| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DOOMED

?In My Own Abyss?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2012) 

Pierwsze słowa tej recenzji nie będą tyczyć się muzyki, a szaty graficznej drugiego albumu jednoosobowej formacji DOOMED. W sumie ciekawy jest ten myk z angielskimi opisami stylizowanymi na cyrylicę, ale doczytać się przez to jest cholernie trudno. Cóż, tak sobie umyślił twórca - Pierre Laube, a pewnie wydawca mu w tym pomógł? Z muzyką zawartą na introspektywnym krążku zamieszkałego we wschodnich landach Niemczech muzyka, który jest tu alfą i omegą, jest już znacznie lepiej i bardziej czytelnie, choć nie tak do końca? O ile pierwsze wrażenie jest takie, że to coś zwyczajnego, z pogranicza doom i death metalu, to z każdą kolejną minutą nabierałem przekonania, że typówki tu nie będzie. Poszczególne kawałki epatują tak różnymi barwami, które oczywiście przynoszą skojarzenia z takim czy innym zespołem z Finlandii na przykład, ale sama otoczka im towarzysząca nie jest już tak oczywista. DOOMED w ciekawy sposób łączy ciężar riffów i linii basu z nasyconą psychodelią melodyką, ekstremalnie niskimi growlami i ?odpływającymi? aranżami. Można by tu przywołać naprawdę wiele nazw - od UNHOLY, poprzez THERGOTHON, aż po EVOKEN i ESOTERIC, ale tak jak już napisałem - nic nie jest oczywiste i klarowne, bo wbrew wszelkim pozorom, Herr Laube ze swobodą porusza się w tej osobistej podróży przez własne lęki, fobie i dopadający nas wcześniej czy później koszmar życia. Ten mały ludek z okładki spadający z góry jest symbolem prawie każdego z nas, bo taka czy siaka sytuacja lub ich nagromadzenie sprawiają, że któregoś dnia czujemy, iż znajdujemy się w jakiejś nieokreślonej otchłani i kompletnie nie wiemy co robić dalej. DOOMED rozprawia się ze swoją otchłanią, ale tak naprawdę to dotyczy to Ciebie, mnie, wielu z nas? I takie też są dźwięki z tego wielowymiarowego albumu - czasem porażające, czasem niezrozumiałe, a czasem budzące w nas chęć podniesienia się z klęczek i próbę walki o to, by skorzystać ze swoich ?pięciu minut? tej egzystencji. Zawsze twierdziłem, że doom metal, pomimo swojej pozornej depresyjności, potrafi wzbudzić we mnie takie emocje i zwyczajnie podnieść na duchu, i to właśnie jeden z takich leków. ?In My Own Abyss? ma w sobie coś takiego, co potrafiło stworzyć nasze polskie NIGHTLY GALE i coś w tym skojarzeniu jest, bowiem DOOMED ma też ten pierwiastek nieprzewidywalności, jedynej w sobie aury i leczniczego wręcz wpływu. Po takich płytach ma się ochotę dalej ciągnąć ten wózek, bo sztuka przez duże ?S? była, jest i będzie nam towarzyszyć do końca dni tego coraz bardziej komercjalizującego się i coraz bardziej chorego świata? PS. Zaskakujące na tym albumie jest umieszczenie na samym końcu kompozycji opartej na rosyjskiej ludowej pieśni ?Ach Ty, Stiep Szirokaja??, a potem ukryte gdzieś tam na samym końcu instrumentalne outro. Sami sprawdźcie, jak to wszystko się przedstawia?

ocena:  9/ 10

www.doomed-band.de


www.myspace.com/doomed-band


doomed-band.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót