| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DYNFARI

?Sem Skugginn?

Code666 Records (CD 2012) 

Jak większość muzycznych propozycji z Islandii, tak i DYNFARI melduje się z dźwiękami, które mogły powstać wyłącznie w takim oddalonym od ?wielkiego świata? miejscu. ?Sem Skugginn? jest drugim albumem w dyskografii tego młodego stażem duetu i choć z pozoru jest on zakorzeniony w surowym black metalu, to na równi posługuje się językiem niezmiernie klimatycznego, depresyjnego i zimnego post-metalowego grania. Od pierwszych dźwięków ?Glotun? słychać, że tym panom się nigdzie nie śpieszy i powoli, acz skutecznie rozwijają swoje idee, opatrzone piętnem własnego dziedzictwa. Nie doszukiwałbym się jednak w przypadku DYNFARI ciągotek do przestrzenności i rozmarzenia, tak znanych choćby z produkcji SIGUR ROS, bowiem rdzeniem muzyki tego bandu są gitary, i to potraktowane w sposób chwilami prymitywistyczny i garażowy, kojarzący się z ?wczesną Norwegią?. Co prawda nie brakuje tu akustycznych fragmentów, klawiszowych plam dźwiękowych i sampli różnych głosów (już ?Glotun? jest oparty na takiej zasadzie, mimo że klawisze akurat tutaj pojawiają się bardzo rzadko), ale najczęściej Jon Emil i Johann Orn posługują się językiem dynamicznego black metalu i utrzymanych w średnich lub zdecydowanie wolnych tempach, bardziej monumentalnych formach tej stylistyki. Jest w tym wiele demonicznego uroku, bo chociaż ci muzycy nie są jakimiś wirtuozami, to potrafią stopniować napięcie, gwałtownie zmieniać rytmikę i przechodzić z momentów hałaśliwych w zdecydowanie spokojne. Takim przykładem na tej płycie jest drugi w kolejności ?Hjartmyrkvi?, w którym totalne rozpasanie zamienia się z czasem w transowe powtarzanie akordów, a po drodze pojawia się fragment całkowicie akustyczny. Z kolei w dwuczęściowym tytułowcu pojawiają się zaskakujące partie fletu. Gdzieś tam w głowie pojawia się lampka sygnalizująca, że DYNFARI jest jednak bliżej pierwotnemu graniu BURZUM i DARKTHRONE, a momentami też wczesnego ENSLAVED, niż powiedzmy SATYRICON, CARPATHIAN FOREST czy GORGOROTH. Oszczędne operowanie gitarowymi motywami, prostacko wręcz brzmiące partie bębnów, wokalne zawodzenia imitujące chór i minimalistyczna wręcz struktura poszczególnych utworów mają w sobie jednak to nieokreślone ?coś?, czego brakuje na przykład ich krajanom z SOLSTAFIR, którzy na swoich płytach niemiłosiernie przynudzają i nie mają do przekazania praktycznie nic. DYNFARI przynajmniej określają się w jakiś tam sposób, chociaż porcja ponad 70 minut melancholijnego i lodowatego grania może nie każdemu przypasować. Album jest jednak na tyle zróżnicowany pod względem motoryki, stopniowania atmosfery i bardzo chłodnej otoczki, że warto się z nim zapoznać.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/dynfari


www.myspace.com/dynfari


dynfari.bandcamp.com


www.code666.net


autor: Diovis



<<<---powrót