| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

INFINITUM OBSCURE

"Sub Atris Caelis"

Deathgasm Records (CD 2009) 

Widząc na zdjęciu trzech groźnie wyglądających facetów z Meksyku, a nie znając ich wcześniejszych nagrań, spodziewałem się po "Sub Atris Caelis" brudnego i brutalnego "śmierć metalu" z dozą chaosu. Otwierający płytę, gitarowo-marszowy kawałek instrumentalny "Serenade For Destruction" moich oczekiwań nie potwierdził, ale przecież nie takie niespodzianki zespoły przygotowywały na swoich krążkach. Gorzej, że na trwającej niespełna 40 minut płycie podobne "wynalazki" są jeszcze dwa: "Adventus Mortis", czyli fortepianowe plumkanie (grą tego nazwać się nie dla) na tle wiejącego wiatru oraz zagrane na gitarze akustycznej outro, zatytułowane "Infinite Silence". Może nie czyniłbym z tego poważnego zarzutu, gdyby "właściwa" zawartość "Sub Atris Caelis" powalała. Tymczasem tak nie jest. Mocno zainfekowany szwedzkimi melodiami, ale niestety nie charakterystycznym gitarowym brudem, mroczny death metal z black'owymi naleciałościami w wykonaniu INFINITUM OBSCURE po prostu nuży. Tym bardziej, że zespół uparł się, by serwować go w dużych, około 6-minutowych dawkach. "Seeding Darkness" czy "Messenger of Chaos, I" zaczynają się obiecująco, ale w połowie okazuje się, że brakuje pomysłów, by tak długie kompozycje uczynić interesującymi do końca. Sprawy nie ratują, bo i nie mogą, ani niezbyt liczne zmiany tempa, ani obowiązkowe w każdym kawałku (skądinąd całkiem przyzwoite) solówki gitarowe, ani średni wokalista, który niczym nie stara się zaskoczyć. Niemal bolesnym dla słuchacza przykładem przerostu formy nad umiejętnościami kompozytorskimi jest końcówka "Towards the Eternal Dark". Odpowiedzialny za muzykę, teksty, wokale i inne "plagi" Roberto Lizarraga postanowił chyba nadać temu kawałkowi transowości, a wyszło? Skreśliłbym tę płytę, gdyby nie utwory "Scepter of Malevolence" i "Collustratus A Tenebris". Pierwszy to najbardziej żwawy numer na płycie, z nieco punkowymi partiami perkusji, licznymi zmianami tempa i solówką, która zmusiła mnie do słuchania, kiedy powoli zacząłem przysypiać. Zasnąć mi się nie udało, bo to najkrótszy kawałek - okazało się, że wystarczy powściągnąć kompozytorską megalomanię, by stworzyć zwartą i interesującą kompozycję. "Collustratus?" ujął mnie zaś tym, że różni się od reszty utworów. To co prawda równie melodyjny jak pozostałe, ale szybki i chłodny kawałek... black metalowy. W dodatku z bardzo interesującą partią gitary prowadzącej. Wydawca zapewne wiąże z INFINITUM OBSCURE spore nadzieje (zatrudnienie do nagrywania "Sub Atris Caelis" słynnego Billa Metoyera oraz mastering w Necromorbus Studio musiały kosztować), ale ja do kupowania tej płyty zachęcać nie będę. Żeby nie było, że ktoś zapłacił za album, a dostał w gruncie rzeczy dobrą, ale tylko EP'kę.

ocena:  6,5/ 10

www.infinitumobscure.com


www.myspace.com/infinitumobscure


www.deathgasm.com


autor: Semi



<<<---powrót