| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FORGOTTEN TOMB

"?And Don't Deliver Us From Evil"

Agonia Records (CD 2012) 

Album ten został legalnie i w całości udostępniony w sieci już wiele miesięcy temu, z tego co pamiętam chyba nawet przed premierą, więc i ja nie odmówiłem sobie przyjemności sprawdzenia co tam u Herr Morbida i jego ekipy słychać. Mówią, że pierwsze wrażenie liczy się najbardziej, a ja się cieszę, że obcowanie ze sztuką wyższą to nie human resourcing, gdyż kocham ten charakterystyczny moment, w którym z pozornie mętnego, mglistego obrazu wyłania się powoli ten ostry, klarowny i zapierający dech w piersi! Faktem, że po bezpardonowo mrocznym, choć w dużej mierze zróżnicowanym i przestrzennym "Under Saturn Retrograde" Ferdinando Marchisio poczęstował mnie monolityczną i klaustrofobiczną muzyką, byłem mocno zmartwiony. Taki zwrot w stronę zdecydowanie bardziej surowego grania poczytywałem za twórczy atawizm, za regres w niekoniecznie konstruktywnym wydaniu. Dzisiaj, gdy stuknęło mi już któreś z kolei przesłuchanie "? And Don't Deliver Us From Evil" zadaję sobie w myślach pytanie: 'kiedy ostatnio blackmetalowy mrok zgęstniał wokół mnie tak jak teraz?' Miałem sypnąć kilkoma przykładami, lecz nie wydaje mi się to posunięciem właściwym właśnie z tego względu, że styl grania FORGOTTEN TOMB to rzecz niepodrabialna. Pewnie, że można domniemywać na kim wzorują się ci kolesie, albo mieć skojarzenia prowadzące do dyskografii tej czy innej kapeli, lecz produkt ostateczny jest w przypadku FORGOTTEN TOMB jedyny w swoim rodzaju. Czegóż nie ma w tej muzyce? Agresywne, pełne jadu partie konfrontują z depresyjnym nastrojem, a finezyjne gitarowe akcenty o wyraźnie odcinających się krawędziach kreślą zarys dla naniesionych grubym pędzlem, rozmytych form (oprócz Morbida gra tu na wieśle również Andrea Ponzoni). Klasycznie charczący wokal gotuje się w żołądku Ferdinanda niczym woda święcona w "Adwokacie Diabła", nie zaniża poziomu również i sekcja (Kyoo Nam Rossi - perkusja, Alessandro Comerio - bas). Szybszy i niewątpliwie najbardziej blackmetalowy w zestawie, utwór tytułowy z jadącym to w górę, to w dół gryfu refrenowym riffem świetnie kontrastuje z wolniejszym, przeraźliwie ciężkim emocjonalnie "Cold Summer", a rockowo rozbujany "Let's Torture Each Other" czy "Adrift", w którego tle majaczy czysty wokal pokazują, że jednostajność albumu jest czysto pozorna. Ta płyta to tak wyborna mieszanka black, doom i gothic metalu z depresyjnym rockiem, że aż nie ma człowiek ochoty ostatniej kropki w powyższym panegiryku stawiać i brać się za recenzowanie kolejnych pozycji [śmiech]. Włosi po raz kolejny wyciągnęli totalną kwintesencję z tego, co w metalu najbardziej mroczne, melancholijne, jadowite, podłe, złowrogie, ale i piękne, na swój sposób wyrafinowane i przemyślane, grając smutniej niż niejedni herosi doomu, bardziej diabolicznie niż większość kapłanów metalu czarnego i posługując się o wiele skuteczniejszymi melodiami niż zadecydowana część przedstawicieli tzw. melodic metalu. Weźmy sobie choćby taki "Love Me Like You'd Love the Death". Ok. Tych kilka przesłuchań trzeba mu ofiarować, lecz sposób w jaki zmierza on do podlanego kapitalną gitarową solówką finału utrzyma się w głowie znacznie dłużej niż to, co oferują całe dziesiątki zespołów, dla których bycie 'atmospheric' jest równoznaczne z posiadaniem w składzie klawiszowca. "? And Don't Deliver Us From Evil" uwieczniono tam, gdzie poprzednie albumy formacji czyli w Elfo Studio, pod okiem Daniele Mandelli'ego. Mastering nagrań miał miejsce u Miki Jussili w legendarnym Finnvox (CHILDREN OF BODOM, AMORPHIS, HIM) i myślę, że obaj ci panowie idealnie wyłapali o co w tej muzyce biega, gdyż pod grubym kożuchem blackowej surowizny wszystko inne jest doskonale słyszalne, a ogólnie pojęte brzmienie po prostu wyrywa z trampków! Wybaw nas panie od zła wszelkiego, lecz FORGOTTEN TOMB zostaw w spokoju!

ocena:  9/ 10

www.agoniarecords.com


www.facebook.com/Official.Forgotten.Tomb


autor: Kępol



<<<---powrót