz częściej bywała określana mianem dark ambientu. To właśnie RAPOON wyprzedził swoją twórczością całą falę one-man bandów pokroju RAISON D?ETRE, SEPHIROTH czy DESIDERII MARGINIS, co słychać w pochodzącym z siedmiocalowego singla utworze ?Fallen Gods? z 1993 roku, w zamieszczonej pierwotnie na kompilacji ?Ambient Rituals: Exercise One-Music For Soul Braiding? z 1995 roku kompozycji ?Visionneuse? (tu wyczuwalne są wpływy tych bardziej atmosferycznych dokonań THIS MORTAL COIL) czy w ?Shakaah? z innej, wydanej rok później przez Thisco składanki pt. ?Thisoriented?. Szamańskie rytmy, wyrazisty syntezator i aura kojarząca się z etniczną muzyką z Afryki czy Azji zdominowały wówczas muzyczne spojrzenie Robina Storey?a. Kolejne fragmenty posługują się w mniejszej dawce mocną rytmiką, raczej skupiając się na kreowaniu mrocznej, rzeźbionej bez pośpiechu w syntezatorowej magmie atmosfery z dziwnymi odgłosami i przetworzonymi głosami w tle. Rytualne bębnienie pojawia się jednak jeszcze w nieco odmiennej formie w ?Distance In? z 1999 roku, będącej oryginalnie częścią kompilacyjnego CD o tytule ?Lagrimas de Miedo?. To tyle na temat intrygującej zawartości pierwszego dysku, ale dysk drugi również przynosi ciekawe rzeczy, bowiem składa się z ponownie wydanych (po raz pierwszy w formacie CD) utworów znanych jako ?Messianicghosts?, pochodzących z 1997 roku, a które w innej wersji ukazały się później na pełnym albumie o tym tytule (2002 rok). Tu pod tytułem ?Messianic Ghosts Originals? cieszą ucho pierwotnym zamysłem artysty, który skomponował cztery długie, transowe kompozycje mocno osadzone w dark ambientowej przestrzenności. W odróżnieniu od nieco krótszych form z pierwszej, wybitnie składankowej płyty, tutaj mamy swoisty monolit. Długie, w przypadku ?Babel?s Tongues?, nawet sięgające ponad pół godziny kompozycje zdradzają swój pozornie tylko jednorodny charakter, którego detale w tle (różne głosy i szmery) można odkryć głównie ze słuchawkami na uszach. Najbardziej monotonny jest otwierający całość utwór tytułowy, natomiast najwięcej trybalnej rytmiki zostało umieszczonej w ostatnim na tej płycie ?Horned Moon?. Może w sumie nie jest to rzecz najwybitniejsza w dark ambientowym światku, ale na tyle atrakcyjna (zwłaszcza w powiązaniu z naprawdę bogatym w dźwięki dyskiem nr 1), że każdy fan mrocznej elektroniki będzie wystarczająco kontent.

ocena: 8/ 10

www.rapoon.net


www.myspace.com/rapoonband


www.zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-