| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RESONANCE ROOM

?Untouchable Failure?

My Kingdom Music (CD 2013) 

Podobał mi się debiutancki album RESONANCE ROOM, ale na kolejny dane było czekać prawie 4 lata. Dużo jak na zespół, który jeszcze do końca nie zabłysnął na arenie, a konkurentów mu przez ten czas przybyło. I tym razem może koła nie wymyślili, bo tego typu dźwięki przed nimi tworzyło już wielu, a nowi przybysze na scenie też inspirują się mistrzami muzyki gdzieś z pogranicza gothic, doom i progressive metalu, ale z pełną świadomością stwierdzam, że włoski band umie tworzyć złożone, klimatyczne i melodyjne utwory, które złapią za serducho fana najbardziej emocjonalnych rzeczy stworzonych przez ANATHEMĘ, KATATONIĘ, OPETH, NOVEMBERS DOOM, MOONSPELL, NOVEMBRE, a nawet nasz RIVERSIDE czy MY DYING BRIDE. Na ?Untouchable Failure? aż roi się od niezwykle uczuciowo odegranych dźwięków pociągniętych konkretnymi gitarowymi akordami, klawiszowymi pasażami i niezliczoną ilością różnych smaczków, za które odpowiadają zarówno gitarzysta Riccardo Failla, basista Alfio Timoniere, jak i sesyjny klawiszowiec Marco Garro, nie mówiąc już o wyrazistym wokaliście Alessandro Consolim czy nawet dysponującym szerokim wachlarzem rozwiązań perkusiście Sandro Galatim. Tak, RESONANCE ROOM stanowi tutaj prawdziwy team, który potrafi zainteresować swoim spojrzeniem na atmosferyczny metal, bez ubarwiania go przesadną słodyczą, naciąganą melancholijnością czy tanimi zagrywkami zasłyszanymi u setki innych wykonawców. Wspomniałem wcześniej o pewnych zespołach, jakie ustanowiły sound włoskiej drużyny, ale jeśli ktoś ma wyczulone ucho, to dostrzeże (a raczej dosłyszy), że na dobrą sprawę to tylko pewne wskazówki dokąd zmierzają te utwory, bo dosłownych zapożyczeń tutaj nie ma. Ten album swoją dojrzałością, nawet pozbawioną zdecydowanej oryginalności, wciąga do świata różnych głębokich emocji, czy to tych bardziej negatywnych, jak i tych ekstatycznie pozytywnych. Właściwie każda z kompozycji nie ogranicza się do jednowymiarowego wglądu do ludzkiej duszy i nie posługuje się zwyczajnym rozdziałem na zwrotki, mostki i refreny, a w powiązaniu z innymi stanowi swoistą całość. To nie jest materiał, który można by wydzielić na dwa czy trzy single i resztę, gdyż właściwie nie sposób go słuchać kawałkami, co może oczywiście sprawiać pozorne wrażenie, że nie ma tutaj wyróżniających się fragmentów. RESONANCE ROOM najwidoczniej stwierdziło, iż moc muzyki wciąż opiera się na przemyślanych formach albumowych, a nie zaciemnianiu obrazu celowo wybranymi hitami, a reszta jest li tylko wypełnieniem srebrnego krążka. Dlatego z zapartym tchem słucha się następujących po sobie utworów, bo zawsze jest coś do odkrycia. Nie pozbawię więc tego zainteresowanych szczegółowym analizowaniem poszczególnych kawałków, bowiem w ich gestii będzie cała satysfakcja obcowania z tym albumem, który bez wchodzenia w przebarwione rejony muzyki jest istną feerią klimatyczno-metalowych dźwięków.

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/ResonanceRoom


www.myspace.com/resonanceroom


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót