| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HIDDEN

"Dead Land Energy"

Red Stream (CD 2011) 

Jeśli debiut tej tajemniczej formacji pt. "Spectral Magnitude" był półamatorskim nagraniem, w którym pobrzmiewały różne ekstremalno - metalowe wpływy, a następujący po nim "Alexisstar Morphalite" pokazuje już swoisty rozwój tej kapeli, to co można napisać o albumie numer 3, kryjącym się pod nazwą "Dead Land Energy", a który powstawał dość długo, bowiem od 2006 do 2010 roku? Zdecydowanego przełomu nie ma, bo HIDDEN nadal łupie dość toporną mieszankę black, death i thrash metalu z doom metalowymi fragmentami, pozbawił jednak w znacznym stopniu swoją muzę tego chaosu, który charakteryzował poprzednie wydawnictwa. Owszem, również tutaj mamy interesujący motyw zmieniający się po chwili w nieco bezładną sieczkę, ale nosi to znamiona pewnego konceptu na granie dźwięków kompilujących różne oblicza ekstremalnego metalu. Z jednej strony HIDDEN odnosi się do wczesnego KREATOR'a (tak mniej więcej z okresu "Pleasure To Kill"), czego dowodem jest choćby rozpoczynający płytę "Out of Control", a który przypomina mi "The Pestilence" ze wspomnianego krążka oraz POSSESSED i CELTIC FROST, a z drugiej sięga po środki już zdecydowanie black metalowe. Gdzieś pomiędzy tym można znaleźć nawiązania do wcześniejszego DEATH, do NECROPHAGII ("Gone South"), a nawet pewne wątki poniekąd nawiązujące do bardziej progresywnego grania (np. "Starboard Pandemic"). Na "Dead Land Energy" mniejsza jest też niż na poprzednich krążkach ilość klawiszowych smaczków, ale kiedy już się pojawiają, dany fragment nabiera kosmicznego, lekko mistycznego klimatu. Szkoda, że często gubi się to wśród trochę bezsensownej jazdy do przodu. Cóż, mam chwilami wrażenie, że muzycy chcieli zagrać pod Neilla Jamesona (KRIEG), który jest na tym wydawnictwie wokalistą. Ten ostatni zarejestrował swoje ścieżki używając nadmiernego pogłosu, co nie sprawia, że brzmi to w jakikolwiek sposób ciekawiej. Można też doczepić się do perkusyjnej surowizny, choć na przykład co do gitar, to momentami zaskakują in plus. Niektóre riffy są przednie, a solówki, jak ta w "Hydrazine Plasma" są naprawdę zajefajne i powiedziałbym, że więcej w nich elementów rocka niż metalu. Jak więc sami widzicie, można mieć mieszane wrażenia wobec tego materiału, jednak nie uważam, by był to słaby album, jak to uważają niektórzy. Na pewno jednak nie jest wybitny i nie zostanie klasykiem jakiegokolwiek metalowego gatunku lub podgatunku.

ocena:  6,5/ 10

www.redstream.org


autor: Diovis



<<<---powrót