| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEVIL

"Magister Mundi Xum / The Noble Savage"

Soulseller Records (CD 2012) 

'Ciemną nocą wicher zgrzyta. Koń galopem, koń z kopyta. Odrzwia skrzypią, piorun wita, jeździec śmierć o drogę pyta.' Taką właśnie wenę obudziła u mnie introdukcja pod tytułem "The Arrival", otwierająca jedno z ostatnich wydawnictw rasowo jak jasny czort maltretującego instrumenty DEVIL. Widzę, że mamy ostatnio modę na dosadne i bezogródkowe nazwy, bo dziwnym trafem w swym recenzenckim folderze mam jeszcze demko thrash metalowego LUCIFER [śmiech]. Przechodząc do sedna sprawy należy zaś nadmienić, że pochodzący z Norwegii i grający od jakichś czterech lat pierwszy z wymienionych aktów szykuje się już powolutku do marcowej premiery zupełnie świeżego materiału, na który czekając możemy nacieszyć się wydawnictwem retrospektywnym. Jest nim kompilacja, na jaką złożył się materiał demówki "Magister Mundi Xum" z roku 2010 i wydanego rok później singla "The Noble Savage / Blood is Boiling". I takie składaki to ja rozumiem, bo choć podziemnemu DEVIL raczej to nie grozi, nic nie wkurza mnie tak jak zawracanie przysłowiowych 4 liter 'the best offami', na których często można uświadczyć li tylko od biedy wrzucony jeden niepublikowany utwór, i o których wypuszczeniu sam zespół nierzadko nic nie wie. Tutaj odfajkowano po prostu wszystko sprzed debiutu grupy, więc postąpiono słusznie i praktycznie. Jak w początkach swego istnienia grał DEVIL? Na pewno nie perfekcyjnie od strony technicznej czy też produkcyjnej, więc tym, którzy oczekują wyrobu spreparowanego wedle obowiązujących zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz norm Unii Europejskiej - odradzam. To nie jest muzyka dla tych, którzy w każdej sekundzie utworu muszą słyszeć, że skala wokalisty depcze po piętach Mercury'emu, gitarzysta potrafi zagrać trzy solówki na raz, a światowej klasy inżynier dźwięku zarwał kilkanaście nocy żeby wypolerować brzmienie. Niech tacy delikwenci obejrzą sobie 'Czynnik X' lub posłuchają tego, co realizowane jest w nowoczesnym, 'profesjonalnym' duchu. DEVIL gra bowiem metal z krwi i kości, jakiego można było posłuchać na pierwszych wydawnictwach MERCYFUL FATE, czy też obecnie na albumach takich kapel jak HOUR OF 13, MOUNTAIN THRONE lub CHRISTIAN MISTRESS, pamiętając jednak o tym, że propozycja grupy DEVIL ma względnie uproszczony charakter. Jest to po prostu klasyczny do bólu doom, o którym równie dobrze można by powiedzieć heavy i nic strasznego by się przecież nie stało, w którym wokal prędzej skojarzymy ze śpiewem pana Cronosa z VENOM niż powiedzmy Marcolina czy Dickinsona. Słuchając tej muzyki można zaryzykować złośliwe stwierdzenie, że wspomniany kwintet więcej chce niż może, ale może to właśnie ta chęć młócenia w archaicznym, szczerym i ociekającym tajemniczością duchu jest obecnie na wagę złota? Można to przecież bezproblemowo wyczuć słuchając pierwszego w zestawie, niesionego potężnym pogłosem "At the Blacksmiths", od którego bije tak oldschoolowa, nieokrzesana i nieujarzmiona energia, że wiele kapel mogłoby sobie równolegle walić blastami i gitarowym shreddingiem ile wlezie, a ja i tak zwrócę uwagę na te kilka powerchordów na krzyż. Albo taki "Spirit of the Cult" - tytuł tego kawałka idealnie oddaje przecież towarzyszącą mu, emocjonalną aurę. Oszczędzę Wam totalnych bzdur w stylu: 'legendarne materiały demo kultowej norweskiej kapeli', podkreślę zamiast tego raz jeszcze: Nie jest to materiał doskonały, acz z całą pewnością wart uwagi i obiecujący.

ocena:  7/ 10

home.online.no/~joa-tr/


www.facebook.com/Devilband


www.youtube.com/user/DevilNorway


www.soulsellerrecords.com


autor: Kępol



<<<---powrót