| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GREGZEYE

"The End Days"

własna produkcja zespołu (CD 2013) 

Lubię ich. Nie mają środków by się promować i zamiast mydlić oczy nonsensami o tym, jacy to nie są kultowi, legendarni i znaczący dla podziemia swojego kraju, przyznają to bez ceregieli. Ów kraj to Chorwacja, a GREGZEYE jest kolejnym potwierdzeniem faktu, że egzotyczne owoce potrafią intrygować smakiem. Mimo, iż wydany oczywiście własnym sumptem, debiutancki ich album studyjny posiada pewne wady, chciałbym by mieli szansę po szerszych wodach pożeglować. Prawda jest bowiem taka, że jeśli jakiś zespół nie gra do szuflady, to na komercji i popularności - nawet gdyby odnieść je do niezależnego od większych mediów audytorium - z całą pewnością mu zależy. Pokażcie mi muzyka, którego życiowym celem jest osiedlowy kolportaż kilku kopii nowej płyty na krzyż! Na dzień dzisiejszy liczą się tu jednak dwie rzeczy. Ich nowy album można ściągnąć za darmo (www.mediafire.com/download/ls52swlb43dc5v7/Gregzeye-The+End+Days(2013).rar). Albumu owego słucha się naprawdę przyjemnie. Powiadają, że ludzie definiują ich styl grania jako miks tego, co zaoferowały światu PANTERA i LAMB OF GOD i jeśli tylko dorzucimy do tego, że wokal Mile'go jest natury ewidentnie ekstremalnej, a partie instrumentów można skojarzyć z tym, co dzieje się w sferze szeroko pojętego, tzw. metalu technicznego (wyśmienita końcówka "Nightmares") i że słuchając gitarowych zagrywek można poczuć na swej skórze lekko orientalny klimat - owa kategoryzacja będzie wiarygodna. Ja tak naprawdę mam tylko jeden zarzut - za mało tu różnorodności. Wszystkie utwory idą równym - czyt. średnim - tempem z podobnie, acz na pewno nie tak samo skonstruowanymi riffami, które może i perfekcyjnie ze sobą się nie kleją, ale słychać w nich za to całą masę pasji i ognistego zapału do grania! Tutaj określenie groove metal ma swoje uzasadnienie merytoryczne. Weźmy pierwszy z brzegu "A Slow Rejuvenation". Jest wyraźnie nakreślona progresja powerchordów, trochę wywijasów na gryfie, odpowiednie podbicie rytmiczne fragmentu z solówką i każdy z tych elementów płynnie wynika z poprzedniego. Mnóstwo energii, stonerowego feelingu, hard core'owego buntu i mimo, iż od typowych np. dla EXODUS, thrashowych galopad na złamanie karku zespół raczej stroni (klasyczny przykład stłumionego zrywu tego typu mamy np. w "Revenge", "Inside Out" lub też w "Let it Go"), extrememetalowy wokal ustawicznie przypomina o tym, co jest konikiem chłopaków z GREGZEYE. Słychać poza tym, że nasiąknęli oni duchem klasycznego thrashu, o czym mówi cała masa aranży i rozrzuconych po całej płycie smaczków. "The End Days" to po prostu nic innego jak nośny w swym charakterze groove, brzmiący dość aktualnie, acz rasowo zarazem. Jeśli lubicie muzykę THE SIXPOUNDER, MINUSHUMAN, DIAMOND PLATE czy ETECC - koniecznie kliknijcie we wklejony u góry link.

ocena:  7/ 10

www.reverbnation.com/gregzeyeKT


www.facebook.com/gregzeyeKT


myspace.com/gregzeye


autor: Kępol



<<<---powrót