Puszka Pandory

SYNDROME

?Now And Forever?

Hypertension Records (LP 2013) 

Przyjście na świat syna jest wydarzeniem wyjątkowym dla każdego ojca. No prawie każdego? Ale na ogół drzemią w nas, facetach instynkty wyjątkowe i nie pojmowalne dla drugiej płci, która i tak myśli, że jesteśmy nieczułymi samcami interesującymi się wyłącznie sportem, muzyką, samochodami, alkoholem i bzykaniem. Dlatego szanuję decyzję Mathieu Vanderkerkhove?a, że powołał do życia poboczny projekt SYNDROME, w którym podjął się przekazaniu za pomocą takich, a nie innych dźwięków swojego potomkowi własnych odczuć i subiektywnej mądrości. ?Now And Forever? jest takim właśnie przykładem, że można zrobić coś nie dla kasy, a dla personalnej satysfakcji i uzewnętrznić swoją wewnętrzna radość tłamszoną problemami dnia codziennego. Choć ostateczny efekt na pozór brzmi smutno i melancholijnie. Oto bowiem, na przestrzeni 35-minutowego materiału składającego się na tę płytę (w wersji CD to tylko 28 minut) Mathieu, znany również z takich projektów, jak AMENRA, KINGDOM, SEMBLER DEAH czy CAAN, prezentuje swoje dość wyważone oblicze, a kompozycja jest stworzona z prostych w sumie elementów, na które składają się leniwie płynące pasaże klawiszy, wiodąca linia gitary bez przesterów, coś w rodzaju frippowskich (mowa oczywiście o Robercie Frippie z KING CRIMSON), narastających z każdą minutą gitarowych zapętleń oraz improwizacji i melodeklamacje (gościnnie udziela się tutaj Collin H. van Eeckhout z AMENRA i KINGDOM). To taka swoista mikstura post-rocka i neo-folku z naciskiem na to pierwsze. Może mniej eksperymentalna i dysonansowa niż w przypadku wspomnianych wcześniej inicjatyw, w których udziela się twórca SYNDROME, ale nie mniej ekspresyjna, wielopłaszczyznowa i przede wszystkim nasycona introwertycznymi emocjami. I niekoniecznie minimalistyczna, choć takie wrażenie można odnieść słuchając pewnych powtarzających się przez kilka dobrych motywów. Przestrzenność i głębia odgrywają tutaj znaczącą rolę i choć na świecie powstaje mnóstwo zbliżonych stylistycznie płyt każdego roku, to ta jest wyróżniającą się spośród nich swoją aurą miłości ojca do syna. Zero sztuczności, sto procent pasji. A jako ciekawostkę podam fakt, że w kilku momentach swoją grą na pianinie i Moogu zaszczycił SYNDROME sam Josh Graham (m.in. NEUROSIS, RED SPAROWES, A STORM OF LIGHT?). Jak syn Mathieu dorośnie - będzie z wszelkim prawdopodobieństwem dumny z tej płyty.

ocena: 8/ 10

www.facebook.com/syndromechurch


www.hypertensionrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-