| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OV HOLLOWNESS

"The World Ends"

Code 666 Records (CD 2013) 

Pochodzący z Kanady OV HOLLOWNESS ma już na koncie trzy pełne albumy regularne, przy czym ostatnim z nich jest właśnie "The World Ends". Założony i prowadzony przez muzyka o pseudonimie Mark R., jednoosobowy projekt nie ma być może do zaprezentowania twórczości o charakterze rewolucyjnym, lecz najnowszej jego płyty posłuchać można z przyjemnością. Oczywiście jeśli ktoś nie zamyka się na black metal jako taki i nie ogranicza swojej osobistej wizji gatunku do tego co na swych pierwszych dymówkach zrobiły najmniej komercyjne z najbardziej radykalnych kapel. Podobnie jak jego rodacy z np. WOLVES IN THE THRONE ROOM, Mark wyraża się poprzez atmosferyczną, czy też po prostu bardziej melodyjną postać wspomnianej stylistyki, z tym że OV HOLLOWNESS gra w nieco black'n'rollowy sposób. Jeśli lubicie więc albumy, jakimi branżę rogatej muzyki wspierają np. FORGOTTEN TOMB, RAVENTALE, DYSTOPIA NA!, późny SATYRICON, czy nawet MARDUK w tych mniej brutalnych, a bardziej chwytliwych momentach, "The World Ends" nie pozostawi Was obojętnymi. Utwory posiadają rozbudowaną formułę. Dość wspomnieć, że zanim gospodarz szyldu wyryczy do mikrofonu pierwsze wersy swojego tekstowego przesłania słuchacz przyjmuje na klatę kilka dobrych minut zmian melodycznych wątków. W "Abstractive" dostajemy również chwytliwy, melodyjny riff, charakterystyczną dla całej reszty płyty brzmieniową surowiznę i wokalną agresję. Mark nie zapuszcza swej skromnej osoby w szerzej rozciągające się, minimalistyczne pejzaże, które w bardziej czy też mniej konstruktywny sposób rozrzedziły już przecież niejeden atmospheric blackmetalowy album. Nawet jeśli pojawiają się okołoakustyczne, czy po prostu przekładane akordy - jak choćby ten w początku "End In View" - konkretnie osadzone kondukty piekielnie prymitywnych gitarowych chwytów szybko przypominają o podstawach, na których oparł on tę płytę. "Grey" zaczyna się niczym tytułowy utwór z "?and don't Deliver Us From Evil", w późniejszych jego taktach można natknąć się na zagrywki automatycznie odsyłające do punktu kulminacyjnego "Serpent Sermon", co potwierdzałoby moje przypuszczenia co do ewentualnych inspiracji. Grzechem tego krążka nie jest jednak kalkowanie, a raczej fakt, że jest on po prostu za długi. "Grey" to doskonały przykład tego jak z gotowych szablonów odrysować ciekawie wyglądającą całość, bo Mark jakoś tak zręcznie wykorzystał w tym utworze monotonię jednych i zmienność innych środków, że ciężko utworowi zarzucić banalność. Czasami przejedzie też po głośnikach typowy melancholic/depresseive blackowy walec, jakim odznacza się choćby "Hoarfrost", niekiedy - jak przykładowo w "An End" - muzyk ładuje w gary z niemałą mocą i szybkością, a jeszcze kiedy indziej pobawi się w dark ambient serwując ponad sześciominutową jazdę w takim stylu pod tytułem "Outro". Jedna godzina i niespełna kwadrans czasu trwania to jednak metraż wymagający rozwiązań z najwyższej półki i mimo, iż "The World Ends" prezentuje poziom naprawdę wysoki, nie do końca temu nie sprostał.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/ovhollowness


www.myspace.com/ovhollowness


www.reverbnation.com/ovhollowness


www.code666.net


autor: Kępol



<<<---powrót