| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CUNTSCRAPE

"Papsmear Campaign"

Prime Cuts Music (CD 2009) 

Gromada sprośnych wesołków powraca z nowym, obleśnym, szeroko uśmiechającym się i nieskrępowanym niczym materiałem "Papsmear Campaign". Przez wielu uważani są za metalowy (czy raczej grindujący) kabaret, bo przecież muzycy tej prześmiewczej kamandy na co dzień parają się bardziej, hm, poważną metalową muzą. Tymczasem na poletku pod tytułem CUNTSCRAPE bez zażenowania opowiadają o różnych rzeczach, głównie kojarzących się z "jedzeniem", czyli wszelkimi seksualnymi wynaturzeniami, perwersjami i dewiacjami, przy czym robią to tak jak na poprzednich materiałach - z dużym, choć bardzo specyficznym poczuciem humoru, używając sporo "przyrodnicznych" sampli, z łatwością i swoistą gracją rymując w tekstach po "częstochowsku". A tak swoją drogą, to 'poezje' z tej płyty mogą dać sporą dawkę zabawy tym, co chcą poznać inne oblicze języka angielskiego i poszerzyć swoją znajomość słownictwa spod znaku neologizmów... Ale do rzeczy, bo na tym krążku także muzycznie dzieje się dużo. Może CUNTSCRAPE jest i kabaretowy, bo nie brakuje tu wypaczonych akcentów spod znaku rock 'n rolla ("Nutritional Paste"), pokręconego na grindowy sposób bluesa lub hard rocka ("Wham Bam Didn't Know You Were a Man", "Uncle Nasty Fingers Reoffends"), elementów country & western, krótkich 'dżołków' czy dość odważnej parodii epickich dokonań BATHORY w "Twilight of the Chundergod", jednak grać to oni bezsprzecznie potrafią. Kiedy potrzeba, zapożyczają coś z PANTERY, MOTORHEAD (chrypka pod Lemmy'ego w "I Wanna Do It With a Midget" mnie rozwala!), thrash, death metalu i ociupinkę też z black'u, choć równie dobrze czują się w graniu a la CARCASS ("Great Gran Slam", "Grind Leading the Blind", "The Great Unmasked") i im podobnych. Chwilami kojarzą mi się z MACABRE, ze względu na różne melodyjki, które w przekorny sposób łączą się z tekstami (np. "The Bi-Curious Case of...") i tu wracamy do punktu wyjścia, bo także Amerykanów uznawano zawsze za specyficzny, czarny kabaret operujący krótkimi muzycznymi formami i przekazujący kontrowersyjne treści. A bardzo ciekawą rzecz udało mi się odkryć podczas słuchania skocznego i wesołkowatego "Analrexic". Otóż, wokal przypomina w tym kawałku naszego Titusa z ACID DRINKERS, a muza z zespołem, w którym swego czasu się udzielał, czyli FLAPJACK. Muszę też dodać, że jak na tego typu wydawnictwo brzmienie i produkcja są niemalże perfekcyjne. Proporcje między poszczególnymi instrumentami są doskonale zachowane, jest odpowiednia moc i klarowność każdego dźwięku. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że zostanie to docenione nie tylko w kraju, gdzie kangury kopią turystów w ryło, a misie koala zerkają na półnagie laski z drzew w parku.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/grindecologyst


www.primecuts.com.au


autor: Diovis



<<<---powrót