| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GALLILEOUS

?Necrocosmos?

Epidemie Records (CD 2013) 

Poprzedni większy materiał GALLILEOUS ukazał się w 2009 roku i był nim poszerzony o dodatkowe nagrania mini-album ?Equideus?. Jedni z prekursorów doom metalu w Polsce byli jednak przez ostatnia lata aktywni, grając trochę koncertów, wypuszczając jeden premierowy utwór na 4-way splicie w 2010 roku i tworząc w swoim tempie materiał na nowy pełny album. ?Necrocosmos? ukazał się na początku 2013 roku nakładem czeskiej Epidemie Records i ma szansę zaskarbić sobie sympatię dotychczasowych fanów zespołu, jak również tych, którzy zasłuchują się we wszystkim tym, co smutne, ciężkie i psychodeliczne. Oto bowiem GALLILEOUS zrobił tak zwaną woltę stylistyczną i korzystając ze swoich doświadczeń oraz nowych pomysłów przetransformował własną wersję doom metalowego rzeźbienia w coś świeżego i w pewien sposób nowatorskiego. Brzmienie zostało wzbogacone o wyraziste i spełniające znaczącą rolę w muzyce organy Hammonda i inne stare syntezatorowe cacka, sam sposób budowania utworów nawiązuje wręcz dosłownie do wczesnych lat 70-ych lub ewentualnie do początku lat 80-ych, gdy na scenie pre-doom?owej rządził ST. VITUS. Nie oznacza to oczywiście, że GALLILEOUS w chwili obecnej stylizuje się na kolejną kopię BLACK SABBATH, amerykańskiego PENTAGRAM czy patrząc bliżej obecnych czasów - COUNT RAVEN dla przykładu, ale zamysł inkorpowania nieco archaicznych brzmień do muzyki wszelako jednak doom metalowej jest godny podziwu. Nie oni pierwsi oczywiście próbują to robić, jednak mając za sobą trochę lat grania była to w pełni świadoma i przemyślana decyzja, wsparta naprawdę dobrym warsztatem muzyków. Wspomniałem już wcześniej o psychodelii, która w dużych ilościach pojawia się w tych pięciu rozbudowanych utworach. Gitarowe wariacje na temat wiodących riffów mogą sprawiać wrażenie pełnego ?odjazdu?, a wtórują im w tym klawiszowe, śmiało nawiązującego do space rocka HAWKWIND czy chwilami także do wczesnych nagrań PINK FLOYD (tych z Sydem Barret?em, jak i już z Rogerem Watersem) pasaże, równoprawne wobec partii gitar. Wokale nieco umelodyczniają ten pojechany i z pozoru archaicznie brzmiący obraz muzyczny, a można by rzec, że ?niedzisiejsze? zaśpiewy i wielogłosy robione trochę na zasadzie ?od niechcenia? są elementem równie istotnym jak muzyczny wkład pozostałych muzyków. Dają one mimo to dużo miejsca instrumentalnym, improwizowanym fragmentom, w których ujawniają się umiejętności budowania takiego mocno staroświeckiego, acz na swój sposób nowatorskiego klimatu całości. I tak jak GALLILEOUS już wcześniej pokazywał zadatki na zespół tworzący swoją własną niszę, tak teraz już w niej zasiadł się wygodnie. Mam nadzieję, że pomysłów im wystarczy jeszcze na co najmniej kilka albumów i że tym razem oczekiwanie na kolejny nie będzie trwało kilka lat.

ocena:  8,5/ 10

gallileous.bandcamp.com


www.myspace.com/gallileous


www.facebook.com/gallileous


www.epidemie.cz


autor: Diovis



<<<---powrót