| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SHINING

"VII: Fodd Forlorare"

Spinefarm Records (CD 2011) 

Odkurzyłem sobie ostatnio debiutancki dla tej szwedzkiej kapeli "Within Deep Dark Chambers", który kilka lat temu ukształtował moje własne wyobrażenie o stylu grupy. Zestawiając go z najnowszym dzieckiem szefującego tej nazwie Niklasa Kvarfortha muszę stwierdzić, że i SHINING nie ustrzegł się przed reformą uprawianego przez siebie stylu. Przez kilka ich pierwszych płyt przedzierało mi się raczej ciężko z uwagi na dojmująco surowy charakter i rozciągnięte w czasie utwory, które najbardziej obrazowo opisałbym niefachowym określeniem 'black metalu granego w doommetalowy sposób'. Było w nich po prostu więcej depresyjnego klimatu aniżeli dęcia w róg piekielny - które to wówczas zagłuszało u mnie niemal każdą inną muzykę - właściwego takim orkiestrom jak: MARDUK, LIMBONIC ART czy ZYKLON B. Pod tym akurat względem niewiele się zmieniło. Czas trwania utworów rzadko schodzi poniżej siedmiu minut i mówiąc językiem powściągliwym, ciężko zaliczyć je do najweselszych na świecie. Obrazek z okładki ostrzega zresztą, że nie jest to muzyka w sam raz na rodzinnego grilla w niedzielne popołudnie. Zanim siódmy krążek SHINING odsłoni jednak przed nami swą zatroskaną twarz, czeka nas szczypta całkiem dynamicznego, jak na tę formację, grania z efektywnym, gitarowym tłumieniem, jakiego zapewniam - nikt by się po niej nie spodziewał. "Förtvivlan, Min Arvedel" zwodzi więc nieco słuchacza, szepcząc mu do ucha, że tym razem będzie łatwiej. Jest w tym mnóstwo racji. Dzisiejsza muzyka Szwedów zyskuje na czytelności, przystępności i przestrzeni. Nie owija się wokół gardła jak kiedyś, tłumiąc oddech odbiorcy gęstą atmosferą mrocznej mizantropii. Obecnie SHINING oferuje smutek w wydaniu dużo bardziej epickim, który równie dobrze może się okazać przyswajalny dla fanów np. LACRIMOSY czy rosyjskiego ABYSSPHERE. "VII: Fodd Forlorare" nie cierpi na niedobór akustycznych fragmentów z czystym wokalem, jak choćby ten pozornie sielski w bardzo dobrym "Tiden Läker Inga Sar", w którym można usłyszeć również kakofoniczną linię skrzypiec i wnoszące całkiem sporo sentymentalnego klimatu klawisze. Partie tego ostatniego instrumentu, podobnie jak i pewne posunięcia aranżacyjne, mogą kojarzyć się z elementami muzyki późnego OPETH (środek "Tillsammans Är Vi Allt"). Tak czy siak, wchodzi po tym ciężka gitara i całość eksploduje dość intensywnym, blackmetalowym gradobiciem, więc chyba jednak nie do końca zespół złagodniał... Instrumentalnie nie trudno o zestawienia z ENSLAVED, który już spory czas temu zadeklarował poszukiwania perfekcyjnej równowagi między norweskim black metalem a floydową, nastrojową subtelnością i którego muzyka jako pierwsza przychodzi mi tu do głowy. Krążek wyszedł przepyszny, bo i ciężko dojść do innych wniosków słuchając choćby ostatniego "FFF" będącego prawdziwym, spektakularnym finałem wydawnictwa, z dopracowanymi technicznie, blackowymi eksplozjami na miarę VIDRES A LA SANG i kontrastami zapierającymi dech w piersi. Pytanie tylko - czy opłaciło się zaryzykować utratę własnego stylu, kierując go na tory wyżłobione przez czyjś wózek?

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/shiningofficial


www.myspace.com/shininghalmstad


www.reverbnation.com/shining


www.spinefarm.fi


autor: Kępol



<<<---powrót