| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FORLORN PATH

?Man?s Last Portrait?

własna produkcja zespołu (CD 2013) 

Do Stanów black metal dotarł ze sporym opóźnieniem i wiadomo co z tego wyszło. Pojawiło się mnóstwo groteskowych kapel, z których ?polewkę? mieli tamtejsi, ale i europejscy wydawcy zinów, a w pamięci - od tej strony pozytywnej - pozostały jedynie formacje pokroju JUDAS ISCARIOT, KRIEG czy LEVIATHAN. Z doom/death metalem jest całkiem podobnie, choć tutaj wszystkie te zespoły znikały tuż po zaistnieniu. Nawet obecna fala pewnej takiej mody na ?smutne? granie kompletnie nie zaznaczyła się w USA i poza nielicznymi wyjątkami w postaci trwającego niezmiennie NOVEMBERS DOOM ze świecą szukać nowych twarzy i z dużym dystansem podchodziłem do swoistej hybrydy black i doom/death metal w wykonaniu FORLORN PATH, pochodzącego z dającego się ostatnimi czasy odnotować stanu New Jersey. Z tego, co wyczytałem, zespół zaczynał od kombinowania w ramach takich stylistyk, jak death metal, folk, jazz, noise czy black metal, z czasem jednak, również w wyniku wewnętrznych sprzeczek doszło do pewnych przetasowań w składzie i ostatecznie pozostali w FORLORN PATH tylko dwaj oryginalni muzycy: Dave Imbriaco i Jurij Garnajew, do których dołączył Iwan Czernikow. ?Man?s Last Portrait? powstał już w duchu fascynacji skandynawskim doom/death?em, kojarzącym się z wczesnymi dokonaniami AMORPHIS, a także SWALLOW THE SUN czy DRACONIAN oraz klimatycznym black metalem w równie nordyckiej tradycji. Od pierwszych minut tego ponad godzinnego materiału przewijają się wątki podniosłe, ciężkie i energetyczne, a z drugiej te bardziej akustyczne i nasycone ambientową przestrzennością, choć dominantą na tym krążku jest zaprawione odpowiednią dozą melodyki granie szeroko rozłożonymi akordami, pianistycznymi pasażami, wkomponowanymi w to gitarowymi solówkami, klawiszowym tłem i wokalami oscylującymi od wściekłych poskrzekiwań do głębokich growli. Można by rzec, że temat został potraktowany z właściwą emfazą, mocnym zaakcentowaniem emocji i rozłożeniem ciężaru dramaturgii między atmospheric black metalową wściekłością a doom?owym smutkiem. Dobrze się tego słucha i pewnie przy podejściu do tego albumu w sposób nie kierujący się jakimkolwiek dystansem wejdzie on za pierwszym czy drugim razem, ale z czasem można odnieść wrażenie, że amerykański band czerpie pomysły od innych i jeśli nawet rozwija skrzydła, to na chwilę, po czym wraca do typówki tak znanej z wielu podobnych produkcji. Mają potencjał na tworzenie ambitnych i majestatycznych dźwięków, ale jeszcze nie potrafią okiełznać w sobie czegoś takiego, co można nazwać ?wtłaczaniem wszystkiego co możliwe?, z czego wychodzi chwilami przynajmniej chaos i brak myśli przewodniej. A nawet jeśli takowa się przydarza, to rozwija się w sposób na poły przewidywalny i mało twórczy. Nie ma o przekreślać szans temu zespołowi, bo zdarzały się zespoły z miejsc, gdzie tradycje klimatycznego grania były albo niewielkie, albo żadne (np. Chile, Meksyk czy Australia), a mimo to pojedyncze przypadki znalazły sporo swoich odbiorców w Europie, więc może i FORLORN PATH będzie w stanie na tyle mocno pracować nad tym, by dołączyć do tej niedużej w sumie listy. Na razie jest OK, ale niewiele ponad to.

ocena:  6/ 10

www.forlornpath.com


www.facebook.com/forlornpath


www.myspace.com/forlornpath


forlornpath.bandcamp.com


autor: Diovis



<<<---powrót