| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ONE INCH GIANT

?The Great White Beyond?

Soulseller Records (CD 2013) 

Przeraża mnie ilość nowych zespołów, które w taki czy inny sposób nawiązują do rockowej tradycji czy patrząc nieco bliżej - do doom?owo/stonerowej klasyki. To może cieszyć, ale jednocześnie staje się powoli czymś, dla czego w którymś momencie przestanie się zauważać naprawdę wartościowe zespoły, a kolejny trend przemknie nie wiadomo kiedy i trochę zaboli tych, co są naprawdę fanami takiego stylu grania. Oto mamy ONE INCH GIANT, którego nazwa już jednoznacznie daje do zrozumienia, że mamy tu do czynienia z ekipą grającą ciężko i staroświecko. I tak w dużej mierze faktycznie jest. Szwedzka formacja skupia się na gęstym i niewymuszonym rockowym graniu z melodyjnymi wokalami. Momentami potrafią przywalić ciężko niczym KYUSS, ale przy tym rzeźbią w czymś na pograniczu hard rocka z lat 70-ych (odniesienia do RUSH z tamtego czasu są tutaj słyszalne), bujającego stonera, grunge?u, barwności MASTODON i klasycznego oraz bardziej alternatywnego rocka. Przebojowi, przesłodzeni i komercyjni nie są i wątpię, by duże stacje radiowe zechcą ich grać, ale już na duży festiwalowy spęd nie tylko dla harleyowców pewnie ich zaproszą (o ile już tak się nie dzieje?). Sporo tu numerów kojarzących się na przykład z ALICE IN CHAINS i to nie tylko muzycznie, bo i wokale Filipa Astranda są podobne w intonacji i przeciąganiu końcówek do tych niezapomnianego Layne?a Stayleya, a i fani odświeżonego oblicza tej grupy z ostatnich lat też powinni być zadowoleni. Odnotowałem jednak, że ONE INCH GIANT nie zagłębia się zanadto w modny ostatnio trend na psychodelię i raczej woli pisać i grać numery stosunkowo proste, choć dzięki mieszaniu w warstwie rytmu i gitarowych motywach zagęszczają atmosferę i wykorzystują każde trzy czy cztery minuty, w jakich zamykają się poszczególne kawałki, by wpakować tam naprawdę sporo nut. Muzycy odnajdują się - i to całkiem nieźle - w formie quasi-ballady i takim przykładem, jak zgrabnie można połączyć elementy southern rockowe, country i balladowe, jest trwająca dwie minuty i 44 sekundy miniaturka ?Awaiting the Wave?. To na pewno jeden z tych bardziej zaskakujących, ale przy tym jasnych punktów tego albumu, który ma potencjał i słucha się go przyjemnie, choć przed nimi było wielu, co podobnie tkało dźwiękowy materiał. Mnie in plus przekonuje naturalność tej muzy i to, że nie jest robiona na siłę.

ocena:  7/ 10

www.oneinchgiant.com


www.myspace.com/oneinchgiant


www.facebook.com/oneinchgiant


www.soulsellerrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót