| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

IGNEOUS HUMAN

"Pyroclastic Storms"

Tractor Productions & Mystic Production (CD 2009) 

Gdy badając profil grupy na Metal Archives, oczom mym ukazało się określenie "melodic death", a zaraz za nim wiele znaczące dla metalowej mapy świata słowo "Sweden", wiedziałem, że nie obędzie się bez porównań z DARK TRANQUILITY, IN FLAMES czy choćby AT THE GATES. Istotnie - wpływy tych zacnych melo- deathowych wyjadaczy są w "Pyroclastic Storms" wpisane co najmniej tak silnie jak elementy bluesa w dokonania LED ZEPPELIN. Podstawowe "ale", jakie przebija się przez ów oczywisty fakt, tyczy się tego, iż mimo oczywistych i co by nie powiedział - chlubnych odniesień do wspomnianych rodaków, IGNEOUS HUMAN oddycha swą własną, niezależną muzyczną piersią. Już sam początek tej dźwiękowej przygody robi apetyt na więcej. Motoryczny, mocno zabrudzony przekładaniec w "Birth" sprawia, iż nie jesteśmy wręcz w stanie doczekać się chwili, w której kompozycja ostatecznie się rozpędzi i choć zawrotnych prędkości gry nikt tu nie rozwija, utwór może całkiem nieźle rozbujać. Już na tym etapie przeczuwałem, że przyjdzie mi obcować z krążkiem, który obróci się u mnie jeszcze nie raz. Mówiąc krótko - "Pyroclastic Storms" to arcywyborne połączenie majestatu, dostojeństwa, czy niekiedy smutku melodyjnego deathu z naprawdę chwytliwym, rock'n'rollowo - stoner'owym drivem. To wszystko doprawione jest proszę państwa wpływami metalcorowymi, którym w moim odczuciu najbliżej do dokonań grupy KORN. Jest to więc totalny crossover, zmajstrowany w taki sposób, że słuchając płyty człowiek puka się w głowę czemu żadna ze znanych mu kapel na takie połączenie nigdy wcześniej nie wpadła. Niezwykle ciekawy "Redemption" otwiera podniosła, klawiszowa introdukcja wprowadzająca słuchacza w... maksymalnie rozbujany fragment rockowy przechodzący w melodic death metal. Wszystko to sklecone tak, że naprawdę włos się jeży. Człowiek robi oczy jak "pińć złotych" i nie tak do końca wierzy w to co słyszy. "Demonride" to też perełka, z tym że tu mamy jeszcze zabawę rytmiką (wcale nie chodzi o modne, gwałtowne łamańce) i całkiem fajne akustyczne wyciszenie pod koniec. W drugim, złowieszczo zatytułowanym - "You Better Be Dead" słychać naprawdę nielichą thrashową młockę, a w "Hate" - tłusty basior i wysoko strojony werbel, którego brzmienie wręcz uwielbiam. Czasami wstając rano zastanawiałem się czy mam ochotę posłuchać czegoś, co wali w poważniejszy ton, czy może rozruszać się przy pomocy jakichś "sex, drugs, rock'n'roll". Dziś wiem, że gdy nie będę mógł się zdecydować, włączę właśnie tę płytę. Można zarzucić jej co nieco. A to wokal jest czasami zbyt schowany, a to te, czy inne partie można było ciut bardziej dopracować? Myślę jednak, że nie o to chodzi. Tym bardziej, że delektując się tym bukietem konwencji ciężkiego przędzenia nie baczymy na uchybienia. Coraz częściej mam do czynienia z grupami, którym przykleja się etykietkę "progresywny" i u których owej "progresji" ni w ząb nie słychać. Tutaj mamy sytuację odwrotną - grupa spoza wspomnianych muzycznych obszarów nagrywa płytę, która swą świeżością po prostu wymiata! Brawo Panowie!

ocena:  8,5/ 10

www.igneoushuman.com


www.myspace.com/igneoushuman


www.tractorprod.se


www.myspace.com/tractorproductions


autor: Kępol



<<<---powrót