| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ECLECTIKA

"Lure of Ephemeral Beauty"

Asylum Ruins Records (CD 2012) 

Black'n'rollowa groteska w wydaniu DARKTHRONE jest stylem grania, do którego odnieść mogę czysto blackmetalową płaszczyznę najnowszego materiału projektu ECLECTIKA. Będący gospodarzem całej imprezy, prowadzenie wytwórni w powyższe wliczając, Sebastien Regnier lubi poza tym dynamikę niektórych riffów z tygielka skandalistów z GORGOROTH, a zwłaszcza już tego z niezapomnianego "Drommer Om Dod", który wyciekł pewnie z jego głowy podczas strugania gitarowego zrębu czwartego na "Lure of Ephemeral Beauty" "Room Nineteen", choć podobnych momentów jest tu znacznie więcej. Może Fenriz przygarnie ten album w publikowanym na swym blogu opiniotwórczym zestawieniu, za sprawą którego dalej bojkotuje on zapewne 'amatorszczyznę produkcji spod palców Rubina i Tagtgrena' [śmiech]. U podstaw swojej oceny czyjejś twórczości kładę natomiast osobiście siłę ekspresji, której fizyczne odczuwanie, definiowane niekiedy jako 'ciary', nie ma nic wspólnego z parametrami natury przyziemnej. Wybaczcie więc, ale w kategorii 'DIY project', widzę wokół siebie o wiele lepsze rzeczy, niż to, co do zaprezentowania ma dziś ECLECTIKA, że wspomnę tu tylko o nowych albumach RAVENTALE czy SINPHONICON. Jeśli zaś idzie o bohatera obecnych wywodów, to jedni mają po czemuś powołanie, inni muszą zaś poszukać innego pożeracza czasu. Mimo mej niechęci do wydawania tego typu osądów, ciśnie się na klawiaturę stwierdzenie, iż Regnier z całą pewnością nie posiada predyspozycji by przyjąć na klatę taką ilość zajęć. A może wytłumaczenie jest prostsze niż się wydaje i ECLECTIKA to po prostu żaden szał i splendor? To o czym nadmieniłem powyżej gość stara się połączyć z kobiecymi wokalami (tu pomaga mu Noemie Sirandre), aspirującymi - i tylko aspirującymi - do miana gotycko-sopranowych i tak w zasadzie to? tyle! Gdzieś pojawia się szczypta elektroniki, symfonicznie stylizowanych klawiszy czy akustyczno-gitarowych partii, lecz wszystko to, zwłaszcza w takich proporcjach ilościowych, jest przecież niemal od zawsze nieodłącznym elementem programowym black metalu. Gdyby "Lure of Ephemeral Beauty" wyszedł w latach osiemdziesiątych, to można by tę muzykę określać mianem 'eksperymentalnej' czy 'post black metalowej', ale dziś? Dziś zakładając nawet, że nazwa nie koniecznie musi zobowiązywać, odkładając na bok zagadnienie odkrywczości i oceniając te utwory tak, jakby wcale nie o to w nich chodziło, niewiele w ten sposób zmienimy. Wątpliwej potęgi riffy pisane były chyba na kolanie i nawet okiełznana w pewnym stopniu produkcja albumu nie pomaga w ich odbiorze. Rzeczony, kobiecy wokal jest po prostu mizerny i nie próbuję nawet dedukować sobie co mogło skłonić biednego Sebastiena do takiej, a nie innej obsady, bo musiałbym chyba wjechać na temat jego intymnego życia, a Mroczna Strefa to nie tablo zine [śmiech]. Co nieco dobrego zaczyna dziać się pod koniec ("Les Sept Vertus Capitales", "Handicapped Sex In a Mental Orgy"), a już w ogóle, najlepszym kawałkiem w zestawie jest ostatni "Aokigahara". Jest to oparty na klawiszach, pudle i subtelnym gitarowym solo, utwór instrumentalny, którego charakter jest w kontekście jego oceny bardziej wymowny niż puszka zimnego piwa o dwunastej 'rano'. Posłuchajcie lepiej IN SILENTIO NOCTIS, jeśli macie już ochotę na blecor z kobiecym wokalem, bo o jakiejkolwiek awangardzie czy eklektyzmie w przypadku ECLECTIKI nie warto wspominać.

ocena:  2/ 10

www.eclectika.fr/


www.myspace.com/thelastbluebird


www.reverbnation.com/eclectika


www.asylumruins.fr


autor: Kępol



<<<---powrót