| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SPREADING DREAD

??Sanatorium??

własna produkcja zespołu (CD 2012) 

Muzycznie Czesi brzmią smakowicie. Może oryginalności tu za grosz, ale instrumentami potrafią się posługiwać, i to jak! Na swoim albumie ??Sanatorium?? łączą klasyczny amerykański thrash w stylu MEGADETH, FORBIDDEN czy TESTAMENT z nieco bardziej progresywnym i technicznym obliczem NEVERMORE, łamaną motoryką zbliżoną do tego, co nagrywała PANTERA, nowoczesnym spojrzeniem na takie granie a la MACHINE HEAD, odrobiną death metalu i power metalowej melodyki. Czułe ucho odnajdzie tu echa tytułowego kawałka z ?Seasons In the Abyss? SLAYER?a (w również tytułowym ??Sanatorium??) i można by jeszcze wiele odnośników przytoczyć. Naprawdę dużo ciekawego dzieje się w warstwie gitar, bo Simon Kotrc to prawdziwy wirtuoz tego instrumentu i jego gra spowoduje opad szczeny u niejednego amatora sześciu strun. Klasowe są jego riffy, zacinki a la Dimebag Darrell i długie solówki, a Simon z lubością i dość często nawiązuje do muzyki klasycznej i ma niepohamowany apetyt na dominację na płycie ;) Przy pierwszym przesłuchaniu miałem wręcz przesyt gitarowego rzemiosła, ale wiedzcie, że to ma sens i dzięki gitarom ta płyta jest do słuchania na wiele razy. Niewiele odstają od gitarzysty i basista Michal Pejznoch, i bębniarz Karel Safarik - robią swoje i to rzeczywiście nieźle. Najsłabszym ogniwem SPREADING DREAD jest niestety wokalista Miroslav Korbel, który swoje partie wykonuje w sposób siłowy, raczej zbliżony do tego, co wyczyniają frontmani hardcore?owych kapel. Jego partie są monotonne i po kilku czy kilkunastu minutach lepiej zwrócić uwagę na to, co dzieje się w części instrumentalnej, a już prawdziwym rajem dla wszystkich maniaków gitarowego grania będzie kończący ten trwający niespełna 50 minut album instrumental ?Repentance?, w którym pana wokalisty nie ma, zaś orgia gitarowych dźwięków nie ma końca (kawałek trwa ponad 11 minut. Jest to cacuszko, że palce lizać! Paradoksalnie, w tym kawałku nareszcie SPREADING DEAD, a zwłaszcza wspomniany już wcześniej Simon Kotrc, rozwijają swoje skrzydła i jest na czym zawiesić ucho, bez denerwowania się, że głos jest be.

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/spreadingdread


www.facebook.com/spreadingdread


bandzone.cz/spreadingdread


autor: Diovis



<<<---powrót