| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DARKTRANCE

?Pessimum?

BadMoodMan Music & DarkZone Productions (CD 2013) 

W przypadku DARKTRANCE można napisać bez wyrzutów sumienia, że jednoosobowa koncepcja zespołu obiera czasem bardzo twórczy kierunek twórczości. Pod warunkiem oczywiście, że oprócz pomysłów jest jeszcze umiejętność obsługiwania wielu instrumentów, komponowania, pisania interesujących tekstów i cholera co jeszcze. ?Pessimum?, czyli trzeci długograj skomponowany i wykonany w całości przez Deimosa, zdaje się potwierdzać, że można to wszystko połączyć w bardzo zmyślną całość. Wywodząca się z suicidal/depressive black metalu muza Dmitriego Gubskiego nabrała tutaj mocy i sięga dużo dalej, nie zamykając się w pewnych schematach. Już otwierający album ?Anthem of Melancholy? wciąga powoli rzeźbionymi riffami, tajemniczym klawiszem i zaskakująco chwytliwą linią wokali (choć te wchodzą często w desperackie rejestry). Jeżeli nawet chwilami DARKTRANCE przypomina tutaj mistrzów ?samobójczego? grania, jak na przykład FORGOTTEN TOMB, SHINING, DEINONYCHUS czy BENIGHTED IN SODOM, to równie dobrze można by stwierdzić, że słychać tu elementy death/doom metalu, coś z pogranicza eksperymentalizmu i progresji, wpływy dark rocka, cold wave czy post-rocka (?Evening Day?), a nawet czysty black metal. Wszystko jest jednak sprytnie pomieszane, forma jest płynna i Deimos pozwala sobie tutaj naprawdę na wiele, bez odnoszenia wrażenia, że pewne rzeczy powstały przypadkowe. Nie, tutaj nic nie jest przypadkowe, bo kompozycje i aranże są wysokich lotów, a numery pokroju ?Soul Collectors?, ?Pessimum? czy ?Whispers of the City In Blood? powalają dopracowaniem, różnorodnością, zwartością i świetnym zmysłem, jak łączyć ze sobą wiele elementów, by stanowiły logiczną, zamkniętą całość, a jednocześnie mogły być punktem wyjścia dla kolejnych kawałków. DARKTRANCE wręcz zaskakuje łączeniem melancholii, przebojowości i połamanej rytmiki, czego przykładem jest choćby ?Day X?. Gitarowe riffy i akordy nie są przekombinowane, efekty gitarowe i klawiszowe właściwie dobrane, linie melodyczne są wyraziste, a wokale udane, bo obok wrzasków i growli Dmitri umie pośpiewać i eksponować emocje wyrażane w na ogół niezbyt pozytywnych tekstach. Płyta trwa 65 minut, jednak nie nuży, gdyż dzieje się na niej bardzo dużo i właściwie nie ma tutaj słabych czy zrobionych na siłę fragmentów. Można by rzec, że mamy tu wgląd w niespokojną duszę autora i jeśli jesteście ciekawi co kryje, to na pewno się nie zawiedziecie.

ocena:  8,5/ 10

www.myspace.com/darktranceband


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót