| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MONOLITHE

?III?

Debemur Morti Productions (CD 2012) 

W ciągu dwunastu lat francuski band zdołał nagrać zaledwie trzy albumy i dwie umieszczone w necie za free epki, co może być przejawem lenistwa, ale jest też czymś dość typowym dla formacji grających funeral doom metal. Od płyty numer 2 minęło siedem lat, choć czasy się nieco zmieniły i teraz tego typu dźwięki wróciły do łask. Jest to niewątpliwa szansa dla zespołu dowodzonego przez Sylvaina Begota. Wraz z kolegami stworzył ponownie 52-minutowego kolosa, który w zdecydowany sposób odwołuje się do najlepszych tradycji death/doom i funeral doom metalu, rozwijając koncepcję z pierwszych dwóch krążków. W tym monumentalnym utworze przewijają się wątki i pomysły znane z wydawnictw MY DYING BRIDE, SKEPTICISM, ESOTERIC i EVOKEN, a podobieństwa do twórczości enigmatycznej formacji EA też są tu istotnym punktem mogącym skierować potencjalnego odbiorcę do tego materiału. MONOLITHE ma już pewne doświadczenie w pisaniu długich kompozycji, a więc i tym razem postarali się o to, aby nie znużyć odbiorcy i nie powtarzają w nieskończoność jednego motywu. Początek opiera się potężnych riffach i melodycznych dysonansach, które odnoszą się do przywoływanego tu przed chwilą fińskiego SKEPTICISM, po czym dźwięki na chwilę się uspokajają, a na akustycznym tle gitarzysta pobrzdękuje przez moment motyw solowy. Parędziesiąt sekund później powraca mocarne granie riffami i kolejne gitarowe dysonanse nakładające się na siebie i na pobrzmiewające w tle klawisze. Taka zabawa dźwiękami trwa przez kolejne kilka minut, aż do dokładnie dziewiątej minuty, gdy wchodzi niedźwiedzi ryk wokalisty na tle motywu zbliżonego do tych, które ujawniły się za pośrednictwem MY DYING BRIDE na ich długogrającym debiucie ?As the Flower Withers?. Po krótkim czasie wokal znika, znowu pobrzmiewają gitarowe jęki, klawiszowe ozdobniki, a w piętnastej minucie wchodzi spokojniejszy fragment z gitarą akustyczną i subtelnym keyboardem, by za kilkadziesiąt kolejnych sekund wprowadzić więcej melodii i nieco żwawsze jak na funeral doom tempo. Do połowy utworu docieramy dzięki ciągowi nisko brzmiących gitarowych riffów, a wokal przepada gdzieś bez wieści, by powrócić na dłuższą chwilę gdzieś tak przed trzydziestą minutą. W trzydziestej trzeciej minucie ?pierwsze skrzypce? zaczyna odgrywać elektroniczny motyw, który wraz z wybrzmiewającym soundem gitarowych przesterów przeistacza się w epicką strukturę i tu znowu można mówić o podobieństwie do tego, co prezentuje na swoich płytach EA. Przewodni motyw z wokalem powraca na moment w trzydziestej ósmej minucie, a potem, na zasadzie układanki puzzli dobierane są do tego dysonansowe linie gitar, atmosfera się zagęszcza i tak już powoli zmierzamy do końca. Jeszcze jedno wyciszenie, mroczny lead klawiszy, quasi-skrzypcowe solo wtrącone między gęste gitarowe riffowanie i jesteśmy u celu, a każdy powinien wyciągnąć swoje wnioski. Ogółem trzeci album MONOLITHE przynosi dużą dawkę naprawdę niezłego funeral doom/death metalu i chociaż nie jest to majstersztyk na miarę paru pozycji wzmiankowanych w recenzji bandów, to dla fanów takiego grania można by rzec, że pozycja obowiązkowa, przynajmniej na teraz.

ocena:  7/ 10

www.monolithe.free.fr


www.myspace.com/monolithedoom


www.debemur-morti.com


autor: Diovis



<<<---powrót