| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NYCTICORAX

?Anima Tenebrarum?

Terror Records (CD 2011) 

?Anima Tenebrarum? to trzeci i jak na razie ostatni studyjny album łotewskiego NYCTICORAX, który ukazał się w 2011 roku, jednak do chwili wydania przez Terror Records odleżał parę lat, bowiem nagrań dokonano latem 2007 roku. Ogromnych różnic stylistycznych i wykonawczych między nim a nieco wcześniejszym ?Black Raven? Dark Night? nie ma, jednak sam sound jest nieco czytelniejszy, a kawałki nieco bardziej pokombinowane. Łotewski band nadal koncentruje się na przywracaniu do łask słuchacza tradycyjnego black metalu w jego surowej, ale też swoiście melodyjnej postaci gdzieś tak między tak zwanym slavonic pagan/black metalem a jego zdecydowanie skandynawską wersją. Całość rozpoczyna się mrocznym intro z podtytułem ?Deconsecrate?, ale oprócz przepisowych klawiszy sporo tu różnych wypełzających zewsząd hałasów, a deklamacja w języku rosyjskich dopełnia tego wstępu. Dalej już króluje zdecydowanie black metal w jego tradycyjnej postaci, ale ja bym dodał do tego zbyt obcesowego opisu to, że jest to ten typ ?czarnego? metalu, który nie obawia się pójść w stronę bardziej folkowej, choć trudnej do sprecyzowania regionalnie melodyki czy heavy metalowych momentów i ponownie sięga po klasyka Modesta Musorgskiego (w ?Amduscias?). Chwilami mam wrażenie, że w żyłach Lodbroka i jego kompanów płynie w dużej mierze słowiańska krew, bo sposób budowania utworów przypomina dokonania takich polskich formacji, jak NORTH czy SACRILEGIUM, choć tak jak napisałem wcześniej, cała myśl twórcza wywodzi się przede wszystkim ze skandynawskich black metalowych tradycji. Istotną kwestią jest to, że na ?Anima Tenebrarum? obok rosyjskojęzycznych tekstów otrzymujemy też dwa anglojęzyczne liryki, a wokale na płycie to nie tylko typowo blackowe wrzaski i skrzeki, ale też całkiem czytelne modulowane głosem. Ogółem więcej na tym krążku ?powietrza? i ?lodowatego zimna?, co przywodzi na myśl stare nagrania MAYHEM, IMMORTAL czy KAMPFAR, tyle że jakby więcej tu melodyjności i tego przywoływanego przeze mnie słowiańskiego pierwiastka. Granie jest pozbawione tej kanciastości, przesadnej surowości i częstego w takich przypadkach popadania w bezmyślny chaos, a słychać to nie tylko w partiach gitar, ale też wysuniętego bardziej do przodu basu, nie zapominając też o może nienadzwyczajnej, acz przynajmniej poprawnej grze perkusisty. Generalnie sensacji nie ma, jednak cały album jest słuchalny i ma jakąś tam myśl przewodnią.

ocena:  7,5/ 10

www.nycticorax.lv


www.myspace.com/officialnycticorax


autor: Diovis



<<<---powrót