| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THERION

"Les Fleurs Du Mal"

własna produkcja Christofera Johnssona (CD 2012) 

Na temat powyższej nazwy padło ostatnio tyle fałszywych stwierdzeń, że mimo posiadania długiej listy tytułów do zrecenzowania postanowiłem wziąć sprawy we własne ręce. Pierwszą, nieprawdziwą informacją, która wprowadziła w błąd również i mnie, była oczywiście ta o rzekomym zakończeniu działalności kapeli, którą wierząc pewnemu internetowemu periodykowi, bezmyślnie skopiowałem we własnym tekście poświęconym najnowszej płycie - poruszającego się w pokrewnych gatunkowo ramach - greckiego DOL AMMAD. Pozwolę sobie więc przełożyć na nasze słowa samego lidera Bestyji, opublikowane na jej oficjalnej stronie: "Obecnie pracujemy nad rock operą. Zrealizowanie tego zamysłu zajmie nam kilka lat. Z uwagi na to, THERION nie wyda kolejnej, regularnej płyty przez okres co najmniej kilku lat. Pięciu, dziesięciu? kto wie?" Z polskiego na polski tłumaczyć już nie zamierzam, choć niektórym pewnie wypadałoby? Każdemu zapoznanemu z twórczością Johnssona wystarczy zresztą powód, dla którego THERION wstrzymuje działalność by logicznie wywnioskować, że gdy prace nad obecnym jego projektem dobiegną końca, zespół wróci zarówno do studia, jak i na deski obiektów koncertowych. Na komentowanie tego, co w temacie powyższym przeczytałem na forum wspomnianego portalu nie będę tracił miejsca tutaj, gdyż zrobiłem to już tam (co zdarza mi się wyjątkowo rzadko), tutaj dorzucę tylko lakonicznie: "kto nie chce - słuchać i kupować płyt nie musi"! Oliwy do ognia dolały polskie recenzje, do których linki Johnsson opublikował niestety na wspomnianej, oficjalnej stronie formacji, nie mając pewnie zielonego pojęcia co zawierają? Z jednej z nich można się przykładowo dowiedzieć, że "Le Fleurs Du Mal" to wiersze Charlesa Baudelaire'a w dźwiękowej oprawie, a muzycznie album nawiązuje właśnie do czasów wielkiego, dekadenckiego poety. Doszukałem się i 'prawdomównej' recki, lecz jedna jaskółka wiosny nie czyni, stąd wszelkie wątpliwości rozwiewam raz na zawsze: "Les Fleurs Du Mal" to owszem - tytuł zaczerpnięty z okładki oryginalnego tomiku wierszy francuskiego poety (znanego u nas jako "Kwiaty zła"), lecz na materiał muzyczny składają się wyłącznie przeróbki francuskich piosenek popowych, które w latach 60. i 70. wstrząsnęły opinią publiczną ze względu na dość odważną warstwę liryczną. Płyta pierwotnie miała ukazać się nakładem Nuclear Blast. Realizacja wizji muzyków genialnych koliduje jednak często z interesami tego typu wytwórni (podobna sytuacja miała zresztą miejsce podczas tłoczenia "Theli"), więc zamiast szarpać się za bary z Markusem Staigerem po raz któryś, Krzyś wziął w banku kredyt i poradził sobie sam. Kasy chłop wybulił multum, bo oprócz pokrycia kosztów produkcji, wykonania okładki i tym podobnych, trzeba było również szarpnąć się na kwestie wydawnicze. Szczegóły są do sprawdzenia w sieci, ja wspominam tu o nich wyłącznie na wypadek, gdybyś zdążył kupić, drogi Czytelniku, opinię o wygodnie kalkującym zespole jadącym na zdartych oponach niegdysiejszej sławy. Po nieprzyzwoicie długim wstępie dochodzimy do kwestii samych piosenek, których wybór przypadkowego charakteru z całą pewnością nie miał. Słuchając oryginałów szybko doszedłem bowiem do wniosku, że wiele z nich posiadało potencjał by ktoś zaprezentował je symfo-metalowej publiczności, wystarczy wrzucić sobie do 'tuby' "Initials B.B." Serge Gainsbourg, czy nawet "Poupée de cire, poupée de son" France Gall. Odniosłem nawet wrażenie, że mózg Bestyji mógł najzwyczajniej w świecie oswoić się z nimi w dzieciństwie, gdyż wiele elementów pierwotnych wersji jawi się jako 'całkiem bestialskie', że tak enigmatycznie (lecz tylko dla niewtajemniczonych) skwituję. Zważywszy na pamiętne "Summernight City" z repertuaru ABBY, które obok SCORPIONS'owego "Crying Days" projekt wykonał na potrzeby bonusów do "Secret of the Runes" miałem nadzieję na odrobinkę, ale to naprawdę odrobinkę więcej. Oczywiście teksty śpiewane po francusku będą dla wielu fanów THERION, czy metalu ogólnie, sporą egzotyką, podobnie zresztą jak słuchanie całej płyty wypełnionej popowymi melodiami utworów wykonanych w większości w sposób delikatny. Taka jest choćby przepiękna "La Maritza" (Sylvie Vartan) czy "Soeur Angelique" (Annie Philippe) i owszem - jeśli płyty AUTOPSY ograniczają czyjeś pole widzenia z jednej, a WITCHMASTER z drugiej strony, to taka osoba odbierze ten album jako przesłodzony, blichtrowy czy w ogóle 'dla ciot', bo przecież nagrać dobrze brzmiącą płytę, w której emocje akcentowane są aranżacyjnie w sposób przemyślany to dla metalowego zespołu istna hańba? Wielu wskazuje na "Je n'ai besoin que de tendresse" Claire Dixon, z którego THERION zrobił istną heavymetalową petardę, doszukując się jasnych stron "Les Fleurs Du Mal" i przyznaję - cover rzeczywiście niszczy bez ostatniego namaszczenia, ale dla mnie to trochę tak, jakby osoba stroniąca od metalu wymieniła "Nothing Else Matters" jako ulubiony strzał z "Metallici" kierując się wyłącznie tym, że jest to ballada. Poczujcie na swej skórze chłód rockowego wręcz "Lilith" (Léonie Lousseau), doomowy wprost smutek bijący z "J'ai le mal de toi" (Betty Mars), czy pełny kojącego piękna optymizm "Les sucettes" (France Gall) i pomyślcie sobie, że to nieprzyzwoicie, by metalowiec polubił taką muzykę! [śmiech]. Troszeczkę żałuję, że mimo pozornie awangardowej formy, jest to płyta mocno osadzona w aranżacyjnych realiach poprzednich wydawnictw. "Lilith" pachnie leadami z "Path to Arcady", "Initials B.B." przywodzi u mnie klimat długu jaki THERION spłacił CELTIC FROST - swej największej inspiracji - przerabiając "Sorrows of the Moon", wstęp w "Dis-moi poupée" (Isabelle) jest echem szeroko pojętych nagrań pochodzących z sesji do "Theli" itp, itd. Swą gitarę mistrz tradycyjnie traktuje na tej płycie jako kolejny, pokorny instrument 'orkiestry', a dominującym rodzajem wokalu jest tu 'żeński-operowy'. Nie jest to wszakże regularny autorski album z premierowym repertuarem. "Les Fleurs Du Mal" to przecież muzyczna zabawa. Owszem - w porównaniu z podobnymi eksperymentami większości metalowych zespołów ma ona wydźwięk pełnego elegancji, wytwornego przyjęcia w najlepszym guście, lecz kto powiedział, że nie można na takim nieźle pojeść, popić i potańczyć?

ocena:  8,5/ 10

www.megatherion.com/en/


www.facebook.com/therion


www.myspace.com/therion


www.reverbnation.com/therion


autor: Kępol



<<<---powrót