|

6 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | INDEX


HRV. - "Anaesthesia"

(CD 2009 / Alchera Visions)

hrv. to jeszcze jedna inicjatywa stworzona przez Bartosza Hervy'ego. Tym razem, w przeciwieństwie do RUMOURS ABOUT ANGELS czy AGONIZED BY LOVE, w pełni samodzielna i bliższa DJ'skiej działalności tego artysty. Na album pod tytułem "Anaesthesia" składa się osiem kompozycji (w istocie jest ich więcej, ale o tym potem) eksplorujących wszelkie odmiany nowoczesnej elektroniki. Mamy tu więc ambientowe przestrzenie, przetworzone i powklejane nieprzypadkowo w takim lub innym miejscu dźwięki pianina i gitary (riff sludge-metalowego BLINDEAD w "Condition"), industrialną rytmikę, jungle'owe bity, transowe motywy i sporą dawkę improwizowanego eksperymentowania z dźwiękiem, częstotliwościami oraz frekwencjami. Czasami hrv. buja w klimatach klubowych (np. w "Deep" czy "Psychical Anaesthesia"), częściej jednak porusza się gdzieś na obrzeżach wciągającego mrokiem, hipnotycznego dark ambientu wzmocnionego elektroniczną rytmiką. "Anaesthesia" powinna więc dzięki temu zainteresować bardzo różnych słuchaczy, nie tylko tych chodzących na imprezy z alternatywną muzyką elektroniczną. Hervy ma niewątpliwy talent do łączenia ze sobą wielu różnych płaszczyzn, na których może równolegle rozwijać powstałe w swojej wyobraźni pomysły i przetwarzać je na elektroniczne dźwięki. Tym bardziej, że sound jest głęboki, wypełnia całą przestrzeń, uspokaja się i wyłania w odpowiednich momentach. Materiał tworzy pewną logiczną, acz nieprzewidywalną całość (z drobnymi przerwami między poszczególnymi kompozycjami) i dopiero po wybrzmieniu ostatnich dronów w ósmym na płycie, ponad 10-minutowym "Physical Anaesthesia" następuje wyciszenie. Ukryte na tym krążku ścieżki są czymś w rodzaju wariacji na temat wcześniej umieszczonych motywów - i znowu dark ambient miesza się z techno-jungle'ową rytmiką, a im bliżej końca, tym więcej w tym improwizacyjnego szaleństwa. Jakieś takie mam wrażenie, że słyszę tam nieco zmienioną wersję muzycznego fragmentu z drugiej części "Matrixa", w którym skupieni w dużej sali służącej za kaplicę i miejsce spotkań ludzie wiją się w opętańczym tańcu. A już kończąca ten materiał ścieżka nr 12 to czysty eksperyment, w którego efekcie otrzymujemy jedynie szczątkowe fragmenty tego, co następowało na tej płycie wcześniej. Niewątpliwie interesująca pozycja, jednak zaznaczam, że nie dla wszystkich.

ocena: 7,5/10
www.hervy.info/hrv
www.myspace.com/hervy
www.alchera.org
autor: Diovis




HOARFROST - "Ground Zero"
(CD 2008 / Zoharum)
Dobrze się stało, że w końcu jakieś nagrania HOARFROST znalazły się na srebrnej blaszce, a nie w wirtualnej postaci mp3 lub na pozostawiającym wiele do życzenia nośniku pod tytułem CDR. Nic jednak nie oddaje dark ambientu tak dobrze, jak tłoczone CD (już trochę mniej płyta winylowa) i będę to powtarzał do znudzenia. Dźwięki potrzebują głębi, możliwości usłyszenia każdego detalu (zwłaszcza ze słuchawkami na uszach), a nie męczarni z odsłuchu trzasków powstałych na przykład podczas kopiowania nagrywalnych płytek lub kłopotów z odpaleniem takiego dysku na każdym dostępnym sprzęcie, co niestety się zdarza. Zalecam odbiór "Ground Zero" właśnie na słuchawkach, bowiem w moim przypadku, gdy włączyłem tę płytę po raz pierwszy przez głośniki, nie wiedziałem gdzie kończą się dźwięki z tego krążka, a gdzie zaczynają się odgłosy prac budowlanych za oknem obok bloku, w którym mieszkam, hehe. Wracając jednak do głównego wątku, "Ground Zero" można więc potraktować jako rzeczywisty debiut tego projektu zafascynowanego opustoszałymi miejscami i popadającymi w ruinę budynkami. Przekute na elektroniczne dźwięki odczucia twórcy HOARFROST można podziwiać już w "Requiem" - utworze tyleż samo smutnym, co na swój sposób wzniosłym i wynoszącym izolacjonizm na wyższy poziom. W tej muzyce czają się złowroga cisza, przemijanie, opuszczenie i powolne obumieranie. Podobieństwa do RAISON D'ETRE nieprzypadkowe, ale na takim wzorcu warto - paradoksalnie rzecz ujmując - budować i tworzyć własne soniczne krajobrazy. Również w kolejnych pięciu kompozycjach minimalistyczna i syntetyczna przestrzeń zapełnia się eksplozjami organicznych, podskórnych hałasów i ucieleśnienia procesów rozkładu oraz niszczenia, a w ostatnim na dysku "Red Alert" dochodzą do tego jeszcze różne zniekształcone głosy i przetworzone krzyki. Na takich kontrapunktach oparta jest całość materiału trwającego około 44 minut. Na deser otrzymujemy jeszcze video do jednego z utworów zawartych na tym materiale. Obrazki do "From Here To Ruins" zostały nakręcone w opuszczonym i mocno nadgryzionym zębem czasu budynku. Nic wybitnego, ale świetnie oddaje towarzyszące temu klipowi dźwięki. Podobnie zresztą jest z samą muzyką. A płytę mogę polecić głównie maniakom urbanistyczno-industrialnego dark ambientu.
ocena: 7/10
www.hoarfrost.darknation.eu
www.myspace.com/hoarfrostdarknation
www.zoharum.com
autor: Diovis


HOARFROST - "Dungeon"
(Net-release 2007 / Kaos Ex Machina)
Kaos Ex Machina to inicjatywa, której celem jest między innymi wypuszczanie wirtualnych wydawnictw, a te po ich opublikowaniu w konkretnym miejscu można oficjalnie i legalnie (zaznaczam - LEGALNIE!) ściągać na własny komputer. W ten sposób w dość niedługim czasie udało się KEM przygotować kilka różnych pozycji, a jedną z nich jest właśnie opisywany materiał projektu HOARFROST pt. "Dungeon". I tu od razu wyjaśnienie - prawdą jest, że nie recenzujemy póki co wirtualnych płyt (czy w ogóle można je takim mianem nazywać? - oto jest pytanie i temat na oddzielną dyskusję...), a opis właśnie tej znalazł się tutaj dlatego, że wydawca przesłał ją do nas w formacie CDR w normalnym pudełku i z prowizoryczną okładką, odmienną od tej, która egzystuje w wirtualnym świecie. "Dungeon" to sześć mrocznych, rzeczywiście przesiąkniętych piwnicznymi ciemnościami impresji zamkniętych w około 22 minutach. Słuchałem tych dźwięków tuż po opisywanym w innym miejscu VESTIGIAL i są one utrzymane w zbliżonej estetyce. Oba projekty inspirują hipnotyczne, wręcz rytualne dźwięki tworów w rodzaju ENDURY czy nawet COPH NIA. Naczelną cechą tego stuffu jest niepokojący, namacalnie przerażający klimat, w którym ciągle coś pulsuje, tętni podskórnym życiem, szumi, szemrze i wdziera się w podświadomość. Czuć, że twórca HOARFROST skorzystał z szerokiego arsenału środków, jakimi są różnej maści sample, dość ciekawie to poukładał i dopilnował, by nadać temu odpowiednie, czytelne brzmienie. Od czasu, w tych na pozór chaotycznych dźwiękach pojawia się szczątkowa rytmika, co wzmacnia siłę rażenia całości i czyni je nieco bardziej przystępnymi dla przeciętnego fana muzycznej elektroniki. Jeszcze brakuje HOARFROST nieco oryginalności, ale mam świadomość, że muzyk jest wciąż na etapie poszukiwań i w przyszłości okaże się, czy odnajdzie swojego osobistego Świętego Graala. Na razie jest na dobrej drodze.
ocena: 6,5/10
www.hoarfrost.darknation.eu
http://www.kaos-ex-machina.pl/promotions/index.htm
autor: Diovis


H.E.R.R. - "The Winter of Constantinople"
(CD 2005 / Cold Spring Records)
Dla miłośników muzyki z pogranicza neo-folk, neo-classic proponuję wspaniałą płytę holenderskiego projektu H.E.R.R. "The Winter of Constantinople". To wprawdzie nie nowy album, lecz reedycja materiału wydanego przez francuską Cynfeirdd Records, najpierw jako limitowany CD-R, potem jako 12-to calowy winyl. Teraz materiał doczekał się oficjalnego wydania CD dzięki Cold Spring. Dziewięć utworów w klimacie neoklasycznym, niezwykle melodyjnych. Słusznie materiał ten nazywany jest neoklasycznym koktajlem, gdyż nasycony jest atmosferycznymi klawiszami, magicznymi dźwiękami wiolonczeli oraz rytmiką bębnów.
Słuchając tej płyty można zanurzyć się w klimat magicznych doznań, spokojnych, stonowanych wibracji, w sam raz na długie jesienne wieczory (ale nie tylko...).
"Winter of Constantinople" to płyta ukazująca stuprocentowy profesjonalizm H.E.R.R. Materiał nagrany na wysokim poziomie, świetnie nadawałby się jako ścieżka dźwiękowa do filmu opiewającego czyny historycznych bohaterów. Takie było moje pierwsze skojarzenie podczas słuchania płyty, co chyba w przypadku takiego rodzaju muzyki jest na pewno dużym atutem, wskazującym na wartościowość tego materiału.
ocena: 9/10
www.coldspring.co.uk
autor: Trinity


HENRIK NORDVARGR BJöRKK - "Vitagen"
(CD 2005 / Essence Music)
Długiego wstępu nie będzie, gdyż postaci Henrika Björkk'a, znanego wszem i wobec jako Nordvargr nie trzeba nikomu, kto choć trochę orientuje się w mrocznych, diabelskich klimatach przedstawiać. Twórca takich projektów, jak: MZ.412, FOLKSTORM, TOROIDH, HH9 i wielu, wielu innych uraczył nas właśnie swoim nowym krążkiem pod nazwą "Vitagen". Tym razem jednak za wydanie płyty nie jest odpowiedzialna, jak to miało miejsce w poprzednich wydawnictwach NORDVARGR'a włoska Old Europa Cafe, a brazylijski label Essence Music. Sama płytka co warte podkreślenia została wydana w dwóch wersjach: jako edycja podstawowa w bardzo ładnym dla oka digipacku, limitowanym do 800 kopii, oraz w wersji specjalnej - limitowanej zaledwie do 99 kopii, w ręcznie wykonanym drewnianym pudełku, z dołączonymi różnego rodzaju dodatkami, oraz co ważne ze specjalną, porcelanową laleczką (!). Jeśli chodzi o samą muzykę, to najprościej można by ją określić mianem "cold dark ambient" i właściwie na tym mógłbym skończyć tę recenzje. Podobnie jak w przypadku poprzednich płyt tego projektu, muzyka jest bardzo mroczna, tajemnicza, diabelska, przerażająca itd. Nie uświadczymy tu żadnych nowych rzeczy, ani tym bardziej wesołych melodii, czy ekspresyjnych partii wokalnych, ale do tego każdy się już zdążył przyzwyczaić. Najprościej mówiąc, krążek w sam raz nadawałby się jako soundtrack do wszelkiej maści filmów grozy, bo klimat jaki płynie z głośników nie nastraja do niczego dobrego. Przy dłuższym wsłuchiwaniu się w "Vitagen" można naprawdę złapać niezły psychodeliczno - dołujący odlot, tak więc jeśli ktoś ma poważne problemy psychiczne, to raczej odradzałbym sięganie po ten krążek. Nastrój grozy i leku jest wszechobecny i "bóg" mi świadkiem, że każdemu nie raz przejdą ciary po plecach. Co by się nie powtarzać, ta płyta to esencja zła, mroku i wszelkiej maści lęków, jakie możecie sobie wyobrazić. Polecam ten krążek, ale nie biorę odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne, jakie wyrządzi ta muzyka każdemu, kto odważy się po nią sięgnąć. Lepiej szykujcie mocne sznury!!
ocena: 7/10
www.essence-music.com
autor: Tomasz Lewicki


HIS DIVINE GRACE - "Eurydice"
(CD 2005 / Dark Vinyl)
Niemiecka firma wydawnicza Dark Vinyl po raz kolejny uraczyła wszystkich fanów mrocznej i tajemniczej muzyki bardzo dobrą i ciekawą pozycją. Mowa o znanym i cenionym przez wielu projekcie HIS DIVINE GRACE. O niezwykłym talencie tego projektu niech świadczy fakt, iż poprzednie dwa materiały były wydawane w kultowej już wręcz, austriackiej stajni HauRucK!, tak więc o przypadku nie może być mowy. Na najnowszej płycie "Eurydice" dostajemy 6 niezwykle mrocznych i wciągających kawałków, które robią niezwykłe wrażenie. Całość jest bardzo hipnotyczna i sprawia, że słuchając tego krążka można bez problemu przenieść się w inną rzeczywistość. Naprawdę ciężko jest mi opisać słowami mrok i pustkę zawartą na tej płycie. Nie ma tu żadnych wokali, wesołych melodyjek i tym podobnych rzeczy. Wszyscy ci, którzy kojarzą dokonania chociażby HERBST 9, H.NORDVARGR B., NORTHAUNT, czy też ostatni krążek COPH NIA / MINDSPAWN doskonale wiedzą o co chodzi. "Eurydice" to po prostu esencja mroczności i doskonały przykład na to, jak powinien wyglądać dobry i zimny dark ambient. Krótko mówiąc mnie ta płytka pochłonęła bez reszty i na pewno wielu wielbicieli dobrego i mrocznego dark ambientu będzie miało podobne zdanie. Trudno przekazać emocję i nastrój tej płyty w kilku zdaniach, tak więc po prostu jak najszybciej zachęcam do rozejrzenia się za tym materiałem samemu, a na pewno nikt nie będzie zawiedziony z zakupu HIS DIVINE GRACE. Jeszcze raz gorąco polecam ten krążek! W sam raz na deszczowe wieczory...
ocena: 8/10
www.darkvinyl.de
autor: Tomasz Lewicki


H.E.R.R. / THE DAYS OF THE TRUMPET CALL / DEAD MAN'S HILL / VON THRONSTAHL - "Sturmgewitter Ziehn Durchs Land"
(CD 2005 / Carpe Noctem)
Bardzo ciekawą płytą uraczyła nas nowo powstała firma wydawnicza - Carpe Noctem. Opisywany właśnie krążek jest zapisem koncertu, który odbył się w Belgii. Spoglądając na obsadę zespołów widać, że mamy do czynienia z jednymi z czołowych przedstawicieli muzyki z nurtu neo-folkowo - militarnego. Wszystkim, którzy mieli wcześniej przyjemność zapoznać się z muzyką owych projektów doskonale wiadomo jak dużą wartość one reprezentują. H.E.R.R. dał się już poznać z bardzo dobrej strony, występując chociażby na splicie "Hopes Die In Winter" Również teraz nie można mieć zastrzeżeń do muzyki tego holenderskiego projektu. Znakomita mieszanka neo-classic / neo-folk, która także w wersji koncertowej wypada bardzo dobrze. Doskonale brzmiące instrumenty, dudniące gdzie niegdzie kotły, wykorzystanie klawiszy, skrzypiec oraz znakomitego wokalu czynią z tych trzech odegranych na żywo kawałków naprawdę bardzo dobrą i świeżą rzecz. Muzyka niesamowicie wciąga wprowadzając odbiorcę w bardzo melancholijny i podniosły nastrój. Po prostu rewelacja, tym samym H.E.R.R. udowodnił, że w tej chwili należy się temu projektowi duży szacunek i uznanie. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z twórczością owego projektu jak najszybciej radzę naprawić swój błąd. Po H.E.R.R. przyszłą kolej na inny ciekawy projekt THE DAYS OF THE TRUMPET CALL. Nazwa pewnie wielu osobom obca, jednak za ten projekt odpowiedzialny jest lider znanego VON THRONSTAHL. Muzycznie mamy tu dużą dawkę dźwięków spod znaku neo-folk z wykorzystaniem instrumentów klawiszowych, gitary elektrycznej i bębnów, a całość uzupełnia męski wokal. Utwory są ciekawe, chociaż nie powiem, aby zrobiły na mnie takie wrażenie, jak w przypadku H.E.R.R., ale mimo wszystko stosunkowo miło i bobrze się słucha dźwięków tworzonych przez THE DAYS OF... Jako trzeci na splicie znlazł się belgijski DEAD MAN'S HILL prezentujący bardziej militarno - industrialne oblicze. Muzyka jest jakby bardziej podniosła, wypełniona większą ilością cięższych i industrialnych motywów. Ostre, wybijające rytm grzmiące kotły w połączeniu z wokalem i delikatną w tle melodią. Dobra rzecz, ale mimo wszystko nie tak wciągająca przeznaczona bardziej dla miłośników mocniejszych militarnych dźwięków w stylu ARDITI, czy SOPHIA. Na zakończenie mamy prawdziwa rewelację. Panie i panowie: VON THRONSTAHL!!! I tutaj absolutna, fantastyczna rzecz. Otóż mamy (niestety tylko) dwa zmiksowane kawałki: "Wieder die Masse" oraz "Bellum Sacrum Bellum", które zwalają z nóg. Zamiast bębnów mamy elektroniczny beat, do tego duża ilość sampli (m.in. przemówienia pana G. Bush'a), gitara elektryczna, a całość dopełniona przez niesamowity refren, no krótko mówiąc nie mam więcej pytań kto w tej chwili jest numerem 1.! VON THRONSTAHL rządzi, a jeśli ktoś ma inne zdanie, to bardzo mi przykro... Po prostu BELLUM SACRUM BELLUM!!! Mówiąc otwarcie naprawdę warto mieć tą płytkę, chociażby dla H.E.R.R. czy właśnie VON THRONSTAHL. Polecam!
ocena: 7/10
autor: Tomasz Lewicki


HOROLOGIUM - "A Handful Of Dust"
(CDR 2005 / Cynfeirdd)
"A Handful Of Dust" jest debiutanckim materiałem polskiego projektu HOROLOGIUM, za którym stoi Grzegorz Siedlecki, znany wszystkim z burcząco - noise'owego projektu TOTENHAUS. Wydaniem krążka zajęła się francuska firma Cynfeirdd, tak więc jak na debiut naprawdę ostry start. W przeciwieństwie do tego, co Grzegorz prezentuje nam w TOTENHAUS, tu mamy o wiele więcej industrialnych dźwięków. Dziewięć kompozycji, wśród których znaleźć można fragmenty bardziej spokojne, wypełnione lekką melodyjnością, jak na przykład cztery części utworu "Miniatura", gdzie mamy mroczną klawiszowo - organową rytmikę. Pozostałe utwory są bardzo industrialne, od czasu do czasu wykorzystane zostały sample z różnego typu przemówieniami. Wszystko to jest jednak spójne, posiada charakterystyczny klimat i miło wchodzi w ucho. Muzyka jest bardziej stonowana, tak więc nie uświadczymy w HOROLOGIUM hałaśliwych i niestrawnych fragmentów. Ciężko jest przyrównać muzykę zawartą na "A Handful Of Dust" do innych projektów, gdyż materiał posiada swój klimat i charakter. Jeśli ktoś lubi zasłuchiwać się w mroczne, maszynowo - industrialne dźwięki, to jak najbardziej zapraszam do sięgnięcia po ten krążek. Fanów projektów pokroju chociażby NO FESTIVAL OF LIGHT, czy też MZ 412 z pewnością ta płytka przypadnie do gustu. Dodam jeszcze, że nakład tego krążka wynosi tylko 141 kopii, tak więc kto pierwszy ten lepszy.
ocena: 6/10
www.cynfeirdd.com
autor: Tomasz Lewicki


HARVEST RAIN - "Songs From Evening"
(CDR 2005 / War Office Propaganda)
Coraz prężniej działająca firma wydawnicza War Office Propaganda uraczyła nas kolejna ciekawą i miłą dla ucha płytką. Mowa o znanym i cenionym projekcie ze Stanów Zjednoczonych - HARVEST RAIN. Płyta "Songs From Evening" nie jest co prawda nowym albumem tej grupy, lecz tylko reedycją zarejestrowanego i oryginalnie wydanego przez Haunted Showers Music w 1998 roku albumu tego projektu - "Evening and Devotion". Na krążek składa się 14 kompozycji utrzymanych w stylistyce dark - neofolk, które mile wpadają w ucho i wprowadzają słuchacza w subtelną i piękną zarazem atmosferę. Poszczególne utwory są odegrane z pasją i uczuciem, co trzeba podkreślić nie zawsze się udaje projektom grającym muzykę z tego typu nurtu. Podstawą muzyki HARVEST RAIN jest gitara akustyczna uzupełniona o ciekawy i mroczny męski wokal oraz instrumenty klawiszowe. Całość jest jednocześnie oryginalna i sprawia, że słucha się tego krążka naprawdę całkiem nieźle. Grupa wytworzyła już swój własny styl i nie mamy tu do czynienia z kolejną kalka, co niestety niejednokrotnie się zdarza w neofolku. Krążek ten można nieco porównać do dokonań chociażby DEATH IN JUNE, czy OF THE WAND AND THE MOON, ale jak zaznaczyłem nie jest to absolutnie kopia wyżej wymienionych grup. Mi osobiście nawet się podoba ten krążek i polecam go wszystkim miłośnikom muzyki z klimatów dark- i neofolkowych. Z pewnością żaden wielbiciel tego typu grania nie zawiedzie się i nie powinien żałować wydanych pieniędzy.
ocena: 6,5/10
www.waroffice.org
autor:Tomasz Lewicki


H.E.R.R. / DER ARBEITER / STORM OF CAPRICORN / GHOSTS OF BRESLAU - "Hopes Die In Winter"
(CD 2005 / Beast Of Prey)
Nie będę owijał w bawełnę i od razu powiem, że ten krążek to dla mnie jeden z głównych kandydatów do płyty roku. Wyjątkowy split czterech projektów w wyjątkowej oprawie graficznej, która od razu przykuwa uwagę (zresztą jak każda pozycja Beast Of Prey). Krążek poświęcony jest uchodźcom, a w środku oprócz świetnych zdjęć znajdujemy poemat Wojciecha Kętrzyńskiego "Na Obczyźnie", oraz dodatkowo w limitowanej wersji 170 sztuk cytat Leona Degrelle, plus dołączony kłos zboża. Trzeba przyznać, że wszystko robi naprawdę dobre wrażenie. Czas jednak przejść do sedna, czyli do muzyki zawartej na "Hopes Die In Winter". Na krążek składa się 13 kompozycji, czterech świetnych projektów: H.E.R.R., pochodzącego z Chile DER ARBEITER, francuskiego STORM OF CAPRICORN, oraz naszego rodzimego GHOSTS OF BRESLAU. Krążek otwiera H.E.R.R. z trzema wyśmienitymi kawałkami w stylu neo-folk / neo-classic. Utwory miażdżą i wprowadzają w niezwykły klimat poprzez melodyjność i znakomite brzmienie instrumentów, wzbogacone o recytacje poematów. Naprawdę brak słów! Słyszymy tu i gitarę akustyczną, fortepian, skrzypce, jak również bębny. Klasa absolutna! Jako drugi na splicie znalazł się chilijski DER ARBEITER z dość rytmicznym neo-folkiem wzbogaconym o nieco elektroniki i kotłów. Podobnie jak w przypadku H.E.R.R. nie można mieć zastrzeżeń do dźwięków tworzonych przez DER ARBEITER. Utwory są odegrane w sposób świeży i przemyślany z dodatkiem znakomitego wokalu. Mocna rzecz. Następnie mamy znany już i ceniony STORM OF CAPRICORN i jak dla mnie czysta rewelacja. Świetne, militarne kawałki uzupełnione o sample (wiadomo jakie), oraz o wokale w języku francuskim. Szczególne wrażenie robi utwór "Un Dernier Refuge" - mamy tu DERNIERE VOLONTE jak malowany. Po raz kolejny STORM OF... utwierdził w przekonaniu, iż w chwili obecnej jest jednym z czołowych przedstawicieli młodego pokolenia gatunku. Po prostu wszelkie komentarze są zbyteczne. Na zakończenie mamy cztery kompozycje wrocławskiego projektu GHOSTS OF BRESLAU. Tu z kolei więcej melancholijnego i podniosłego nastroju. Wszystkie utwory są spokojne i przenoszą słuchacza w refleksyjny nastrój. Kompozycje, które znakomicie pasują na zakończenie krążka. Wszelkie podsumowania wydają się być zbędne, świetne wydawnictwo, które wszyscy miłośnicy tego typu klimatów muszą mieć na swojej półce bez dwóch zdań. Płyta ta jest obowiązkiem, tak więc radzę się jak najszybciej zaopatrzyć w "Hopes Die In Winter". Pełna rekomendacja!
ocena: 9/10
www.beastofprey.com
autor:Tomasz Lewicki


HALL OF NAMES - demo 2005
Aż z mroźnej i śnieżnej Finlandii pochodzi projekt o nazwie HALL OF NAMES, którego demo leży właśnie przede mną. Materiał ten powstał pomiędzy końcem 2004 a początkiem 2005 roku. Tak krótko można opisać genezę powstania tego demo, gdyż twórca projektu nie zamieścił zbyt wiele informacji na temat tego materiału. Na całość składa się siedem utworów, co daje nieco ponad 20 minut muzyki. Stylistycznie od pierwszych sekund dochodzą do słuchacza bardzo mroczne dźwięki utrzymane w klimacie dark ambientowym, które lekko mogą przypominać dokonania chociażby RAISON D'ETRE, czy tez chwilami ARCANA, ale trzeba zaznaczyć, że muzyka HALL OF NAMES jest słabsza od wzorców wymienionych powyżej. Co prawda muzyka tego projektu posiada pewien ładunek emocjonalny, są odpowiednie dla tego typu gatunku buczenia, melodie, jak również pojawiający się od czasu do czasu męski wokal, ale mimo wszystko trudno jest mi się w pełni przekonać do tego demo. Zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest pomysł łączenia w mroczne, ambientowe melodie elementy electro, co jak dla mnie burzy całą wytworzona na początku atmosferę. Umieszczony tam elektroniczny beat kompletnie nie pasuje do całości. Widać, że twórca nie ma jeszcze w pełni określonej drogi, którą chce podążać. Końcówka płyty to ponownie powrót do mrocznych, ambientowych dźwięków, które jednak tylko trochę poprawiają ogólna ocenę krążka. Podsumowując, na pewno pewien potencjał w HALL OF NAMES tkwi, momentami można usłyszeć ciekawe pomysły, ale mimo wszystko jeszcze masa pracy przed tym projektem.
ocena: 5/10
woodengate@hotmail.com
autor: Tomasz Lewicki