| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SACRED REICH

"Independent"

Displeased Records (CD 1993 - 2010) 

Z perspektywy lat mogę stwierdzić, że amerykański thrash metal jako całe zjawisko nadawał przez wiele lat ton w tym stylu i nie zmienią tego okrzyki oportunistów, że niemiecka, czy w ogóle europejska jego odmiana były tak samo ważne, bardziej agresywne i złowieszcze itd. itp. Wystarczy jednak wymienić kilka nazw: METALLICA, SLAYER, EXODUS, DEATH ANGEL, MEGADETH, TESTAMENT, FORBIDDEN... dorzucić do tego trochę tych drugoligowych nazw, pomyśleć, jak zróżnicowane w formach były te wszystkie kapele i wszystko będzie już jasne. O jednej z tych mniej znaczących grup, choć mających wielu fanów będzie mowa teraz. Okazja jest ku temu przednia, bo całkiem niedawno ukazało się wznowienie albumu "Independent" z 1993 roku. W owym czasie następowało apogeum popularności thrash metalu, jednocześnie sporo kapel zaczęło flirtować w większym stopniu z mainstreamem i pewna epoka zbliżała się do swojego schyłku, a dodatkowo, do głosu dochodziły zespoły grające znacznie mocniej (black, death metal), które zaczęły spychać zainteresowanie thrash'em na dalszy plan.

SACRED REICH nigdy nie grał jakoś szczególnie mocno - raczej łączył pewne akcenty melodyczne, wywodzące się wręcz z tradycyjnego heavy metalu lub nawet hard rocka z elementami typowymi już tylko dla thrash'u. "Independent" jest ukłonem właśnie w stronę bardziej przystępnego grania, którego nie można już nawet nazwać czystym gatunkowo thrash'em, w muzykach odzywały się też skłonności do prostych, prawie że punkowych dźwięków. Pod względem technicznym nie można zarzucić nic temu zespołowi. Stanowił zgraną ekipę, która nie prześcigała się swoimi umiejętnościami, wygibasami czy kombinacjami i zawsze znajdowała odpowiedniego producenta, który nadawał ich utworom krystaliczne, nie nazbyt przebasowane brzmienie. "Independent" jest - można by rzec - dzieckiem tamtych czasów. Thrash metal stawał się już towarem na sprzedaż, stąd niektóre kapele nagrywały nieskomplikowane, chwytliwe numery. Na tym krążku taki jest przede wszystkim otwierający całość numer tytułowy - do dziś rozpoznawalny i kojarzony właśnie z SACRED REICH. Drugim tego typu kawałkiem jest jeden z dwóch najdłuższych na tym wydawnictwie, sześcioipółminutowy "Crawling". Tu szczególnie odzywają się w muzykach Sabbath'owskie korzenie i to rzeczywiście bardzo udana kompozycja tego zespołu. Obie pieśni zresztą promowały płytę jako single. Pozostałe to już z jednej strony typowy dla tego bandu thrash/heavy metal (lub inaczej mówiąc - po prostu metal), idący równo i do przodu, kilka nieco spokojniejszych numerów (np. instrumentalny, akustyczny "If Only" czy "I Never Said Goodbye") oraz krótkie cięcia w rodzaju "Supremacy" i "Pressure".

Re-edycja Displeased Records zawiera też pięć fragmentów pozbieranych z różnych mniejszych wydawnictw z lat 1991-1993. Mamy tu na przykład jeden z bardziej udanych tworów sygnowanych przez Amerykanów w postaci "Who's To Blame" (oryginalnie zawarty na poprzednim długograju "The American Way", a później wchodzący w skład epki "A Question"), radiową, nieco krótszą wersję "Crawling" oraz dwa covery: "Let's Have a War" FEAR i "The Big Picture" MDC. Oba to taki uthrash'owiony hard-core/punk.

Czy warto sięgnąć po to wydawnictwo? Tak, ale pod warunkiem, że ktoś bardziej lubi "Czarny Album" i "...And Justice For All" niż "Master of Puppets" METALLIKI, hehe.

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/sacredreich


www.displeasedrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót