| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OBSIDIAN SEA

"Between Two Deserts"

Solitude Productions (CD 2012) 

Jak niewiele wiemy o bułgarskim metalu, niech świadczy fakt, że tylko niektórzy z nas potrafią wymienić pojedyncze nazwy zespołów z tego kraju, a szukając w necie nie znajdzie się ich więcej niż sto czy dwieście. O czym to świadczy? Nie nasz w sumie problem, ale póki metalowej tradycji w danym kraju nie ma, to tak to jest. Już nie patrząc na takie w sumie pierdoły, bo metal globalnym zjawiskiem nie jest od dziś, to warto się przyjrzeć formacji OBSIDIAN SEA, która to, choć z Bułgarii pochodzi, to brzmi jak by zatrzymały się lata 80-te, nikt jeszcze nie myślał, by wzbogacać Sabbathowskie rzeczy o wiele więcej obcych elementów, a szczytem tradycyjnego doom'u były TROUBLE, COUNT RAVEN czy CANDLEMASS. W sumie to nowatorzy tego stylu i dla wielu prawdziwe pierwowzory, ale jeśli spojrzeć na to z perspektywy pewnego osłuchania doom/death metalem czy funeral doom, dla wielu taki OBSIDIAN SEA będzie czymś archaicznym i nie do strawienia. I tak może jest, choć trzeba oddać, że dwóch Bułgarów tworzących ten band oddaje całkiem nieźle klimat grania, które nie jest nawet trochę skażone tym, co działo się w ciężkiej muzie przez ostatnie 20 lat z okładem. "Between Two Deserts" jest od początku do końca oparte na mocnych riffach, melodycznych wokalach i solidnej sekcji rytmicznej. Koniec, kropka. Nie ma tu mowy o jakichkolwiek nowatorskich rzeczach, wykorzystaniu klawiszy, żeńskich wokali, elektroniki czy czegoś podobnego. Cały materiał opiera się na podobnych, czasem zbyt podobnych motywach, które przewijają się od początku do końca stanowiąc pewien monolit, chociaż czasem, jak na przykład w "Impure Days" zmieniają się w całkiem mocno rozbuchane w swojej szybkości rzeczy, co przynajmniej na parę minut transformuje oblicze OBSIDIAN SEA jako niezwykłych smutasów i konserwatystów. To jeszcze wciąż zbyt mało, by bułgarski duet można było nazwać czołówką doom'u na obecnej scenie, jednakże przy ich całkowitym oddaniu sprawie i jeszcze wciąż dużej pracy, którą mają do wykonania, a mogą ją przecież wykonać, nadzieja jakaś jest. Czy im się to uda - zobaczymy.

ocena:  6,5/ 10

www.obsidian-sea.hit.bg www.myspace.com/obsidianseaband http://obsidian-sea.bandcamp.com


autor:  Diovis



<<<---powrót