| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LIVARKAHIL

?Wrath of God?

własna produkcja zespołu (MCD 2012) 

Francuski LIVARKAHIL nadciąga z wielokrotnie zapowiadanym przez ich promotora mini-albumem, który to w wersji fizycznej miał ukazać się na jakimś pendrive?ie czy tez innym, nowomodnym badziewiu, czego nawet nie chciało mi się tak dokładnie sprawdzać. Zespół powraca więc z ?Gniewem Bożym? na ustach i powiem szczerze, że jak dla mnie to ten ich Bóg może się równie dobrze gniewać całymi miesiącami, a mnie to będzie ni ziębic ni jakoś specjalnie grzać. To tak jak z bajkami o czarownicach, demonach i końcu świata, którymi wiadoma pseudoinstytucja zyskuje mentalny posłuch ociemniałego ludu: ludzie światli i świadomi wiedzą o co chodzi i na tych, co to gusła nad talerzem zupy odprawiają patrzą co najwyżej z wyrazem wyrozumiałego politowania. Tak samo jest w tym miejscu. Jak ktoś nie zna od podszewki muzycznej ekstremy, to może łyknąć propozycje LIVARKAHIL niczym przysłowiowy indor śrubki, gdyż na pierwszy rzut ucha epka brzmi tak, jakby goście przyczaili się pod oknem pracowni pana Jacka Hiry i podpatrzyli proces obróbki technicznej dwóch ostatnich killerów spod szyldu SCEPTIC. Taki szlif mogliby nadać death/black metalowi w obecnie modnym wydaniu, w którym ołów spod obcęg Treya Azagthotha czy biesów z ANGELCORPSE stapia się z nergalowym zelastwem (?Devotion?). Takie ostrze idzie pod nieco metalcorowy młot, którą to rękę czuć na tej płycie znacznie, choć w całkiem niedosłowny sposób. Początek utworu ?The Eternal Sun?, który to otwiera również cały album, może się wydać efektowny, bo doomowy lead puszczono tu przez gitarowy efekt, który przez amerykańskich klasyków thrashu (jak choćby przez TESTAMENT) wykorzystywany bywał całkiem często. W późniejszych momentach napiera na nas ścianą dźwięku o całkiem sporej masie i solidnej strukturze, aczkolwiek ja się przed nią jakoś nie cofnąłem. W takich momentach przypomina mi się dość jaskrawy przypadek odzewu na ?Insineratehymn? wiadomo jakiej hordy wykolejeńców z piekła. Do dziś odnoszę bardzo silne wrażenie, że zdecydowana większość maniax zadowoliła się świadomością, że zespół nagrał tę płytę ?by Roadrunner się odczepił? i że nie było już ?tak brutalnie jak kiedyś?, a produkcja pozostawia coś tam do życzenia. Utworów na powyższym tytule posłuchało natomiast tak naprawdę niewielu i tu jak dla mnie sytuacja jest dokładnie odwrotna, czyli: jest szybko, zwinnie, mocarnie i gęsto, ale duszy to pod tytułem ?Wrath of God? zabrakło. Jeśli ktoś rzeczywiście bierze w skórę słuchając tego mini, to wszystko ok, aczkolwiek ja pozostaję daleki od zachwytów. Raczej odradzam niż polecam.

ocena:  4/ 10

www.livarkahil.com/


www.myspace.com/livarkahil


soundcloud.com/livarkahil


autor: Kępol



<<<---powrót