| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ONIROPHAGUS

?Defiler of Hope?

własna produkcja zespołu (MCD 2012) 

Nie wiedzieć czemu to właśnie Hiszpania ostatnimi czasy oferuje dużo więcej ciekawych, młodych i głodnych zaistnienia kapel niż mające większe tradycje w metalu Niemcy, Szwecja czy Anglia. Nie jest to zbieg okoliczności, bo scena nie jest raptem aż tak olbrzymia, wpływowa czy dysponująca większą siłą przebicia. Tam po prostu jest mnóstwo kapel, które nie ograniczają się do lokalnej sławy, za to starają się różnymi środkami dotrzeć gdzieś poza granice swojego rodzinnego kraju. Akurat ONIROPHAGUS skorzystał z pomocy niezniszczalnego Dave?a Rottena i jego Xtreem Music, które zresztą zamierza wkrótce wydać ich debiutancki, pełny album. Tą drogą ich pierwszy materiał, wypuszczony własnym sumptem przez muzyków, dotarł i do mnie. ?Defiler of Hope? to 6 utworów zamkniętych w około 34 minutach, a więc już wiadomo, że kolesie nie ograniczają się do krótkich form i podchodzą raczej ?ciężarowo? do muzy. Stąd już pierwsze wyraźne dźwięki ?No Colours On This Earth? kierują odbiorcę do formuły masywnego death metalu w stylu ASPHYX, BOLT THROWER czy INCANTATION, ale też do doom/death metalu, jaki można odnaleźć na pierwszych albumach MY DYING BRIDE, na krążkach DISEMBOLWEMENT i EVOKEN, na ?jedynce? PARADISE LOST lub w tych wolniejszych kawałkach, w końcu też death metalowego HYPOCRISY. W tej kwestii bardzo mocno zgadzam się z biografią dołączoną do płyty, bowiem część z tych nazw się tam pojawia, a i pewnie wielu z Was takowe odczucia będzie miało słuchając tych kawałków. To cholernie ciężkie tony, ale przy tym nie pozbawione ?śmiercionośnego? pazura i nielicznych, acz konkretnych przyśpieszeń. Wszystko to w dodatku jest zarejestrowane w iście archaiczny sposób, bez udziwnień i w zgodności z duchem wielu pozycji powstałych gdzieś na przełomie lat 80-ych i 90-ych. Jeśli pojawia się klawisz, to jest ascetyczny i wzmacnia mroczną atmosferę, jeśli któryś z riffów pozostawia się by wybrzmiewał, to faktycznie tak jest. Nawet melodyka, budowanie napięcia i wydźwięk całości przypomina wczesne produkcje z szufladki death czy death/doom metalu. Właściwie nie ma tu niczego, co mogło by powstać po 1993 roku i za takie podejście należy się trzem Hiszpanom szacun. Ten materiał nie jest udawany, robiony na siłę lub wczepiający się w wagon uznawanych obecnie trendów. Widać oni potrzebują tak grać i mam w sumie nadzieję, że docenią to i odbiorcy - ci starsi i ci młodsi. Ja osobiście jestem bardzo ciekaw pełno wymiarowego albumu i liczę, że umieszczą tam w większości premierowy stuff, który i tak pewnie będzie brzmiał ?staro? i solidnie.

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/onirophagus


www.reverbnation.com/onirophagus


autor: Diovis



<<<---powrót