|

6 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | INDEX


V/A - "...why I remember..."
(2 CDR 2009 / produkcja niezależna)

Muzycy z kręgów dark ambientowych sięgają po naprawdę różne inspiracje i tematy. Czasem rzuci pomysłem wydawca i tak też się stało tym razem. Wyprodukowane przez pasjonatów wydawnictwo pod wspólnym tytułem "...why I remember..." zrzesza aż 31 różnych projektów muzycznych z całego świata, które niezależnie od siebie zechciały zachować pamięć o ofiarach Holokaustu i cytując notkę na tyle kartonowego opakowania "szczególnie o tych, którzy żyli, umierali i cierpieli w obozach koncentracyjnych Auschwitz - Birkenau - Monowitz oraz obozach śmierci w Sobiborze, Treblince i Bełżcu". Temat to nadal dla wielu bolesny, a dla niektórych nawet kontrowersyjny, ale o tym, że budzi emocje również wśród młodego pokolenia świadczy to, z jaką pieczołowitością zabrała się za to większość uczestników tej dwupłytowej kompilacji. Duża część utworów została nagrana specjalnie na tę okazję i w dużej mierze trzyma się myśli przewodniej "...why I remember...". Mamy tu pomieszczone naprawdę różne klimaty, z naciskiem jednak na dark ambient. Początek nieco wprowadza w błąd, bowiem otwierający dysk numer 1 francuski LIFE'S DECAY stworzył nie tak znowu smutną, dark wave'ową pieśń "Valensky". Dalej jednak jest już zdecydowanie bardziej ponuro, mrocznie i eksperymentalnie, a chwilami porażająco i przerażająco. Z pierwszego krążka polecam między innymi "A Body of Water" JUDGEHYDROGEN z przejmującymi wokalizami, zawodzeniami i szeptaną deklamacją dogłębnego tekstu. Zbliżoną wymowę i ciężar emocjonalny ma inspirowany mnisimi chórami i z lekka nawiązujący do twórczości DEAD CAN DANCE "Ordo Fratrum Minorum (Tor II Edit)" VERNEY 1826 oraz jak zawsze mocno tkwiący w mistycznych (tym razem judaistycznych) korzeniach nasz krajowy CONTEMPLATRON ("Kaddish"). Dość interesująco wypada też eksperymentalno - ambientowy sympathetic / DIVISION z odległej Australii ("Unnatural Ascension"), awangardowo - sakralny utwór DANIELA ZALEWSKIEGO i stopniujący dramaturgię, ponownie krajowy LU ("Totu"). Ciekawostką jest koncertowe nagranie z Drezna słowackiego METROM, w którym podobno wykorzystano dźwięki nagranie na polach w pobliżu Brzezinki (Birkenau) i tajemniczy, monotonny, ale przy tym pełen dramaturgii PROXENUS z utworem "Birkenau". Reszta nie jest już tak godna uwagi albo zastanawia i może wzbudzić kontrowersje, jak na przykład noise'owy "Sex In the Gas" w wykonaniu CARSTENA VOLLMERA i TODESINDUSTRIE (inna rzecz, że i takie potrzeby musieli zaspokajać wówczas więźniowie...) i - już znacznie mniej - electro-industrialny "Frost" szwajcarskiego HELLBONE oraz drone/doom/ambientowy NO HEAVEN z "The Anger of the Sun". Średnio mi tu natomiast pasuje elektroniczno - ambientowa kompozycja kanadyjskiego projektu ANCIENT TUNDRA, która ani klimatem, ani nawet tytułem nie wpasowuje się w całość.
Pierwsze minuty drugiego dysku to ponownie zmyła. "Es wehet kuhl und leise" niemieckiego NEMESEIS to rytmiczny, gotycki w klimacie kawałek z żeńskim wokalem, zimny w wymowie, z ciekawym harmonijkowym efektem melodycznym. Z numerem 3 mamy jeszcze jeden przejaw, jak różnie można podchodzić do tematyki pamięci ofiar zagłady. Brytyjskie HORSE GIVES BIRTH TO FLY proponuje gitarową, chropowatą muzę spod znaku noise post-rocka, trochę w zgrzytliwym stylu SONIC YOUTH. Na drugim biegunie mamy łagodne, elektroniczne dźwięki norweskiego IMMUNDUS ("...escape...") i naturalistyczny dark ambient z industrialnymi smaczkami w wykonaniu rosyjskiego DISPERSION OF LIGHT ("Rain"). Przeważa tu zresztą mroczny ambient i w zestawie, poza powyższymi, wyróżniają się: nawiedzony, przerażający i chwilami hałaśliwy utwór MULTIPOINT INJECTOR "Anus Mundi", najbardziej znany na tej płytce MOAN z nagraną specjalnie na potrzeby tej kompilacji, a brzmieniowo jak zawsze wzbogaconą o hałasy różnych metalowych części kompozycją "The Shadows" (jakość nagrania również wyróżnia się z całego zestawu in plus), wrażenie robi też eksperymentalno - elektroniczny "Last Train To Eternity" ABHORRENT BEAUTY (Norwegia) z niby-rytmiką imitującą ruch pociągu po szynach. Po części interesujący jest też łączący elementy industrialu, leniwe tony pianina i wmiksowane w to chóry gregoriańskie "Arconi" hiszpańskiego ELDAR i "kosmicznie" brzmiący "Solar Gates To Nihil" kolejnego rosyjskiego projektu AVGRUNNSKODDE. Z kolei najbardziej bezpośrednio do tematyki obozów koncentracyjnych nawiązuje !koS, który to projekt wykorzystał wspomnienia jednego z byłych więźniów, Eugeniusza Białkiewicza i umieścił te wypowiedzi na tle takich sobie elektronicznych brzmień. Porażką na tym dysku jest na pewno pojawienie się "Welcome To My Bloody Party" francuskiego AKHII z muzyką niczym z gierek komputerowych na Atari lub bardzo niskobudżetowych horrorów, a z zamykającego całość utworu włoskiego zestawienia H2S AND GOJ najciekawszy jest tytuł ("Ulica Pomorska") i sample żeńskiego głosu wypowiadającego słowa w języku polskim.
Obie płytki wrzucono do niezbyt grubego kartonika (niestety, niszczy się przez użytkowanie), a wewnątrz umieszczono na kalce technicznej listę utworów i podstawowe informacje o wykonawcach. Szkoda też, że drugi z dysków nagrano na jakimś dziwnym nośniku CD-G (jeden plus, że pomieścił nieco więcej niż maksymalnie możliwe do nagrania 78 minut muzyki), który czyta jedynie mój odtwarzacz DVD. Mimo to, wszystkim lubującym się w mrocznej elektronice polecam!!!

ocena: 7/10
www.myspace.com/wir28
autor: Diovis


V/A - "...where tattered clouds are stranding"
(2CD 2008 / The Eastern Front)
The Eastern Front z wielką pieczołowitością przygotowywało przez kilka, może nawet kilkanaście miesięcy specjalną kompilację będącą hołdem dla islandzkiego rzeźbiarza i malarza Einara Jonssona. Być może twórca to szerzej nieznany, ale temat na tyle wdzięczny, bo miał za zadanie wzbudzić w muzykach z całego świata zmysł wyobraźni i kreatywności, by za pomocą dźwięków przekazać własne wrażenia pobudzone podczas obcowania z dziełami artysty. Czy rzeczywiście twórcy zapoznali się z tą twórczością, trudno mi powiedzieć, ale jedno jest pewne - wielu z nich postarało się o naprawdę ciekawe kompozycje, które przedstawiają odbiór sztuki nie-muzycznej w typowy dla nich sposób.
Kompilacja składa się z dwóch płyt, odpowiednio zatytułowanych "Grief" i "Birth of Psyche". Pierwsza z nich zawiera utwory utrzymane w modnych ostatnio konwencjach neo-folk i martial industrial, poszerzonych jeszcze ewentualnie o nurt neoclassical. Druga natomiast to szeroko pojęte klimaty dark ambientowe, elektroniczne i eksperymentalne. Zacznijmy od pierwszej z nich. Całość otwiera jeden z ulubieńców The Eastern Front, czyli BELBORN, który w charakterystyczny sposób miesza ze sobą elementy neo-folku, industrialu i awangardy. A dalej mamy już całą śmietankę mrocznej sceny, przetykaną mniej znanymi wykonawcami. Do tej pierwszej grupy należą na pewno STORM OF CAPRICORN, H.E.R.R., VON THRONSTAHL (te dwa ostatnie we wspólnym nagraniu), COLD FUSION, WESTWIND, CAWATANA, HOROLOGIUM i RUKKANOR. Wszystkie, może za wyjątkiem ostatniego projektu zaprezentowały tutaj to, co najlepsze w ich dokonaniach. Szczególnie zapadają w pamięć potężne i majestatyczne propozycje STORM OF CAPRICORN oraz H.E.R.R./VON THRONSTAHL oraz jak zawsze pełna magii węgierska CAWATANA. Nie odstają od nich również węgierski neo-folk w wykonaniu LARNAKH, militarystyczny ZEBAOTH oraz niezwykły reprezentant Rosji - AGNIVOLOK z przesyconą folklorem pieśnią "Sculptor". Reszta utworów to już niejako tylko uzupełnienie tych perełek, głównie dla fanów podobnych klimatów.
Drugi krążek otwierają dwa polskie projekty - ARTEFACTUM i HOARFROST. O ile Melissa d'Erlette proponuje standardowy dark ambient, tak druga z formacji zaskakuje gitarowo-przestrzennym "Insanus", która przebija dotychczasowe, już i tak nienajgorsze propozycje z materiału "Dungeon". Dalej robi się jeszcze bardziej mrocznie i eksperymentalnie. KADAVER feat. REFUSE TO DIE balansuje na granicy noise'u i dark ambientu, ROSE ROVINE E AMANTI jak zawsze opiera swój utwór na rozszalałej partii skrzypiec, a jeszcze bardziej awangardowo prezentuje się GANDOLFS GEDANKEN (w aż dwóch kompozycjach), natomiast akustyczną stroną instrumentalnej muzyki ekstremalnej może zachwycić GREGORIO BARDINI. Pod koniec ponownie przeważa dark ambient z chorymi wokalizami i tu warto zwrócić uwagę przede wszystkim na opętańcze SITRA AHRA oraz kolejnych Polaków z BISCLAVERET. Trochę gryzie się z tym zbyt mainstreamowo brzmiący ECHO WEST i nijakie zamknięcie w postaci 12-minutowego ambientowego utworu w wykonaniu OBJECT4. Generalnie jednak, większość miłośników zakręconej muzy może być pod wrażeniem zestawu zawartego na części pod tytułem "Birth of Psyche", tak jak zwolennicy elektronicznego folku i neoklasycznych brzmień polubią większą część pierwszej z płyt "Grief". Moim skromnym zdaniem, nieco za dużo tutaj ogranych już przez uznane firmy dźwięków spod znaku neo-folk czy martial industrial, jednak ogólnie rzecz biorąc, większość numerów z tej płyty broni się ciekawym klimatem wymagającym od słuchacza uruchomienia wyobraźni.
PS. Trochę szkoda, że wewnątrz wkładki nie umieszczono nieco więcej dokonań pozostawionych przez Einara Jonssona. Dwa zdjęcia jego rzeźb to trochę mało...

ocena: -/10
www.theeasternfront.org
autor: Diovis


VILGOĆ - "Wypełnienie"
(CDR 2007 / Beast Of Prey)
Power electronics i noise cieszą się popularnością głównie wśród maniaków z Japonii, Stanów Zjednoczonych i Skandynawii. W Polsce jest ich bardzo mała gromadka i tyczy się to także wykonawców tej odmiany "antymuzyki". VILGOĆ to jeden z bardziej zasłużonych reprezentantów kontrolowanego hałasu i chaosu. Z ciekawością sięgałem po wydane przez Beast Of Prey "Wypełnienie", i wiecie co? Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Szczęśliwie nie mamy tu do czynienia z kakofonią non-stop i tak jak w przypadku ostatniej produkcji nie działającego już TOTENHAUS całość opiera się bardziej na wytwarzaniu chorego klimatu niż epatowaniu jednostajnym hałasem złożonym z przesterów i przetworzonego w hałas głosu ludzkiego. Na przykład otwierająca ten materiał "Przemiana" to obrazowo pokazana transmutacja człowieka w monstrum - liczą się tutaj głównie gardłowe dźwięki. "Jestem blisko" to już zdecydowanie bardziej kaleczący uszy fragment. Coś burczy, coś sprzęga, coś zgrzyta, a tekst i głosy są dopełnieniem tego koszmaru. Zresztą twórca tego projektu, Sebastian, opowiada na "Wypełnieniu" pewną dziwaczną historię, która wpasowuje się w hermetyczne i w sumie dość proste dźwięki z pogranicza elektronicznych stuków i zabawy przesterami. Nie polecam zarzucania słuchawek na uszy, bo chociaż ten krążek nie jest harshem w czystej postaci, to niektóre tony mogą na jakiś czas ogłuszyć i zdezorientować. Mocnym punktem tego tworu VILGOCI jest na pewno to, że każda z kompozycji jest odmienna od pozostałych. Czasem jest pozornie spokojniej, czasem jesteśmy atakowani ścianą hałasów, ale jest w tym pewien sens, który jednak nie ma nic wspólnego z nawet szczątkową rytmiką czy melodyką. Ale taki właśnie jest power electronics i jeśli tylko trochę lubujecie się w takiej estetyce, to VILGOĆ dostarczy Wam sporo wrażeń. Mam jedynie obawy, czy ten materiał jest jeszcze dostępny, bo wyszedł już kilka miesięcy temu w limitowanej edycji 111 kopii.
ocena: 7/10
www.beastofprey.com
autor: Diovis


V/A - "Untitled - A Tribute To Zdzislaw Beksinski"
(CD 2007 / Wrotycz Records)
O Zdzisławie Beksińskim można by dużo i długo opowiadać i pisać. Głównie o jego twórczości, bo jego życiem prywatnym, jak i tragiczną śmiercią zajęły się inne, szukające sensacji media. Artysta pozostawił po sobie malarstwo. Jedyne w swoim rodzaju, operujące groteską, makabrą i surrealizmem. A czasem liryczne i takie nasze, swojskie i słowiańskie. Fascynujące ludzi na całym świecie, nie tylko w naszym kraju. Sławnym malarzem był i zainspirował wielu. Nie tylko zresztą artystów pędzla, lecz i dźwięków. Czego przykładem jest opisywana kompilacja, która jest jednocześnie hołdem złożonym temu co stworzył, jak i jemu samemu jako kreatorowi dziwacznych światów. Polska firma Wrotycz Records przez długie miesiące zbierała owoce swojego pomysłu, a efekt końcowy jest naprawdę wyśmienity. Oto bowiem dwanaście różnych projektów z kręgów dark ambientowych stworzyło kompozycje zainspirowane obrazami Zdzisława Beksińskiego. Zabrali się za to i ci bardziej znani, jak i ci, którzy cieszą się estymą w węższych kręgach fanów mrocznej elektroniki. Właściwie wszystkim udało się ożywić malarstwo polskiego artysty poprzez muzykę przez duże "M". Każdy projekt uczynił to po swojemu, a przy tym "Untitled" tworzy prawie jednolitą całość. Płytę rozpoczyna francuski ASMOROD i już od razu w wielkim stylu. Melancholia i smutek nagranego przez ten projekt utworu doskonale pasują do dzieł Beksińskiego. ASMOROD fascynuje, urzeka i porusza serce, tak jak zresztą jak choćby będące ostatnimi czasy w doskonałej formie szwedzkie DESIDERII MARGINIS (piękne połączenie przestrzennych klawiszy z gitarą akustyczną!). Podobne "spojrzenie" na twórczość polskiego artysty mają też niemiecki HIS DIVINE GRACE (nasycenie ich numeru elementami quasi-symfonicznymi przypomina mi dokonania BLOOD AXIS) i niemieckie INADE, choć w porównaniu z wcześniej wymienionymi to i tak jeszcze druga liga dark ambientu. Co jednak ciekawe, praktycznie żaden z uczestniczących tutaj artystów nie starał się na siłę wychylać się poza stylistykę swoich "regularnych" dokonań. Dlatego CONTEMPLATRON nasycił swoją kompozycję elementami medytacyjno-buddystycznymi, GUSTAF HILDEBRAND z kolei umieścił swoje dźwięki w niepokojącej, lekko kosmicznej otoczce. Chyba najbardziej przerażający obrazek muzyczny stworzyła na tej kompilacji belgijska formacja HYBRYDS. Dziwne, nawiedzone głosy i dźwięki przenikają głęboko do świadomości i podświadomości, nieco przypominając horrorystyczną twórczość norweskiego AGHAST. Poza wyżej wymienionymi mamy tu jeszcze nagrania JOB KARMY, KRATONG, niezwykle mrocznego NECROPHORUS (jedno z wielu wcieleń Petera Anderssona z RAISON D'ETRE), SVARTSINN i na sam koniec najmniej pasującego do tego zestawu - prawie noise'owego ZENIAL, który znalazł się tu chyba głównie ze względu na to, że jego twórca, Łukasz Szałankiewicz, pochodzi z rodzinnego miasta Zdzisława Beksińskiego - Sanoka. Warto jeszcze wspomnieć o niezwykle starannym wydaniu tego trybut-albumu, w ramach którego każdy z wykonawców ma jakby "swoją" oddzielną kartę z reprodukcją jednego z obrazów Mistrza.
ocena: 9/10
www.wrotyczrecords.prv.pl
autor: Diovis


VESTIGIAL - "Aeon"
(MCD-R 2007 / New Sun Recordings)
Lubię być pozytywnie zaskakiwany. A szczególnie, gdy kompletnie się tego nie spodziewam. Zresztą kto nie lubi?... Po VESTIGIAL mogłem oczekiwać wszystkiego, ale raczej nie czegoś wybitnego czy interesującego. Z początku miałem wrażenie, że to jakiś metalowy zespół... nie wiedzieć zresztą czemu... Po wrzuceniu tej małej płytki byłem zaskoczony, bo okazało się, że to projekt założony po to, by tworzyć dark ambient w jego najmroczniejszej postaci. Bardzo dojrzały, intrygujący i dobrze brzmiący. W tej stylistyce ważne jest, by odróżniać każdy dźwięk, a nie głowić się nad tym, czy dany dźwięk to szmer, który powstał przypadkowo, czy też został on nagrany jako część całości. Na "Aeon" tego problemu nie ma, bo wszystko jest wyraziste, dobrze słyszalne, i co chyba najważniejsze - wciągające w ten przerażający świat wyobraźni muzyka (bądź muzyków, bo szczegółowych informacji na temat VESTIGIAL nie udało mi się nigdzie znaleźć). W każdym razie cztery utwory składające się na to mini-wydawnictwo odnosi się do najbardziej mrocznych zakamarków ludzkiego umysłu i nie uleczonej duszy. Na płynące leniwie podkłady syntezatorów zostały nałożone dziwne głosy i szmery, ogółem sample różnego pochodzenia. Blisko tu VESTIGIAL do rytualnych dokonań ENDURY, ale doszukałem się też bezpośrednich nawiązań tak do tego amerykańskiego projektu (np. w "The Grey Constellation"), jak i kilku innych i śmiem twierdzić, że to umiejętnie (na całe szczęście!) wykorzystane wycinki z innych płyt. Trochę mnie ten fakt zaniepokoił, bo wprawne ucho wyłapie tu przykładowo wykradzione sample z albumów "The Triumph of Life (and thy thirteen shadows of love) " ORDO EQUILIBRIO (linia syntezatora w "Last Extinction Prayer"), "Comprendido! ... Time Stop!... and world ending" DEUTSCH NEPAL (głosy w "Last Extinction Prayer"), a gdzieniegdzie też fragmenty żywcem zaczerpnięte z wydawnictw RAISON D'ETRE (gregoriańskie chóry i industrialne hałasy). Gdyby nie to, mógłbym określić VESTIGIAL jako niemałą sensację w świecie dark ambientu, choć i tak "Aeon" przyniosło mi całe mnóstwo radochy podczas obcowania z zawartością tego wydanego w estetycznym, kartonowym opakowaniu trzycalowego cedeera.
ocena: 8/10
www.vestigialaeon.org
www.myspace.com/sunthatneversets
autor: Diovis


VITTORIO VANDELLI - "A Day of Warm Rain In Heaven"
(CD 2004 / Equilibrium Music & Foreshadow Productions)
Vittorio Vandelli to gitarzysta i naczelny kompozytor we włoskiej ATARAXII. Jako bardzo płodny artysta musiał któregoś dnia stworzyć coś na boku i tym sposobem powstała solowa płyta "A Day of Warm Rain In Heaven" zainspirowana poematem S.T. Coleridge'a "The rhyme of the ancient mariner". Już na albumach jego rodzimego zespołu były poruszane takie marynistyczne tematy i jest to chyba jeden z "koników" imć Vandelli'ego. Widać jednak czuje się w takich klimatach mocno, bo napisał niezwykle urokliwą, ale przy tym różnorodną muzykę. Nie jest to wszak krążek wypełniony wyłącznie instrumentalnymi kompozycjami, bo do pomocy zaprosił nikogo innego, jak... Francescę Nicoli z ATARAXII. Nie dziwi więc, że mamy do czynienia niejako z kolejnym obliczem tego zespołu. Nie do końca odmiennym, bo nie sposób uciec od porównań, gdy słychać ten charakterystyczny głos, a za muzykę odpowiada podpora włoskiego combo. Dlatego wśród zawartych na "A Day of Warm Rain In Heaven" są utwory, które równie dobrze mogłyby się znaleźć na krążkach ATARAXII. Na przykład balladowe "The Ocean Green" czy "Whispers o'er the Sea" lub stylizowana na francuską piosenkę (wszystko przez ten akordeon ;) "My Heart As Dry As Dust". Albo karnawałowy "Singeth Quiet Time". Zresztą Francesca i jej specyficznie modulowany, teatralny głos jest mocnym punktem tego wydawnictwa. Po iluś tam przesłuchaniach nie wyobrażam sobie, by Vittorio mógł zaprosić do współpracy kogoś innego. Ale muzyk pozwolił sobie na stworzenie rzeczy, których w swoim głównym zespole by nie umieścił. Na przykład opartego na dźwiękach gitary elektrycznej "I Killed the Albatross", mocno nasyconego elektroniką "A Sadder And the a Wiser Man", orientalnego "Beneath the Lighting And the Moon" lub niepokojącej kompozycji tytułowej. Reasumując - mniej tu średniowiecznego, neoklasycznego klimatu i patosu, a więcej eksperymentów, choć tak jak już wspomniałem, sporo na tym albumie momentów, które równie dobrze sprawdziłyby się w roli regularnych utworów ATARAXII. Ważne, że słucha się tego dobrze, choć razić może czasem niezbyt czysta angielszczyzna Francesci.
ocena: 8/10
www.equilibriummusic.com
www.foreshadow.pl
autor: Diovis


V/A - "Europa Aeterna"
(LP 2006 / Heimdallr)
Szczerze przyznam, że coraz trudniej znaleźć wśród nowych wydawnictw spod znaku neo/dark-folku pozycje godne zainteresowania, gdyż znaczna większość nowych grup jest ciągłym powielaniem i kopiowaniem dokonań DEATH IN JUNE, SOL INVICTUS, czy CURRENT 93. Są na szczęście wyjątki - ot chociażby GOLGHATA, czy też IANVA, lecz niestety w dużej mierze - zwłaszcza wśród niemieckich neofolkowych grup mamy do czynienia z nudą i monotonią. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, iż opisywany właśnie LP "Europa Aeterna" prezentuje nam właśnie prawie 40 minut czystego i nieskrępowanego europejskiego neo-folku na naprawdę dobrym i przyzwoitym poziomie. Warto także zaznaczyć, iż za wydanie tego vinyla odpowiedzialny jest jeden z najlepszych magazynów promujących właśnie ten gatunek w Europie, a mianowicie francusko-szwajcarski web-zine Heimdallr, który to już od 6 lat nieustannie dąży do promowania dźwięków z samego serca Europy. Wszystkie 9 kompozycji, które znalazły się na tym wydawnictwie zostały skomponowane specjalnie na potrzeby owej kompilacji, a obsada jest naprawdę niczego sobie. Całość otwiera brytyjski WHILE ANGELS WATCH - projekt tworzący muzykę do złudzenia podobną do twórczości SOL INVICTUS. Mamy zatem delikatne gitarowe struktury z nieco subtelnym męskim wokalem oraz gdzie niegdzie "wstawionymi" wojennymi samplami. Ogólnie mówiąc, ciekawy, spokojny kawałek. Następna jest LADY MORPHIA - grupa występująca w całej masie różnych kompilacji i tribute'ów. Tu też bez niespodzianek - melodyjny i rytmiczny utwór z gitarą akustyczną oraz wokalem w angielskim i momentami niemieckim języku. Fajne i wpadające w ucho. Kolejny jest niemiecki DIES NATALIS, za którym delikatnie mówiąc nie przepadam. Tu dostajemy nieco romantyczną i usypiającą balladę z męskim i kobiecym wokalem oraz obowiązkowo muzyką opartą o gitarę akustyczną. Fanom delikatnych neo-folkowych brzmień pewnie się to spodoba, ale mimo wszystko do mnie jakoś to nie przemówiło. No cóż, brak oryginalności... Za to kolejny na liście DARKWOOD to już prawdziwa ekstraklasa neo/dark folkowych dźwięków. Każdy z albumów tej grupy utrzymany jest na bardzo wysokim poziomie i nie inaczej jest w tym przypadku. Spokojny, delikatnie płynący utwór z nieco nostalgicznym klimatem. Kolejny jest SONNE HAGAL - także niemiecki przedstawiciel rdzennego neo-folku. Tym razem z dodatkiem nieco eksperymentalnych i elektronicznych elementów. Ciekawe i godne uwagi. Dalej mamy CAMERATA SFORZESCA - dla mniej zorientowanych jest to uboczny projekt włoskiej grupy CAMERATA MEDIOLANENSE, lecz praktycznie nie ma tu żadnej różnicy. Średniowieczny i barokowy klimat, lekko podchodzący pod ATARAXIĘ z wybijającymi rytm bębnami oraz partiami wokalnymi w języku włoskim. Ciekawy i energiczny utwór. Następnie przenosimy się do Grecji i mamy kompozycję tamtejszego DECADENCE. Projekt, którego ostatnia płyta ukazała się nakładem CMI po raz kolejny nie zawiódł i prezentuje nam nieco psychodeliczny i apokaliptyczny dark-folk rzecz jasna z męskim i kobiecym wokalem oraz akompaniamentem skrzypiec, instrumentów klawiszowych i gitary akustycznej. Kolejny jest portugalski KARNNOS - projekt u nas bardzo mało znany, którego ostatni album ukazał się we francuskim Cynfeirdd. Szczerze mówiąc niczym szczególnym tu nie zachwycił - mamy bowiem nieco ponad 4 minuty dość nudnego, monotonnego zawodzenia i nic ponadto. No i na zakończenie już jeden z kultowych i najstarszych rosyjskich zespołów - REUTOFF. Tym razem otrzymujemy ponad 6 minut nieco mrocznego i tajemniczego dark ambientu pełnego szumów i gdzieniegdzie pojawiających się nieco bardziej eksperymentalnych wstawek - w sam raz na zakończenie. Ogólnie rzecz biorąc, "Europa Aeterna" to całkiem ciekawa i stojąca na dość wysokim poziomie kompilacja, która podejrzewam przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy lubią zasłuchiwać się w delikatne i neo-folkowe dźwięki.
ocena: 7/10
www.heimdallr.ch
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Eisiges Licht 2"
(CD 2006 / Eis & Licht)
Niemiecki, jakże zasłużony dla niemieckiej sceny neofolkowej label Eis & Licht wypuścił w światło dzienne jakiś czas temu drugą cześć kompilacji "Eisiges Licht", na której to znalazła się może nie śmietanka neofolkowych klimatów, ale z pewnością cała masa świetnych i interesujących projektów. No to jedziemy po kolei: jako pierwszy ALEX FERGUSSON prezentuje nam dziwne post rockowe granie z gitarą elektryczną, perkusją i wokalem - jak dla mnie cieniutkie i nie pasujące do całości. Jedziemy dalej - LUX INTERNA - bardzo dobry i energetyczny dark / neofolk z męskim i kobiecym wokalem, trochę w klimacie LADY MORPHIA; nastepnie mamy rosyjski NEUTRAL - przyznam szczerze, że ostatnio jestem wielkim fanem tego projektu - tu utwór z demo utrzymany w bardzo nostalgicznym i spokojnym neofolkowym klimacie - uroku dodają skrzypce oraz subtelny kobiecy głos; PRIMUS INTER PARES - taki sobie kawałek z kobiecymi zawodzeniami przypominającymi bardzo ATARAXIĘ; KAMMER SIEBEN - kolejny nastrojowy i nostalgiczny utwór z uderzającymi werblami i męskim wokalem - ciekawe; LEGER DES HEILS - rdzenny niemiecki neofolk przypominający trochę FORSETI czy BELBORN - niestety brzmienie dość średnie, podobnie jak muzyka; WALDSONNE - kolejne odkrycie z Rosji. Utwór pochodzący z demówki przypominający NEUTRAL czy nawet MOON FAR AWAY; SCIVIAS - projekt już znany i doceniany (płyta wydana m.in. przez HauRucK Albina Juliusa z DER BLUTHARSCH) - tu spokojny, akustyczny kawałek z wokalem w języku węgierskim; WHILE ANGELS WATCH - bardzo energetyczny utwór z kotłami, skrzypcami i męskim wokalem - widać, że projekt inspiruje się dość mocno SOL INVICTUS; NEBELUNG - kolejny przedstawiciel rdzennego, niemieckiego nurtu neofolkowego, niestety nic nowego - to samo co na płytach ORPLID, FORSETI, DIES NATALIS itd.; DARKWOOD - no i tu panie i panowie mamy REWELACJĘ!!! Najlepszy kawałek na tej składance - wpadający w ucho nastrojowy dark folk w języku niemieckim - słowa są zbyteczne; OSTARA - melodyjny pop / neofolk - perkusja, gitara akustyczna i nieco romantyczny męski wokal - nawet całkiem niezłe; VOXUS IMP. - tajemniczo i eksperymentalnie na początku, a później bardzo pompatycznie z bijącymi werblami oraz niemieckim potężnym wokalem; no i na koniec SONNE HAGAL - kolejny bardzo dobry i ciekawy utwór neofolkowy - w sam raz pasujący na outro. Zbierając jakoś do wszystko do kupy, druga część "Eisiges Licht" jest z pewnością pozycją ciekawą i interesująca - płytą, po którą powinni bez zastanowienia sięgnąć wszyscy wielbiciele nurtu neofolkowego, ale i nie tylko. Naprawdę jest czego słuchać i delektować się momentami genialnymi dźwiękami (czytaj DARKWOOD). Niestety zdaję sobie sprawę, że z dotarciem do tego krążka może być u nas spory problem, ale mimo wszystko radzę nie dawać za wygraną i poszperać tu i ówdzie, a być może uda Wam się napotkać gdzieś tą pozycję.
ocena: 7/10
www.eislicht.de
autor: Diovis


V/A - "Past, Present and Forever"
(CD 2006 / Kaosthetic Konspiration)
Opisywana właśnie przeze mnie kompilacja jest efektem kolaboracji brytyjskiego magazynu muzycznego Judas Kiss oraz francuskiego label Kaosthetic Konspiration. Sam pomysł jak również wykonanie jest jak najbardziej godny pochwały i zainteresowania, tym bardziej, że obsada owej składanki, o której więcej za moment jest wręcz znakomita. Trzeba zaznaczyć, iż płyta została wydana w postaci rozkładanej na trzy części okładki formatu 18x18 cm - czyli krótko mówiąc formatu vinylowej epki. Przechodząc do zawartości stricte muzycznej tego składaka wypada wspomnieć, że co prawda większość partycypujących w niej zespołów przedstawiło kompozycje ze swych pełnych albumów, ale jest na "Past, Present..." także kilka niepublikowanych wcześniej utworów. Tak więc jedziemy po kolei: SPIRITUAL FRONT - bardzo rytmiczny i nieco elektroniczny kawałek z wyraźnym perkusyjnym rytmem oraz oczywiście znakomitym wokalem Simone. Trochę odbiega ten utwór od ostatnich dokonań tego projektu, ale i tak jest bardzo dobrze. Dalej mamy STIMULUS - bardzo mroczny i nieco tajemniczy dark ambient - mi osobiście kojarzy się nieco z twórczością GALE GRAND CENTRAL; następnie panie i panowie: COPH NIA - chyba najlepszy kawałek na tej płycie. Bardzo potężny i rytmiczny dark ambient z elementami martial music. Znakomity wokal plus potężne kotły i mamy wczesny PUISSANCE jak malowany - rewelacja!!; OF THE WAND AND THE MOON - bardzo fajny i wpadający w ucho dark folk - coś dla fanów DEATH IN JUNE; BLOOD AXIS - słowa są zbyteczne - utwór "Reign I Forever" i wszystko jasne; MIDNIGHT SYNDICATE - połączenie neoklasyki z dark ambientem - całkiem nieźle się tego słucha; AS ALL DIE - militarne granie z domieszką melancholijnego klimatu - mogło być lepiej, gdyż stać ten projekt na więcej; ALLERSEELEN - także wszystko jasne - dark apocalyptic pop w znanym stylu Austriaków; VON THRONSTAHL - utwór "Lawrence Of Arabia" pochodzący ze starszego repertuaru Niemców, szkoda że nie nowy kawałek, ale i tak wysoka jakość gwarantowana; THE DAYS OF THE TRUMPET CALL - uboczny projekt VON THRONSTAHL prawie niczym nie odbiegający od poprzednika; THE CARETAKER - jakaś piosenka niczym z lat 60-tych i nic poza tym; PROJECT FAHR - mroczny i nieco zgrzytliwy dark industrial; no i na koniec CAITHNESS - francuski dark / neofolk z gitarą akustyczną oraz wybijającymi rytm werblami - średnie. Konkludując, "Past, Present and Forever" jest na pewno bardzo ciekawą i nietuzinkową kompilacją, po którą bez najmniejszego zawahania mogą sięgnąć wszyscy miłośnicy mrocznych i ciekawych klimatów. Zapewniam, że nikt nie będzie żałował wydanych pieniędzy. Polecam!!
ocena: 7/10
www.kaosthetic.com
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Synth and Waves Essentials - Presented by The Memphis Team"
(DVD 2005 / Zyx Music & Zyx Music Polska)
W moje ręce trafiło dosyć ciekawe dvd, pod nazwą SYNTH AND WAVES ESSENTIALS. Jest to ciekawa kompilacja składająca się z 25 kompozycji-teledysków, oraz dodatkowego bonusa autorstwa grupy remixowej pod nazwą Memphis Team. Utwory na tym wydawnictwie pochodzą z nagrań mistrzów sceny electro, future-pop, synth. Aby zaostrzyć apetyt na tą płytkę, podaje więc jakie formacje między innymi zagościły na tym krążku: WOLFSHEIM, DEINE LAKAIEN, PORTLAND, SKINNY PUPPY, DE/VISION, OOMPH!, PZYCHOBITCH, PROJECT PITCHFORK, NIK PAGE, NAMNAMBULU, MILU MIT KIM SANDERS AND PETER HEPPNER, ANGELZOOM...
Myślę, że jakikolwiek komentarz jest zbędny, kto lubi takie klimaty będzie usatysfakcjonowany :) Utwory są ciekawie dobrane, w sam raz zarówno na imprezę, jak i do posłuchania w samotności :).
ocena: 9/10
www.zyx.de
www.zyxmusic.com
autor: Trinity


V/A - "Połyn Kwitnie"
(CD 2005 / Strawberry World/UDFC)
Składanka "Połyn Kwitnie" to bardzo obszerna prezentacja ukraińskiej sceny dark-folk, która to różni się nieco od typowo rozumianego gothic. Pod określeniem "darkfolk" ukrywa się na Ukrainie (a w Polsce m.in. stołeczny BELTAINE) bardzo wiele wykonawców łączących w swojej muzyce elementy muzyki psychodelicznej, rockowej, folkowej i elektronicznej- muzyka ta bliższa jest zdecydowanie popularnemu w latach 80-tych XX wieku nurtowi cold-wave. Płyta rozpoczyna się mocno psychodelicznym utworem formacji NIEKRAJINA "Angiel vs Boh", gdzie głos dziecka i głos wilka nałożony jest na mroczne, gitarowo-akustyczne i klimatyczne granie. Dalej mamy dla odmiany mocno nostalgiczną elektronikę rockową grupy WIEŻA CHMAR, a trzeci kawałek jest już bardziej folkowy - to za sprawą ciekawej grupy ZAMKOWA TIN'. Ukraińska scena dark-folkowa jest z jednej strony bardzo specyficzna w brzmieniu (w znaczeniu rzecz jasna pozytywnym), ale jednocześnie tworzą one mimo różnic pewien krąg muzyczny, który mimo różnic brzmieniowych jest dość spójny, klimatyczny i, co bardzo ważne, charakterystyczny i rozpoznawalny. Na "Połyn Kwitnie" jest aż dziewiętnaście utworów, w tym po kilka takich grup czy wykonawców jak WIJ (znanej fanom ukraińskiej sceny rockowej), SORROW EKSPERT, ALIEKSANDRA WOŁOCH, ALIEKSANDRA ŁOSIEWA, THE LITZ i MO-KOMO - od folkowo-gitarowych szpetnych mroków po wiele różnych, niekiedy dziwnych, niekiedy niepokojących, nieraz kojących, a na pewno ciekawych brzmień. Jest też jeden bardzo przewrotny utwór grupy CHARSKY, na zakończenie płyty, zatytułowany "Cziernobylieza", będący połączeniem dyskotekowej stylistyki i mroczno-psychodelicznego wykonania.
Dobór utworów na tej składance (wydanej w limitowanej edycji w eleganckim opakowaniu DVD) jest, podobnie jak w przypadku krążka "Ukrainska Hotyka vol I" bardzo udany, kawałki, jak już wspominałem, są bardzo różne, a do tego u każdego z wykonawców można doszukać się charakterystycznych elementów - brzmienia wokali, gitar i innych instrumentów (cymbały, ksylofony, flety i tak dalej) czy też innych trików - np. puszczenia wokali od tyłu czy po prostu sporej dawki smolistej, mrocznej elektroniki. Dark folk na tej płycie nie ma w sobie typowej metalowej agresywności - światowej sceny gothic - tu zdecydowanie bliższy jest spokojowi i melancholii ambientów wszelakich.
ocena: 8,5/10
www.dark-folk.org.ua
autor: V.Ziutek


V/A - "Steinklang Industries Disco 1994-2004"
(CD 2005 / Steinklang Distribution)
Powyższa kompilacja jest zbiorem 22 kompozycji projektów, które od wielu już lat związane są z austriackim labelem Steinklang Records. Tym bardziej jest to ciekawa i interesująca składanka, gdyż bardzo wiele utworów, które się na niej znalazły pochodzi z różnego rodzaju 7-calowych epek, vinyli i tym podobnych wydawnictw, które w bardzo dużej mierze są już wyprzedane, tak więc praktycznie nie ma już dostępu do tych nagrań. Postaram się pokrótce przybliżyć skład owej kompilacji. Na początek znany już projekt RASTHOF DACHAU z intensywnym noise / industrialem wzbogaconym o wokal w języku niemieckim, dalej ATROX - bardzo rytmiczny noise / power electronics z całą masą wrzasków; PAINSLUT - także rytmiczny i hałaśliwy kawałek z elementami post industrialnymi; SEKTION B - maksymalnie popieprzony harsh noise / power electronics dla wielbicieli sado maso; KRIEGER - projekt znany chociażby z kolaboracji z A CHALLENGE OF HONOUR, tu stosunkowo rytmiczny noise / industrial z dość agresywnym wokalem; OPERATION JULMOND - z pewnością jeden z lepszych utworów na tej płycie, bardzo rytmiczny noise / industrial z dodatkiem electro beatu oraz ciekawego wokalu, kawałek w sam raz do tupania nóżką; LEGION CONDOR - w utworze "God Loves America" - industrial z całą masą stukotów i hałasów, jak dla mnie przeciętne; VIRON - rytmiczny industrial z elementami elektroniki; SIMON SCHALL - jak wyżej; DKF - rytmiczny noise / power electronics; A CHALLENGE OF HONOUR - nazwa mówi wszystko, znakomity monumentalny kawałek!!; STAHLWERK 9 - ostry power electronics dla twardzieli; CODE 243 - "dyskotekowy" noise / power electronics, wszystko bardzo skoczne i rytmiczne (projekt Petera z A.C.O.H.); A.R.S. - utwór będący kolaboracją projektów ATROX, RASTHOF DACHAU i STAHLWERK 9 - bardzo elektroniczny utwór z dużą dawką hałaśliwej rytmiki; TORMENTUM - rytmiczny industrial / power electronics; RADIO MURMANSK - kolejny z ciekawszych utworów na płycie, klimat prosto z muzyki electro lat 80-tych - ciekawa rzecz; LEICHE RUSTIKAL - bardzo dobry mroczny i posępny industrial z rewelacyjnym wokalem - miażdży; INSTITUTION D.O.L. - kolejny bardziej elektroniczny kawałek z elementami bardziej hałaśliwymi oraz męskim wokalem; ALLERSEELEN - słowa są zbyteczne; RIHARC SMILES - bardzo przeciętny neo folk, bardziej mi to przypomina harcerskie piosenki przy ognisku, za czym delikatnie mówiąc nie przepadam; SAGENTOETER - średniowieczny dark / neo folk, no i na koniec STURMPERCHT - świetny, austriacki neo folk z kotłami oraz klimatem prosto z alpejskich gór. Podsumowując, nie jest to może składanka rewelacyjna, a bardziej "średniawa", ale można znaleźć na niej także kilka ciekawych momentów.
ocena: 6/10
www.steinklang-records.at
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Systemic 02"
(CD 2005 / Systemic Audio)
Aby niepotrzebnie nie przedłużać od razu muszę stwierdzić, że ta płyta jak dla mnie to jedno wielkie nieporozumienie. "Systemic 02" jest drugim wydawnictwem w katalogu nieznanego mi dotąd labela Systemic Audio pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych, ale niestety krążek ten jest po prostu chwilami żałosny. Aby od razu nie przekreślać tej składanki, próbowałem parokrotnie dać szansę tej płycie, ale niestety zupełnie ona do mnie nie przemówiła. Zdaję sobie sprawę, że ideą kompilacji jest przedstawianie wykonawców, prezentujących różne odmiany muzy, ale niestety kompletnie nie trawie tego, co znajduje się na tym wydawnictwie. Co prawda początek jest całkiem obiecujący - dwa kawałki projektów prezentujących klimaty noise'owo - power electronics, ale później jest już tylko gorzej. Muzyka zaczyna wybiegać poza wszelkie konwencje i mamy tu zarówno pokręcone, alternatywno - elektroniczne utwory (jak dla mnie bez ładu i składu), kompozycje typowo klubowe - (techno to, czy house???) w każdym razie muza w sam raz na sobotnią dyskotekę, ponadto kawałki na maksa wypełnione beatem i elektroniką, co delikatnie mówiąc nie przypadło mi do gustu, nie ma to jednak nic wspólnego z electro znanym z płyt HOCICO, SUICIDE COMMANDO itd. Ponadto, jeden kawałek utrzymany jest w konwencji nieco bardziej jazzowej (a jakże) - saksofon, delikatny bas, perkusja itd. W zasadzie aby nie być do końca złośliwym, muszę przyznać, że jedynymi dobrymi fragmentami na tej płycie są kompozycje MAATH - izolacjonistyczny dark ambient, TROUM - nazwa nie wymaga komentarza, S.Q.E. - mroczny dark ambient, oraz NAVICON TORTURE TECHNOLOGIES - dark industrial, reszta natomiast jest jak dla mnie bezpłciowa i równie dobrze mogło by jej nie być. Z obowiązku zatem wymienię, iż w skład tej składanki wchodzą: AXIOME, ZYMOSIZ, XANOPTICON, XYN, DURAN DURAN DURAN, LARVAE, SUBSTRACTIVLAD, MAD E.P., EXILLON, MAATH, TROUM, S.Q.E., JARL, NAVICON TORTURE TECHNOLOGIES. Reasumując, cztery dobre kompozycje to jednak o wiele za mało na w pełni pozytywną opinię.
ocena: 4/10
www.systemicaudio.com
autor: Tomasz Lewicki


VOXUS IMP. - "Idafeld"
(CD 2005 / Eis & Licht)
Bardzo ciekawym krążkiem uraczyła nas niemiecka firma Eis & Licht. Płyta robi spore wrażenie jeszcze przed jej przesłuchaniem swoim wyglądem - mamy tu bowiem piękny, lakierowany, ciemno-niebieski digipack, co już jest niewątpliwym plusem. Jeśli ktoś nie miał do tej pory styczności z twórczością VOXUS IMP., trzeba nadmienić, iż projekt ten porusza się w bardzo mrocznej i rytualnej zarazem stylistyce. Każdy z dźwięków zawartych na "Idafeld" jest dopracowany i poukładany, przez co naprawdę dobrze się słucha tego krążka. Muzyka jest bardzo ezoteryczna i przepełniona magią, przez co z każda sekundą jesteśmy wtajemniczani w kolejne tajniki magicznej podróży przez antyczne rejony. Bez wątpienia można określić "Idafeld" mianem płyty duchowej i skierowanej do tej grupy odbiorców, lubiących zasłuchiwać się w mroczne i rytualne dźwięki. Cała muzyka naszpikowana jest masą róznych dziwnych odgłosów, szumów, starodawnych śpiewów i wszelkiej maści instrumentów. Gdzieniegdzie mamy dmiący róg, innym razem uderzające bębny, co sprawia, że bez kłopotu można przenieśc się w zupełnie inne, nieznane rejony. Naprawdę bardzo dobry krążek, który z pewnością nie zawiedzie wszystkich miłosników magicznej i rytualnej muzy. Ciężko mi jest coś więcej napisać o tym wydawnictwie, gdyż słowa nie są do końca w stanie oddać klimatu i swoistej mocy "Idafeld". Momentami muzyka VOXUS IMP. może przynieść na myśl skojarzenia na przykład z twórczością PARZIVAL, ale nie jest to absolutnie głowny wyznacznik. Ja ze swojej strony szczerze i gorąco zachęcam do sięgnięcia i zapoznania się z "Idafeld" wszystkich tych, którzy lubią i mają ochotę na nieco bardziej duchowe doznania, bo ta płyta właśnie takie doznania zapewnia. Warto sięgnąć!
ocena: 7/10
www.eislicht.de
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Audacia Imperat"
(2CD 2004 / Old Europa Café)
Niesamowitą kompilacją uraczyła nas włoska firma Old Europa Cafe. "Audacia Imperat" to dwupłytowa składanka, która bez dwóch zdań powinna znaleźć się na półce każdego miłośnika muzyki z kręgów neofolkowo - militarnych. Łącznie dostajemy ponad dwie godziny wyśmienitej muzyki, co z pewnością nie zawiedzie żadnego wielbiciela tego typu grania. Znakomita jest także oprawa wizualna owej kompilacji - mamy tu bardzo miłą dla oka książeczkę formatu A-5 z całą masą świetnych fotografii w środku, co trzeba przyznać robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. Nie będę się zbyt szczegółowo rozwodził nad każdym z 30-tu projektów udzielających się na tej składance, gdyż recenzja ta przybrała by formę wielkiego tasiemca, tak więc pozwolę sobie tylko wymienić obsadę tej kompilacji. Tak więc możemy się delektować takimi znakomitościami, jak: ARGINE, DAWN AND DUSK ENTWINED, VON THRONSTAHL, FOLKVANG, FORESTA DI FERRO, A CHALLENGE OF HONOUR, KNIFELADDER, THE SWORD VOLCANO COMPLEX, CADAVEROUS CONDITION, AIN SOPH, THE DAYS OF THE TRUMPET CALL, DIES NATALIS, EXCIPIO, SHINING VRIL, TRIBE OF CIRCLE, CAMERATA MEDIOLANENSE, HARMONY GARDEN, KIRLIAN CAMERA, SONNE HAGAL, INNER GLORY, DREAM INTO DUST, LADY MORPHIA, REGARD EXTREME, OF THE WAND AND THE MOON, DARKWOOD, 4TH SIGN OF THE APOCALYPSE, NAEVUS, SPIRITUAL FRONT, FURVUS, oraz NORTHGATE. Jak więc widać obsada jest doborowa i nazwy mówią same za siebie. Pozostały komentarz jest zbyteczny, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko gorąco zachęcić wszystkich do poszperania w mailorderach różnych firm i nabycia tego cacka, gdyż naprawdę warto. Pełna rekomendacja!
ocena: 8/10
www.oldeuropacafe.com
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Ny Regret Du Passe, Ny Peur De L'Avenir"
(CD 2004 / Neo-Folk)
Włoska firma wydawnicza Neo-Folk zadebiutowała właśnie wypuszczając w świat kompilację o dość długim tytule "Ny Regret...". Trzeba na początku wspomnieć, iż materiał ten jest dostępny oficjalnie w wersji on-line właśnie na stronie Neo-Folk, tak więc bez problemów legalnie można sobie tą płytkę pobrać. Jak sama nazwa firmy wskazuje, w skład "Ny Regret..." wchodzą projekty obracające się w szeroko pojmowanej scenie neo-folkowo / militarnej. Na płytce znajduje się 18 kawałków o łącznym czasie około 80 minut, tak więc jest czego słuchać. Godnym podkreślenia jest fakt, iż na tym materiale zostało zaprezentowanych kilka młodych i dopiero początkujących projektów typu THE GREEN MAN, CALLE DELLA MORTE, czy też ATOMTRAKT, których to kompozycje pochodzą z płyt demo - co jest jak najbardziej godne pochwały. Nie będę zbyt szeroko rozpisywał się o każdym z 18 zespołów, wspomnę tylko, że na szczególną uwagę zasługują ATOMTRAKT, COLD FUSION, STORM OF CAPRICORN, THE WELL OF SADNESS, NAEVUS (w rewelacyjnym koncertowym kawałku!), DIVISION S, oraz DER FEUERKREINER. Pozostałe kompozycje także trzymają dość dobry poziom, tak więc nie pozostaje nic innego, jak tylko bez namysłu ściągnąć sobie ten materiał. Oto pełna obsada "Ny Regret Du Passe...": OMNICORE, ATOMTRAKT, DIE MACHT, COLD FUSION, GHOSTS OF BRESLAU, STORM OF CAPRICORN, SONNE HAGAL, THE GREEN MAN, NOTFEUER, THE WELL OF SADNESS, APATHEIA, ROSE ROVINE E AMANTI, NAEVUS, CALLE DELLA MORTE, NEMODOG, DIVISION S, NOVO HOMO, DER FEUERKREINER. Jeszcze raz gorąco zachęcam do zapoznania się z tą kompilacją, gdyż naprawdę warto.
ocena: 7/10
www.neo-folk.it
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Snuff Electronics"
(CD 2004 / Butcher's House)
Specjalizująca się w wydawaniu dźwięków z pogranicza industrial / noise włoska firma Butcher's House przygotowała nie lada gratkę dla wszystkich maniaków ostrego i maksymalnie ekstremalnego harsh noise. Od razu przyznam się bez bicia, że miałem nie lada problem z przesłuchaniem tej płyty w jednym podejściu, ale po kolei. To, co od razu rzuca się w oczy przy kontakcie z krążkiem jest bardzo ładne i staranne wydanie płytki, całość przypomina książeczkę formatu A-5, w środku znajdujemy bardzo ciekawe zdjęcia, chociaż spoglądając już na samą okładkę można zauważyć, co jest głównym tematem tej kompilacji. Po prostu czyste sado-maso!! Również takie uczucie towarzyszy podczas wsłuchiwania się w ową płytkę. Ja wiele potrafię znieść, wiele płyt w swoim życiu słyszałem, ale to, co dotarło do mych uszu po odpaleniu krążka przechodzi wszelkie granice. Jeśli kiedykolwiek słyszeliście dokonania chociażby MERZBOW, czy też innych japońskich projektów noise'owych, lub znana jest wam firma wydawnicza Freak Animal, to właśnie takie dźwięki znajdują się na "Snuff Electronics". Totalna schiza i masakra narządów słuchu!! Ta płyta powinna być narzędziem w sali tortur. Przy tym krążku projekty wydawane np. przez Slaughter Prod. to kołysanki. Większość projektów na tej kompilacji pochodzi z Włoch i nie tworzy bynajmniej łagodnych serenad. Z drugiej jednak strony "muzyka" zawarta na tym krążku nie jest przeznaczona dla miłośników neo-folku, czy dark ambientu. Trudno jest zbyt wiele powiedzieć na temat "Snuff Electronics", trzeba po prostu zdać się na odwagę, założyć jakąś twardą osłonę na głowę i samemu zapoznać się z tą ekstremalna i chorą płytą. Nazwy projektów zapewne zbyt wiele nikomu nie powiedzą, ale dla formalności podam pełną track listę: FORMAL LOGIC DECAY, AUDAX ITALIANO, MORDER MACHINE, DER BEKANNTE POST-INDUSTRIELLE TROMPETER, WERTHAM, K.Z.9, P.O.S.K., MACELLERLA MOBILE DI MEZZANOTTE, STALKERINC, NOVECENTOSTAUBE, NO LIGHT FOR TOMORROW, DEISON, PROFILE, TOBY DAMMIT, DIGITAL NOISE DISTORSION, GERSTEIN. Podsumowując, jeśli ktoś lubi się potorturować tego typu dźwiękami, lub też chce podenerwować sąsiadów powinien zaopatrzyć się w tą płytkę. Dodam jeszcze, że nakład tego wydawnictwa to tylko 100 ręcznie numerowanych sztuk.
ocena: 5/10
www.butchershouse.vze.com
autor: Tomasz Lewicki


VOICE OF STEELROSE - "Visiondreams"
(CDR 2005 / własna produkcja)
Trzeba przyznać, że niewiele mamy w Polsce młodych i interesujących grup pałających się tworzeniem dźwięków z kręgów elektronicznych. Tym bardziej cieszy, że są jeszcze osoby, które potrafią zaskoczyć i wykrzesać z siebie coś świeżego, przemyślanego i ciekawego zarazem. Do tej grupy z pewnością możemy zaliczyć młodą, toruńską grupę VOICE OF STEELROSE. Po całkiem interesującej demówce "Razorkiss", panowie Paweł i Łukasz wzięli się w garść i wypuścili własnym sumptem swój pierwszy długogrający krążek o nazwie "Visiondreams". Praca nad nim trwała 7 miesięcy, ale skutki są naprawdę dobre. Na krążku znalazło się 10 kompozycji (dość zróżnicowanych trzeba przyznać), oraz zarejestrowany teledysk do utworu "Try To Live My Life". Podobnie jak w przypadku dema "Razorkiss" również teraz materiał został nagrany w "EDEN Studio" co niewątpliwie jest plusem, gdyż jakość brzmienia jest całkiem dobra. Przechodząc do samej muzyki, rzeczą która rzuca się w uszy od pierwszych chwil jest niewątpliwie rytmiczność poszczególnych kawałków, utwory są proste i przemyślane zarazem. Każda z kompozycji posiada swój klimat i nie drażni słuchacza. Kolejnym atutem "Visiondreams" są wokale Pawła, które w porównaniu do demówki są o wiele bardziej dopracowane i przy tym zróżnicowane, co dało pozytywny efekt końcowy. Podsumowując, całość robi naprawdę niezłe wrażenie, poszczególne kawałki z łatwością wpadają w ucho i jeszcze długo pozostają w głowie po wyłączeniu krążka. Widać, że tą płyta VOICE OF STEELROSE zrobił krok na przód i wielką szkodą było by jeśli grupa przeszła by bez echa. Ja ze swojej strony polecam ten krążek wszystkim miłośnikom dobrej, elektronicznej muzy, bo naprawde warto.
ocena: 7/10
www voiceofsteelrose.prv.pl
autor:Tomasz Lewicki


V/A - "Penumbra Over Beauty"
2004 / Chaos.Pro
Przede mną kolejna neofolkowa kompilacja, która ukazała się w ostatnim czasie. "Penumbra Over Beauty" jest debiutem nowo powstałego wydawnictwa z Chin - Chaos.Pro. Przyznam szczerze, że jak dotąd nie dochodziły do mych uszu żadne informacje muzyczne z tego kraju, tym bardziej cieszy, że również w tym państwie coś się ruszyło. Na całość płyty składa się 14 kompozycji utrzymanych w szeroko pojętym nurcie neo- i darkfolku. Całość jest spójna stylistycznie, wszystkie zespoły prezentują w miarę równy poziom, przez co miło się słucha tego krążka. Niewątpliwym atutem jest zaprezentowanie na tej składance mniej znanych projektów, z którymi nie wszyscy mieli okazję się zapoznać w przeszłości, a to przecież chodzi w kompilacjach. Mamy więc tu takie zespoły jak: CONSCIENTIA PECCATI, CAWATANA, IN GOWAN RING, RITUAL FRONT, HEXENTANZ, DECADENCE, ALL MY FAITH LOST, TEMPESTA NOIRE, TSCHEWABINSK65, DARKWOOD, THE BLUE HOUR, DIES NATALIS, DAS DUNKLE LAND oraz THE GOLDEN BOUGH. Naprawdę całkiem udany debiut wydawniczy i mam nadzieję, że doczekamy się ciekawych pozycji w katalogu tej firmy. Pomimo tego, że płytka została wydana w Chinach, jest dostępna także w naszym kraju, chociażby w War Office Propaganda. Warto rozejrzeć się za tym krążkiem, tym bardziej, że jest to limitowana edycja 900 sztuk.
ocena: 7/10
www.chaospro.net
autor: Tomasz Lewicki


V/A - "Wir Rufen Deine Wolfe"
Aorta / Ahnstern
Zacznę z grubej rury, dawno nie słyszałem tak znakomitej kompilacji neofolkowej! Nie często się zdarza, aby każdy utwór na składance wciągał z równą siłą i nie nużył. Krążek bazuje na przepięknym, poemacie F. Hielschera pod tym samym tytułem. Co ja się będę rozpisywał, te 17 kawałków po prostu zwala z nóg i wgniata w ziemię. Jeśli chodzi o obsadę, to mamy tu takie znakomitości jak: DER ARBEITER / GRAUMAHD / O PARADIS / WALDTEUFEL/ ERDGEIST/ WERKRAUM/ CAWATANA / LADI MORPHIA / TURBUND STURMWERK / BLOOD AXIS / ALLERSEELEN / STURMPERCHT / SANGRE CAVALLUM / BELBORN / CIRCE / RIHARC SMILES / DER FEUERKREINER / SHINING VRIL. Naprawdę warto rozejrzeć się za tą pozycją i poszerzać horyzonty. Mimo tego, że każdy z zespołów wykonuje ten sam utwór (we własnej aranżacji) całość jest spójna i nie nuży ani przez chwile. Dodam jeszcze, że oprócz wersji CD, dostępna jest również podwójna wersja winylowa! Wielbicielom klimatów neofolkowo / militarnych polecam w ciemno. Naprawdę warto to mieć.
www.geocities.com/ahnstern
autor: Tomasz Lewicki


VON THRONSTAHL - "Bellum, Sacrum Bellum!?"
CD 2003 / Fascination Records
A to niespodzianka! Takiej ewolucji w wykonaniu VON THRONSTAHL się nie spodziewałem, ale po kolei. Po blisko dwóch latach mamy w końcu nowy krążek tego kontrowersyjnego i znienawidzonego przez wielu niemieckiego projektu. W tym czasie zespół opuścił angielską Cold Spring na rzecz Fascination Rec. Pomimo tego, że płyta trwa blisko 70 minut nie możemy absolutnie mówić o nudzie. Całość jest niesamowicie wciągająca i jeszcze przez długi czas po wyłączeniu krążka z odtwarzacza dźwięki pozostają w głowie słuchacza. Zasadniczym elementem, który bije z "Bellum, Sacrum Bellum!?" jest niesamowita dynamika, jak również swego rodzaju przebojowość i klimat, który udaje się wytworzyć tylko najlepszym. Naprawdę tego się nie spodziewałem. Krążek jest bardzo wciągający, pełen świeżości, a przy tym pozostający jednocześnie w konwencji militarnej. Podobnie jak w przypadku najnowszej płyty DER BLUTHARSCH nie można tu znaleźć słabych punktów. Po prostu wszystko jest tak, jak być powinno i kropka. Jeżeli miał bym szukać porównań, to pozwolę sobie wymienić w tym miejscu takie znakomitości jak: DERNIERE VOLONTE, TOROIDH, DER BLUTHARSCH, czy tez nawet LAIBACH, tak więc wszyscy zainteresowani wiedzą o co chodzi. Jak dla mnie świetna rzecz godna polecenia wszystkim tym, którzy nie mieli możliwości wcześniej obcować z dźwiękami VON THRONSTAHL. Krótko mówiąc trzeba mieć tę płytę i to bez dyskusji. Krążek jest dostępny bez większych problemów również w naszym kraju, tak więc nie powinno być kłopotów z dotarciem do tego wydawnictwa, a dodam jeszcze, że również oprawa graficzna zwala z nóg. Jeśli szukacie czegoś świeżego, to ta płyta jest zdecydowanie dla was. Pozycja obowiązkowa.
ocena: 8/10
www.von-thronstahl.com
autor: Tomasz Lewicki


VOICE OF STEELROSE - "Razorkiss"
demo 2004
Całkiem ciekawy materiał stworzył toruński projekt VOICE OF STEELROSE. W skład owego projektu wchodzą dwaj panowie: Paweł Żeśko oraz Łukasz Podsiadły, którzy tworzą muzykę oparta o brzmienia elektroniczne. "Razorkiss" jest drugim materiałem demo po "Music Of Pain and Loneliness" stworzonym przez ten duet, niestety debiutancki materiał nie był jednak promowany ze względu na słabą jakość brzmienia. Wracając jednak do "Razorkiss", to w skład tego krążka wchodzą cztery kompozycje utrzymane w klimacie elektronicznym. Głównymi elementami, jakie rzucają się w uszy od pierwszych dźwięków, są niewątpliwie dobre brzmienie uzyskane w "EDEN Studio" oraz bardzo ciekawy i silny głos wokalisty, który jest jednym z głównych atutów tego krążka. Wszystkie utwory posiadają swój urok i klimat, przez co słucha się tej demówki naprawdę całkiem nieźle i nawet nie ma się poczucia nudy. Głównym elementem muzyki VOICE OF STEELROSE jest użycie klawiszy, które w połączeniu z elektroniką dają całkiem miły efekt. Muzykę zespołu można nieco porównać z dokonaniami innego krajowego projektu - VALLES LACRIMARUM, tak więc jeśli komuś przypadły do gustu dźwięki wyżej wymienionego projektu z pewnością polubi i ten materiał. Oczywiście drobne niedociągnięcia jeszcze się zdarzają, ale ogólnie mówiąc jestem mile zaskoczony tym materiałem. Mam nadzieję, że panowie Paweł i Łukasz nie spoczną na laurach i niebawem będziemy mogli trzymać w rękach ich nowy materiał. Póki co zachęcam do sięgnięcia i zapoznania się z "Razorkiss".
ocena: 7/10
www.voiceofsteelrose.prv.pl
autor: Tomasz Lewicki