| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ANANKE

"Malachity"

Lynx Music (CD 2010) 

Projekt ANANKE na brak promocji narzekać nie może i każdy, kto w miarę uważnie czyta pojawiające się w serwisach muzycznych tak zwane newsy, dobrze wie skąd co i jak. Przejdźmy zatem od razu do muzycznej zawartości wydanej w roku bieżącym, debiutanckiej płyty. "Malachity" to przede wszystkim kawał muzyki, której tak zwane współczesne trendy ni w ząb się nie imają. Nie jest to bynajmniej płyta, która brzmi w sposób przestarzały. Jacek Gawłowski zapewnił jej naprawdę profesjonalną i przede wszystkim klarowną oprawę brzmieniową. W tym miejscu warto wspomnieć, że dosłownie - każdy jeden instrument, każdy jeden dźwiękowy aspekt albumu jest doskonale słyszalny i nie ma większych obaw, że przy uważnym odsłuchu cokolwiek się tu pogubi. Po prostu słychać, że muzycy ANANKE nie oglądają się w najmniejszym nawet stopniu na to, co dzisiaj się gra, lub co dzisiaj grać wypada. Już za ten skromny fakt mają u mnie gigantycznego plusa. Wygodnie jest nagrywać, tym bardziej dla wytwórni o ustabilizowanej na rynku pozycji, albumy brzmiące "bezpiecznie" i "na czasie". Pójść niejako pod prąd to, proszę Państwa, natomiast wyzwanie dla prawdziwych artystów i takowymi muzycy ANANKE mogą się z powodzeniem mianować. Płytę rozpędza dynamiczny "Wstyd" i gdy słuchamy utworu, od razu wiemy, czemu wyrzucono go na czoło płyty. Mocno zrytmizowany wokal Adama Łassy, chwytliwe pre chorusy, bezpośrednie zwroty w tekście oraz eksplodujący, majestatyczny wręcz refren zapewniły tej kompozycji rolę wymarzonego "otwieracza". Nie można tu jednak mówić o jakimś skocznym hard rockowym przytupie. Muzyka na "Malachitach" choć w dużej mierze zróżnicowana, przybiera raczej stonowaną postać. Jest to granie raczej atmosferyczne, które w połączeniu z poetyckimi tekstami, kreśli niezwykle barwne, surrealistyczne niekiedy pejzaże, jak ten z utworu "Akasha" chociażby. Niezwykle godna uwagi jest również zostawiona na koniec "Mojira" o zadziwiającym ładunku tajemniczości, a szalenie urzekający "Talisman" to mój ulubiony moment tej podróży. Gigantycznym plusem "Malachitów" jest fakt, że album jest w zupełności pozbawiony jakichkolwiek popisów instrumentalnych. Jeżeli już pojawia się gdzieś powiedzmy - gitarowe czy klawiszowe solo, to chyba tylko i wyłącznie po to, by zaakcentować to i owo i ustąpić miejsca sączącym się z głośników, budującym klimat dźwiękom. A nastrój tej płyty zmienia się jak w kalejdoskopie. Wystarczy posłuchać sielankowych wręcz miejscami "Latawców", melancholijnej, tęsknej "Amidally", czy mrocznej końcówki wspomnianej "Mojiry". Kolejnym punktem porządku dziennego, wyróżniającym projekt spośród innych, co raz chętniej powoływanych do życia polskich grup progresywnych, są teksty. Jak już wspomniałem - wyjątkowo poetyckie, transcendentne i "niemodne". Cytacik? Proszę bardzo: "Spójrz w oczy mi. Czy poznajesz mnie kiedy świt w ziarnach wcieleń kruszy serce mi...". "Malachity" to solidny kawał naprawdę czarującej, magicznej, prawdziwie baśniowej muzyki, zabierającej nas daleko, daleko stąd... Muzyki stworzonej w duchu takich mistrzów klimatu, jak Roger Waters, którzy zawsze subtelne, acz urzekające muzyczne akcenty cenili wyżej od instrumentalnego bohaterstwa. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie jest to jednorazowy akt twórczy tych panów.

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/anankepl


www.lynxmusic.pl/strony/nowosci.htm#anake


www.rockserwis.pl/serwis.do?menu=search&l=1


autor: Kępol



<<<---powrót