| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SETH

"Les Blessures de l'Ame"

Season Of Mist Records (CD 1998 - 2012) 

Wszystkie te peany wydawcy re-edycji SETH wobec debiutanckiego albumu tej francuskiej hordy nie są może przesadzone, choć nie przeceniałbym roli tego bandu na black metalowej scenie, która na początku drugiej połowy lat 90-ych miała do zaoferowania całkiem sporo. W owym czasie w prawie każdym europejskim kraju, a i w USA działało mnóstwo kapel mających do powiedzenia mocno i dużo. Pamiętajmy, że BM wyzwalał się wtedy z surowego grania w stylu DARKTHRONE i MAYHEM i choć ortodoksi zawsze będą twierdzić, że klawisze skomercjalizowały i w ogóle popsuły ten gatunek, to przecież nie da się ukryć, że wiele tych 'dalekich od korzeni' albumów po dziś dzień ma w sobie coś, co przyciąga starych fanów, a i nowi, po ich odkryciu też będą pod wrażeniem. Niech ci, co wówczas poznawali na bieżąco muzę spod tego znaku przypomną sobie choćby "Seen Through the Veils of Darkness (Secondo Spell)" GEHENNY, "Enthrone Darkness Triumphant" DIMMU BORGIR czy "In the Nightside Eclipse" EMPEROR. A to tylko pojedyncze i nie tak odosobnione przykłady... SETH egzystował wówczas gdzieś na obrzeżach, bliżej undergroundu, co nie jest wcale przytykiem, bowiem tak jak już epka ?By Fire,Power Shall Be?? z 1997 roku, którą jeszcze pamiętam z limitowanego, kasetowego wydania polskiej Dead Christ Communion, tak wydany rok później debiutancki krążek pt. "Les Blessures de l'Ame" to kawał potężnego, rasowego, a przy tym monumentalnego i niezwykle barwnego black metalu, chociaż parę osób mogło zrazić, że trzymali się wówczas tak bardzo niemetalowego języka, jakim jest bez dwóch zdań francuski. Z jednej strony muzyka operuje nie tak daleko od surowizny mistrzów Fenriza i Deada, a z drugiej proponuje ozdobione klawiszami dźwięki, które w wielu metalowych domach gościły na co dzień przez pewien okres czasu. SETH nie ograniczało się wyłącznie do pójścia tropem renomowanych metalowych firm z tego kręgu, ale starało się dostarczać się inną jakość polegającą na tym, że oprócz typowego współgrania ?żyletowatych? akordów gitarowych z nieco archaicznie już teraz brzmiącymi klawiszami starali się wplatać w to partie akustycznych, wręcz folkujących gitar, i to jak najwięcej się tylko dało w tej formule. Dzięki temu materiał ten może się spodobać nie tylko sentymentalistom, którzy by się dali pociachać za pierwsze produkcje EMPEROR, DIMMU BORGIR czy ENSLAVED, ale także tym, co chcieliby odpocząć trochę od nurtu post-black metalowego, który rozrósł się może nie do gargantuicznych rozmiarów, ale co rusz się odzywa nową płytą takiego czy siakiego bandu, podczas gdy brakuje pewnej równoważni w postaci albumów będących gdzieś między wczesnym black metalem a tym obecnym. A tak grało się w okolicy 1997 i 1998 roku? Pewnym smaczkiem dla wszystkich miłośników masywnie brzmiącego, mimo wszystko black metalu, będzie to, że wydawca dostarczył tu poza siedmioma kawałkami z oryginalnego programu płyty jeszcze dwa bonusowe numery: ?Les Sevices de la Peste? i ?Corpus et Anima?, pochodzące z wydanego w 2000 roku splitu z CULTUS SANGUINE. Bez peanów też mogę w sumie polecić to wydawnictwo na odświeżenie tego, co dzieje się obecnie z black metalem. Ale więcej niż siedem punktów nie dam ;)

ocena:  7/ 10

www.innomineseth.fr


www.facebook.com/innomineseth


www.season-of-mist.com/bands/seth


autor: Diovis



<<<---powrót