| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WINTERS

"Berlin Occult Bureau"

Van Records (CD 2012) 

Na Wyspach to oczywiście Anglia odegrała ciężką do przecenienia rolę w kwestii rozwoju muzyki rockowej ogólnie, czy też wywodzącego się zeń, szerzej rozumianego metalu. Wspomnieć wystarczy tu właściwie tylko o THE YARDBIRDS, supergrupie, przez którą, nie licząc całego składu LED ZEPPELIN, przewinęli się również tacy muzycy jak choćby Jeff Beck czy Eric Clapton, bez potrzeby powoływania się na współwynalazców muzycznej popkultury z THE BEATLES czy heavymetalowych gigantów z IRON MAIDEN. Region północny, zwany dalej Szkocją 'odchował' muzyków STONE THE CROWS, CEREBRAL BORE, Fisha z MARILLION czy Raya Wilsona (podając pierwszych jacy przyszli mi do głowy). Nie ma jednak mowy o przypisaniu krainie kiltów podobnej kolekcji zasług. Wiele do powiedzenia mogły mieć tu jednak czynniki natury demograficznej, ale to nie o tym będziemy w tym miejscu rzecz jasna rozprawiać. Tak czy siak, autorzy "Berlin Occult Bureau" pochodzą właśnie ze Szkocji, nie podpisując się bynajmniej pod mało rozpoznawalnym stylem gry. Paul Fyfe (gitara, wokal), Andy Prestridge (perkusja) i Nigel Ingram (bas) są ponoć fanami KISS - jeden z zawartych na płycie utworów nazywa się nawet "Ace Frehley" - i chłopcy z całą pewnością sami najlepiej wiedzą kogo słuchali kształtując struktury własnego patentu na granie. Osobiście nie skojarzyłbym go wszakże z klasycznym hard rockiem czy tradycyjnym heavy metalem. Stonerowe wzorce, którymi tętni początek podklejonego brzmieniem melotronu "On Your Street Again", pojawiają się już dużo częściej, więc jeśli powiązaliście już nazwę WINTERS z takimi szyldami, jak BLACK SABBATH, SAHG, SPIRIT CARAVAN czy ELECTRIC WIZARD to jesteście w domu? a raczej przy furtce [śmiech]. Równolegle ze starodoomowym, momentami mocno sludge'ującym graniem wybrzmiewają w ich muzyce cechy charakterystyczne dokonań takich tytanów grungu, jak ALICE IN CHAINS czy NIRVANA. Zamiast petard w stylu "Negative Creep" napotkacie mozolnie rozkręcające się utwory, w których tempo i ociężałe riffowanie tych pierwszych nieźle zazębia się z przebojowością i klimatem wokalnym tych drugich, nawet jeśli w początkowych - i wybitnie skocznych jak na ten album - taktach rozpoczynającego imprezę "Goodbye", tego nie słychać. "Auslander" to właśnie taki fajowy walec, w którym Fyfe rozciąga swe wokalne frazy ile tylko wlezie. Nabrzmiały od ołowiu i metali ciężkich "Schwarze Kraft" posiada wpadający w ucho riff i dość energiczne otłukiwanie perkusji, co ani trochę nie ujmuje mu ciężaru. Wymieniłbym tu jeszcze utwór tytułowy oraz "No Tomorrow", z uwagi na to, że to po prostu niezłe kompozycje, choć niekłamanych killerów z prawdziwego zdarzenia troszeczkę tu mimo wszystko brakuje.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/WintersOccultBureau


www.myspace.com/winterstheband


www.van-records.de


autor: Kępol



<<<---powrót