| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CAULDRON

"Chained To the Nite"

Earache Records (CD 2010) 

Bardzo zaciekawiło mnie co kryje się za szyldem CAULDRON, choć pewne podejrzenia miałem słysząc wcześniej, że ta grupa gra tradycyjny heavy metal, tworzą ją kolesie o ksywach Jason Decay, Ian Chains i Chris Rites, a ich debiutancki album nosi tytuł "Chained To the Nite". Znając ostatnie rzeczy wydawane przez Earache Records i tworzenie przez tę niegdyś kultową firmę pewnych sztucznie napędzanych trendów obawy były uzasadnione. Cóż, po części miałem rację, bo kanadyjski zespół odwołuje się co prawda do najlepszych dla heavy metalu czasów, czyli lat 80-ych, ale po drodze zgarnia wszystkie negatywne strony tego stylu, ze schematyzmem i transwestytami ukrywającymi się za heavymetalowym ruchem na czele. Dla pewnego rozjaśnienia sprawy wyjaśnię, że ze zgrozą wspominam do dziś cały ten glam metal, w którym muzyka była po prostu gówniana, a zainteresowanie fanów (a zwłaszcza fanek) skupiało się na poprzebieranych w kolorowe ciuszki muzyków, śpiewaniu o dupie Marynie i barwnych teledyskach. Tam również operowało się terminem "heavy metal", jednak w rzeczywistości była to farsa, groteska i marny teatrzyk dla ubogich. Na zapas więc już nie szukałem w necie fotek muzyków CAULDRON i poprzestałem na przesłuchaniu ich muzyki. Oparte na pewnych starych schematach utwory nie grzeszą oryginalnością i epatują przy tym od czasu do czasu tą amerykańską cukierkowatością w stylu "gay" metalu , a wokalista cienko śpiewa (dosłownie i bardziej w przenośni), ale ten złożony z dziewięciu utworów stuff ma też swoje pozytywy. Jako że CAULDRON jest zespołem młodym, to nadrabia swoje braki energią i wzorowaniem się po części także na klasykach, ale tych prawdziwych i z lepszej półki. Gdzieś tam w tle i między dźwiękami pobrzmiewa fascynacja SAXON, JUDAS PRIEST, ACCEPT, IRON MAIDEN i im podobnymi. Wrzucają co jakiś gitarowe solówki, pieczołowicie budują na tle nieco topornych riffów chwytliwe refreny, ładnie pomrukuje bas i to właściwie wszystko co dobre na tym krążku. No może jeszcze warto wspomnieć, że w ckliwe ballady Kanadyjczycy się nie bawią, a akustyczne wstępy w "Chained Up In Chains" i "The Leaven" jedynie wzbogacają materiał. Podczas słuchania tej płyty cały czas miałem jednak jakiś nieokreślony niesmak, bo pomimo pewnych pozytywów za dużo w CAULDRON oglądania się w przeszłość, której nie było im dane przeżyć, a za mało wyciągnięcia z niej własnych wniosków. Liczę też przy tej okazji, że nie dane będzie nam obserwować fali wznoszącej podobnych kapel i ten cały niedorobiony trend sprzed lat nie przeżyje swego renesansu.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/cauldronmetal


www.earache.com


autor: Diovis



<<<---powrót