| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CRYPT OF KERBEROS

?World of Myths?

Pulverised Records (CD 1993 - 2012) 

Niewątpliwą ciekawostką związaną z CRYPT OF KERBEROS jest fakt, że w składzie zespołu pojawił się znany z dokonań ?szwedzkiej odpowiedzi na DEAD CAN DANCE?, czyli ARCANY - Peter Pettersson. Zanim jednak nagrał tak ciekawe, klimatyczne pozycje, jak ?Dark Age of Reason? czy ?Cantar De Procella?, w latach 1990-1993 zdziałał z innymi muzykami kilka demówek i jeden pełny album - rzeczony ?World of Myths?. W owym czasie nie dziwił jeszcze jeden album wypełniony death metalem, bo wystarczy sobie przypomnieć jaka masa tego typu rzeczy wychodziła w pierwszych latach ostatniej dekady poprzedniego stulecia i pewnie dlatego CRYPT OF KERBEROS raczej nie zapisał się w pamięci nawet bardziej zagorzałych maniaków ?śmiertelnych? dźwięków. Zresztą ?World of Myths? nie okazuje się pozycją w jakiś szczególny sposób oryginalną, czerpiąc z bardziej technicznego, połamanego grania powstałego na naszym kontynencie (np. PESTILENCE) czy za Wielką Wodą (np. DEATH, ATHEIST, NOCTURNUS) i dodając do tego trochę progresywnych oraz death/thrash?owych elementów, a w kilku momentach, np. w ?Nocturnal Grasp?, pobrzmiewa nawet typowy dla BOLT THROWER ciąg riffów. O dziwo najmniej w tym wpływów czysto skandynawskich lub szwedzkich.. CRYPT OF KERBEROS w żadnym stopniu nie infekował swojej muzy brzmieniami tak popularnego wówczas Sunlight Studio, nie można też umiejscowić ich twórczości gdzieś w niszy zajmowanej na przykład przez EDGE OF SANITY. Nie jest to oczywiście żadnym przytykiem wobec tego materiału, ale mam wrażenie, że utwory są mocno przekombinowane i na siłę poozdabiane różnymi łamańcami rytmicznymi, bo o wiele lepiej wychodziło to na początku lat 90-ych kapelom z Finlandii. Trochę źle porozkładano tu też proporcje między gardłowymi rykami wokalisty Christiana Erikssona a wirtuozerskimi wręcz gitarowymi solówkami (gdy brakuje wokalu, w instrumentalnym kawałku ?Sleeping God? brzmi to już naprawdę ciekawie), bębny z kolei popukują dość anemicznie, przez co poszczególne utwory nie mają pałera, a całość pozbawia jest jakiejś koncepcji czy konsekwencji. Na plus wychodzi mimo wszystko praca gitar i umiejętnie wklejane klawiszowe plamy, chociaż to trochę mało by tę płytę uznać za majstersztyk czy pozycję, która przetrwała próbę czasu. Oprócz właściwego albumu wydawca re-edycji dorzucił tu jeszcze 7 utworów z płyty w wersjach z próby, które brzmią oczywiście bardziej surowo, ale ich autentyzm robi chwilami lepsze wrażenie niż studyjna obróbka finalnych kawałków.

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/crypten


www.pulverised.net


autor: Diovis



<<<---powrót