| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

PENSEES NOCTURNES

"Vacuum"

Les Acteurs de l?Ombre Product (CD 2009) 

Podziwiam odwagę Vaerohn'a, który samotnie zmierzył się z syntezą black metalu i szeroko pojętej muzyki klasycznej. Z doświadczenia wiem, że co najmniej 80% jednoosobowych projektów działających na scenie black metalowej lub pokrewnej tworzy coś, co można określić jako przerost formy nad treścią, co oznacza, mówiąc wprost, męczące bzyczenie i brzęczenie powstałe pod wpływem BURZUM czy DARKTHRONE. Najczęściej wynika to z tego, że nie każdy ma talent do ogarnięcia wszystkiego lub na przykład do grania na wszystkich instrumentach. Tu tymczasem mamy muzyka, który jeszcze ma co prawda sporo braków w warsztacie i nie uniknął popadania w dźwiękowy chaos, ale nadrabia to ciekawym spojrzeniem na to, co tworzy. "Vacuum" to prawdziwy gigant, bowiem każdy z utworów trwa 8 minut lub więcej (najdłuższe przekraczają 10 minut) i stanowi pewną zamkniętą całość, której z całą pewnością nie oddadzą żadne ściągnięte z netu empetrójki ;) Album otwiera "Lune Malade" i tu już mamy pierwsze próbki PENSEES NOCTURNES rzeźbienia w takiej, a nie innej materii. Z jednej strony są to długie, malownicze frazy o proweniencji neoklasycznej, nieśmiało wypełzające z tego tony klawesynu i instrumentów dętych, a z drugiej depresyjny black metal z akcentami melancholijno-doom'owymi. Efekt psują niestety skowyty i wycia w warstwie wokalnej. Następny w kolejce jest "Flore", w którym wszystkie elementy zaczynają pasować do siebie jeszcze bardziej, a dźwięki gitary akustycznej i fletu, wtręt z marszu żałobnego i fortepianowa końcówka napawają nadzieją, że może być jeszcze lepiej. Muzycznie jest faktycznie coraz lepiej - black'owe kakofonie nabierają pewności, choć na wpół amatorskie brzmienie psuje trochę tę układankę. Nie sposób również odmówić rozmachu kolejnemu na płycie "Dés-Espoir", w którym PENSEES NOCTURNES wplata w gitarowo - wokalno - perkusyjny chaos i bijącą z każdego dźwięku desperację motywy z utworów epoki romantycznej. Rzewne pociągnięcia smyków i fortepianowe forte w początkowej i środkowej fazie tego utworu aż proszą się o oklaski. To nic, że orkiestracje brzmią trochę syntetycznie, a fragmenty klasyczne są zaczerpnięte z głębokiej skarbnicy twórczości sprzed ponad dwóch stuleci. Sam pomysł jest naprawdę czarowny. Zaskakujący jest "Coup de Bleus" z długim, bluesowo-jazzującym wstępem, z czasem ewoluującym w kolejną, klasycyzująco - black'ową pigułę pełną emocji. "Epitaphe", wbrew tytułowi, podniosły i spokojny jest tylko w pierwszej fazie, później do głosu dochodzą już zdecydowanie bardziej ekstremalne dźwięki. Tu niestety najsłabszym ogniwem są bardzo szybkie partie bębnów i dopiero końcówka przywraca wszystko na właściwe tory. Na koniec jest jeszcze jeden zmienny nastrojowo "Repas de Corbeaux". Jako, że "Vacuum" dotarło do Mrocznej Strefy stosunkowo późno od czasu premiery tego albumu, już wiem, że w naszą stronę zmierza najnowszy album PENSEES NOCTURNES pt. "Grotesque". Posłuchamy i zobaczymy, na ile twórczo te ostatnie miesiące spędził Vaerohn...

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/penseesnocturnes


www.myspace.com/ladloproductions


autor: Diovis



<<<---powrót