| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ENOCHIAN THEORY

"Evolution: Creatio Ex Nihilio"

Anomalousz Music Records (CD 2009) 

Pierwszą rzeczą, jaka wzbudziła mój podziw w kontakcie z powyższym wydawnictwem jest okładka. To co od razu rzuca się w oczy to fakt, iż poszczególne ilustracje nie pojawiają się tu tylko i wyłącznie dlatego, że trzeba czymś zapełnić booklet. Artysta, który je stworzył - Robin Portnoff powiedział kiedyś, że jego grafiki to jakby "fotografie z pozaziemskich, baśniowych krain i zagadkowych surrealistycznych światów?" i myślę, że nie ma opcji, by sprawę ująć lepiej. Oglądając je, odwiedzamy rzeczywistość, w której zwykła percepcja jest zupełnie bezużyteczna i dokładnie to samo możemy powiedzieć o zamkniętej w plastikowym krążku muzyce. No bo w ramach jakiego niby gatunku ENOCHIAN THEORY się realizuje? Dobra, ktoś może powiedzieć, że jest to progresywny rock i nie popełni błędu, lecz ktoś kto stwierdzi, że jest nim symfoniczny metal również nie skłamie. Obecność połamanych rytmów sprawia, że przed słowem "metal" równie dobrze możemy użyć określenia "techniczny" i wrzucić zespół gdzieś pomiędzy MESHUGGAH a EPHEL DUATH. Pod tytułem "Evolution: Creatio Ex Nihilio" znajdziemy więc materiał niezwykle zróżnicowany. Materiał, który co prawda nie unika odniesień do zasłużonej twórczości starszych kolegów z progresywnego podwórka, lub wolnych skojarzeń z powyższą (PORCUPINE TREE w "Tedium", "A Great Odds With", DEVIN TOWNSEND w "Monument To the Death of Idea"), lecz z całą pewnością nie jest również świadectwem braku własnych pomysłów. Interesujący jest już sam sposób w jaki ta grupa odnalazła zdumiewającą wręcz równowagę między wykorzystaniem wspomnianych technicznych łamańców, a lirycznym, natchnionym graniem. Pod większością szyldów mamy "albo - albo", a tu - dwa w jednym, hehe. Nie jest to jednak reklama taniego produktu, więc powyższe stwierdzenie potraktujmy wyłącznie w kategoriach żartu. Tym bardziej, że nie jest to z całą pewnością muzyka, której ideą naczelną jest napchać kichę czym się da, ładnie zapakować, przybić pieczątkę i okrzyknąwszy prog metalowym objawieniem roku sprzedawać za pół ceny. Rzecz wymaga. Czasu, uwagi, zaangażowania i otwartości umysłu, a wierzyć mi możecie, że z odbiorem płyty wcale łatwo nie jest. Utwory właściwe poprzedza introdukcja, po której nie czeka na nas rozpędzona, rytmiczna, metalowa galopada usiana kaskadą solówek i chwytliwych melodii, a... numer rozpoczynający się balladowo. Taką terapię szokową grupa serwuje nam już do końca i mimo iż właśnie rozsadza mnie chęć zaznaczenia na łamach Mrocznej Strefy swego stanowiska w tej sprawie, stwierdziłem, że lepiej będzie, jeśli w trosce o tak zwanego potencjalnego słuchacza, nie zdradzę zbyt wiele. Nie chcę psuć nikomu frajdy z indywidualnego odkrywania tej świątyni dźwięków, którą tu wzniesiono. Powiem tylko tyle, że album "Evolution: Creatio Ex Nihilio" ENOCHIAN THEORY to płyta wychwalona nie tylko przez wszystkie właściwie muzyczne magazyny, które dostały ją do zrecenzowania, lecz również przez samego Bruce'a Dickinsona i Stevena Wilsona we własnej osobie. Zachęcam również do lektury wywiadu z odpowiedzialnym za wokal, gitarę i teksty Benem Hayes'em, który powinien być już dostępny na naszej stronie. Muzyk omówił szczegółowo bardzo wiele istotnych kwestii dotyczących twórczości zespołu jak choćby - naprawdę nietuzinkowej płaszczyzny lirycznej. Na koniec wspomnę tylko, że miks i mastering "Evolution..." to sprawka Davida Castillo, który kręcił gałkami dla takich nazw jak KATATONIA, czy OPETH. Czy trzeba dodawać coś jeszcze...?

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/enochiantheoryband


www.enochiantheory.co.uk


www.anomalouszmusicrecords.co.uk/


autor: Kępol



<<<---powrót