| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AVENTYR

"Driven"

Mighty Music (CD 2013) 

Fani klasycznego, rytmicznego i nierzadko przebojowego hard rocka nie znajdą dziś sensownego usprawiedliwienia dla swoich narzekań na poczynania młodej gwardii. Pomijając już nawet promocyjny wkład Rock'n'Growl w obecny rozwój tego nurtu, trzeba być nosicielem niezłej zaćmy by hołdując rockowi w tzw. starym, dobrym wydaniu nie zauważyć wokół czegoś dla siebie. Nie przestałem nawet jeszcze nucić pod nosem numerów z ostatniego albumu KAMIKAZE KINGS, czy zachwycać się RIVERSIDE w wydaniu mocno vintage'owym, a już bujać moim karkiem chce norweski AVENTYR. W ciągu istnienia grupy jej szeregi zasilali muzycy takich nazw jak FUNERAL, TAAKE czy GROTESQUE HYSTERECTOMY, jeśli będzie to dla kogoś rekomendacją, a obecnie z tego dawnego składu na posterunku ostali się jedynie dwaj założyciele: gitarzysta Steinar Aven oraz wokalista Roger Olsen. Target Distribution próbuje ich również promować za pomocą takich nazwisk jak Michael Davenport - który zaklepywał ponoć kontrakty dla DAVIDA BOWIE, GUNS 'N' ROSES, AC/DC - czy Beau Hill - będący producentem nagrań ALICE COOPER, EUROPE i WINGER. Ten ostatni zajmował się miksem i masteringiem zarówno "Driven", jak i epki "Trouble", która album poprzedziła. W rzeczywistości wygląda to w sposób ciut bardziej prozaiczny, ale gdyby tak sugerować się owymi przypisami do informacyjnej notki o AVENTYR, można by sobie pomyśleć, że ich debiutancki album to wyjątkowo dobrze brzmiący materiał i jasne, że produkcja "Driven" wstydu nikomu przynieść nie powinna. Ja osobiście spodziewałbym się wszakże czegoś więcej i to zarówno po niej, jak i po samych utworach. Nie do końca spójnie to brzmi, bo w takim np. "Empty Bottles" AVENTYR gra dokładnie tak, jak METALLICA przerabiająca THIN LIZZY, podczas gdy "Trouble" mógłby spokojnie podejść fanom SAXON czy MOTLEY CRUE, a "Crazy Roads" zwolennikom POISONBLACK. Fajnie, że coś się dzieje, ale pierwszy wspomniany numer na tyle odstaje od reszty, że można wręcz domniemywać, iż jest to bonus wskrzeszony z jakiejś nie koniecznie dostępnej dla wszystkich, pochowanej w szufladzie demówki. Oprócz tego jest po prostu nieźle. Nie poleciłbym może tej nazwy każdemu napotkanemu na ulicy kolesiowi w koszulce GUNS 'N' ROSES, ale trzeba przyznać, że AVENTYR gra składnie i ociekających gęstym sokiem, rock'n'rollowych riffów, bynajmniej słuchaczowi nie szczędzi, dość posłuchać jak sekcja rytmiczna napędza wiosła w "Delirious". Przydałyby się tu jeszcze kładące pokotem refreny. Te z "Trouble" czy "Outside" są akurat zgrabne, ale mnie w tego typu muzie potrzeba minimalnie czegoś więcej. Rytmicznie kostkowane, wzorem Jimmy'ego Page'a, blues rockowe riffy to jednak nie wszystko. Więcej rozpierniczających czambo rock'n'rollowych piosenek by się tu sprawdziło!

ocena:  6,5/ 10

www.facebook.com/aventyrband


www.myspace.com/aventyr


www.mightymusic.dk


autor: Kępol



<<<---powrót