| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KYLESA

"From the Vaults, Vol. I"

Season Of Mist Records (CD 2012) 

Pośród całej, nawet jeśli podziemnej, to mającej spory zasięg mody na postowe i sludge'owe granie, na tle wszystkich tych kapel o zróżnicowanej skuteczności parania się sztuką wspomnianą, amerykańska KYLESA zdecydowanie się wyróżnia. Po przygodzie ze "Spiral Shadow" nie mam najmniejszych wręcz wątpliwości, że termin 'sludge metal', którym wszelkie media oklejają gremialnie ich twórczość jest dla stylu grania formacji po prostu zbyt wąski. Słuchając tamtego materiału z łatwością można było nabawić się skojarzeń z muzyką MASTODON, powiązanego 'usługowo' BARONESS czy NO HAWAII, a przecież wspomnieć należy jeszcze o nie dla wszystkich osiągalnym poziomie twórczym. "From the Vaults, Vol I" to kompilacja przearanżowanych nagrań już istniejących ("Degree Heat Index" czy "Bottom Line II"), jednego kawałka zupełnie nowego ("End Truth"), coveru utworu PINK FLOYD ("Set the Controls For the Heart of the Sun") i rzeczy zupełnie niepublikowanych (reszta numerów). Gdy wszystkie powyższe fakty podstawimy do prostego równania szybko otrzymamy obraz wydawnictwa godnego uwagi, ale też zdecydowanie marginalnego, którego zakup nie powinien być w żadnym razie priorytetem kogoś posiadającego braki w prywatnej kolekcji krążków KYLESA. Z drugiej jednak strony, ciężko nie zauważyć drzemiącego w tych muzykach talentu, stąd zupełne pominięcie powyższego tytułu błędem w sztuce z całą pewnością jest. Gitarzystka i zarazem wokalistka grupy, "Laura Pleasants" oraz pełniący w zespole podobną, aczkolwiek poszerzoną o obowiązki producenckie, funkcję Phillip Cope pieczołowicie przetrząsali ponoć szufladę, starannie selekcjonując to, co ostatecznie miało się znaleźć na "From the Vaults, Vol I". Moim zdaniem przyniosło to właściwy efekt, bo nie wiem jak inni, ale ja takim "Paranoid Tempo" - w którym wyczuwam bardzo silną nutkę twórczości THE PIXIES - potrafię raczyć się niekoniecznie gorzej niż pochodzącym z ostatniej, kapitalnej przecież płyty "Don't Look Back". Premierowy "End Truth" to właściwie sludge w wydaniu art rockowym, z powoli rozkręcającym się, psychodelicznym początkiem, frippowatą solówką i melodyjnymi, choć na pewno nie kiczowatymi subtelnościami, jakimi wspomniany duet kontrastuje typowy, sludge'owy walec. "Bottom Line II" posiada solidnego, rockowego kopa, hałaśliwe, świdrujące powietrze leady gitar i agresywne, zarówno w odniesieniu do męskich, jak i do żeńskich, wokale. Nie zabrakło też utworów instrumentalnych, z których najlepiej wypada chyba ostatni "Drum Jam", w którym krytycy umiaru, z jakim obaj perkusiści grupy (Carl McGinley, Eric Hernandez) ucinają sobie instrumentalne pogawędki, wreszcie dostaną coś dla siebie. "Intro" troszeczkę kulawo przechodzi w pierwszy śpiewany "Inverse", ale z uwagi na kategorię powyższego tytułu nie będziemy się chyba aż takimi szczegółami zbytnio przejmować, co?

ocena:  7/ 10

e-shop.season-of-mist.com/en/search?search[simple]=kylesa&sort=5


www.season-of-mist.com/bands/kylesa


www.kylesa.com/


www.facebook.com/KYLESAmusic


autor:  Kępol



<<<---powrót