| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CASTLE

"Blacklands"

Van Records (CD 2012) 

Mimo iż podczas pisania recenzji poprzedniego krążka Amerykanów, pod tytułem "In Witch Order", daleki byłem od rozrzutności w kwestii superlatyw, nazwy ich formacji z przysłowiowymi fekaliami również nie odważyłem się wymieszać. Słuchając tamtej płyty można było wyczuć spory potencjał drzemiący w CASTLE i w tym momencie nie mam już najmniejszych wątpliwości, że zespół zmierza we właściwym kierunku. Wprawdzie godząca obowiązki wokalistki z powinnościami basistki Elizabeth Blackwell mogłaby się rozejrzeć za kilkoma lekcjami profesjonalnego śpiewu, bo wciąż odrobinę niedomaga w tej kwestii, ale czyż taki tytułowy "Blacklands" nie straciłby wówczas szczypty swoistego uroku? Instrumentalnie jest nieporównywalnie lepiej niż na poprzedniku. Zespół, w którym gra jeszcze perkusista Al McCartney oraz gitarzysta Mat Davis rusza w pierwszym kawałku na nowej płycie z impetem godnym najsilniej zaprawionych w bojach czadersów, bez szczypania się z niepotrzebnymi dźwiękami, większymi introdukcjami czy innymi 'grzecznościami'. Panowie jadą po krawędzi z rytmicznym doom/heavy metalem, w którym rasowo hard rockowy pierwiastek osiąga stężenie dużo wyższe niż na płycie poprzedniej. Jest tu odpowiednio rozwijająca się zwrotka, melodyjny pre-chorus, refren i punkt kulminacyjny tam gdzie ich potrzeba. A odnośnie tego ostatniego wierzcie mi moi mili, że w tym miejscu ekipa z zamczyska rodem postarała się o prawdziwie smakowite post sabbathowe pociągnięcia gitary, którym dzwoniące ile sił talerze doprawdy zgrabnie podpowiadają rytm. "Ever Hunter" to jednak nie koniec, a raczej początek 'zlotu czarownic', bo "Corpse Candles" rezonuje efektownymi, gitarowymi wywijasami i trzymającym linię melodyczną wokalem Pani Elżbiety. Czasami odzywa się tu również męski wokal o 'mroźno-celtyckim' akcencie, lecz nie znalazłem żadnej informacji na jego temat. Natkniecie się na niego w "Storm Below the Mountain" czy "Curses of the Priest". Jak już wspomniałem - prześwietny jest tytułowy "Blacklands", choć niezgorszą robotę tak w zasadzie robi również rozbujany klimatycznym wstępem "Curses of the Priest" czy zamykający "Dying Breed". CASTLE jest jedną z tych kapel, które wypłynęły na fali swoistej popularności retro rocka i fascynacji całym tym occult rockiem i innymi tego typu sprawami. Przynajmniej w pewnym sensie, bo tak naprawdę nie mnie osądzać, czy zaczęli oni słuchać więcej SAINT VITUS i COVEN niż powiedzmy ESOTERIC, gdyż przykuł ich uwagę pewien podziemny trend, który mniej więcej od końcówki minionej dekady pięknie pokazuje, że doom to nie tylko wolne tempa i przesiąknięte gorzką rozpaczą teksty. Istotne jest to, że zespół rozwija się w sposób co najmniej zauważalny i teraz nie pozostaje nic innego jak tylko czekać na jeszcze lepszy wyrób z jego pracowni.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/Heavycastle


www.heavycastle.com/


www.youtube.com/user/attitoque?ob=5


www.van-records.de


autor: Kępol



<<<---powrót