| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KRALLICE

"Diotima"

Profound Lore Records (CD 2011) 

Zwiedzając ostatnimi czasy podziemia projektu NADER SADEK oświetliłem swą pochodnią logo avant-garde blackmetalowego KRALLICE, którego szeregi, ze składem jaki stworzył "In the Flesh", łączy persona basisty - Nicholasa McMastera. Widać, że rodowity Egipcjanin nie ryzykuje 'zatrudniania' przypadkowych ludzi, a musicie wiedzieć, że na współpracy z nim omawiane CV wcale się nie kończy, bo jeden ze współzałożycieli formacji - Colin Marston - to basista samego GORGUTS. Żeby nie obchodzić tematu ze wszystkich stron napiszę już teraz, że w kategorii blackmetalowych wydawnictw roku 2011., niewiele pozycji może sobie pozwolić na sparing z albumem "Diotima". Żaden utwór na tej płycie nie zburzył u mnie jakże silnego wrażenia, że jej autorzy nie mają prawa czerwienić się ani przed Francuzami z DEATHSPELL OMEGA czy PENSEES NOCTURNES, ani w obliczu Brytyjczyków z VOID czy wreszcie - Norwegów z MAYHEM. Jeśli zaskoczyła Was obecność tego ostatniego szyldu, to zastanówmy się przez chwilę, czy aby na pewno kontrowersyjna, skandynawska horda nie wyprzedzała swej epoki na każdym, pełnym albumie studyjnym... Z nowym KRALLICE sprawa wygląda podobnie. Nie chce mi się wróżyć z fusów i przewidywać czy za kilkadziesiąt lat rozległe połacie kudłatych głów będą o tej nazwie pamiętać, gdyż ja dałem się wciągnąć w świat jej pokręconej twórczości i na chwilę obecną naprawdę mi to wystarcza. Sceptycy niech poddadzą badaniu "Litany of Regres". Brzmienie utworu - kosmos! Jest surowizna, ale ujęta w sposób inteligentny i świadomy, bez zasłaniania niedociągnięć 'prawdziwością', czy inną 'czarną hostią'. Niemal typowa, blackowa młócka została w nim poszatkowana na drobne kawałki i tak naprawdę spora część numeru to jego strzępki, wrzucone na nośnik w sposób płynny i przekonujący. Podobnie jak - również pochodzący z Nowego Jorku - TOMBS, KRALLICE infekuje swój eksperymentalny black metal wyraźnymi patogenami rockowej zarazy w guście (jak deklarował Mike Hill) MY BLOODY VALENTINE czy nawet SONIC YOUTH, co słychać we wspomnianym, lecz zwłaszcza - w tytułowym utworze z płyty. Wspomnieć muszę koniecznie o bezsprzecznie fenomenalnym, niemal instrumentalnym i bez mała dwunastominutowym "Telluric Rings". Epickie tematy melodyczne, jazgotliwe solówki, ołowiana, deathmetalowa końcówka. Bez pytań! Pomysłowa praca basu walczy na całym krążku o uwagę z umiejętnością zgrabnego balansowania na granicy kakofonii i klarownych linii melodycznych, a zmysł urywania ich i składania do kupy z innymi, muzycy KRALLICE wykształcili u siebie, niczym kret słuch. Sekcja wybija sobie nie przesadnie pocięty rytm z lekkością i feelingiem duetu Shalaty/Dolan i fragmentami pewnych (idących pod prąd stylistycznych ram) skojarzeń z IMMOLATION też mi nie oszczędzono. Płyta pełna wizjonerskich, acz naturalnych rozwiązań, miażdżąca dalekimi od przeciętności kompozycjami, skrojona z umiarem, a przecież bogata w niszczące momenty i śmiałe muzyczne posunięcia.

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/krallice


www.myspace.com/krallice


www.profoundlorerecords.com


autor: Kępol



<<<---powrót