| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RABBITS

?Bites Rites?

Good To Die Records (LP 2012) 

Wyobraźcie sobie w naszym kraju kapelę o nazwie KRÓLIKI. Przy zdrowych zmysłach nikt by nie mianował tak swojego zespołu, pod warunkiem zaiste, że nie miała to by być grupa ludzi operujących groteską czy prześmiewczym językiem muzyki i tekstów. W końcu w Polsce pojawiały się już na przykład LATAJĄCA MASZYNA DO SZYCIA, SZELEST SPADAJĄCYCH PAPIERKÓW, FORMACJA NIEŻYWYCH SCHABUFF czy KABANOS, choć większość z nich wcale nie grała (przynajmniej zawsze, a niektóre działają po dziś dzień) muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Za wyjątkiem może FORMACJI, bo to inna bajka? Pochodząca z przemysłowego Portland w stanie Oregon formacja RABBITS nawet w tak odpornym na wiele rzeczy kraju USA robi wokół siebie sporo szumu, biorąc pod uwagę, że określano ich już przy okazji pierwszego albumu jako ?total shit? czy ?they have a shit name and are super boring?, ale jednocześnie zachwycano się, że to jest ?violent beauty? czy ?totally absurd? in the best possible way?. Chyba nie muszę tłumaczyć tych cytatów? Bo faktycznie z RABBITS jest pewien problem. Są mocno zakorzenieni w muzyce na wskroś amerykańskiej, która tym się różni na przykład od brytyjskiej, że choć pozbawiona pewnej flegmatyczności, ale i typowego humoru, ma w sobie więcej bluesowych korzeni i pozbawionej skrupułów prostolinijności oraz zwyczajnej chęci wpieprzenia komuś w ryj niczym w filmach z Chuckiem Norrisem czy Steven?em Seagal?em. Stąd chyba na ?Bites Rites? tak wiele nawiązań do post-punkowo/noise?owego SONIC YOUTH, błędnie wtłaczanego do szufladki pt. ?grunge? MUDHONEY, bezkompromisowego MELVINS, równie kopiącego w dupsko HÜSKER DÜ (przerobili nawet ich numer pt. ?What?s Going On?), punkowo-przerażającego MELVINS, mocno pojechanych zespołów pokroju JESUS LIZARD, FANTOMAS i TOMAHAWK czy wielu zespołów gdzieś z pogranicza hardcore?a, rocka i rocka. Drugi problem jest taki, że albo samo trio RABBITS, albo ich wydawca powzięli decyzję, by ten materiał wypuścić jedynie na winylu oraz w wersji cyfrowej, co dla wielu, w tym i mnie, jest kłopotliwe, że te formaty z różnych względów sobie odpuszcza w miarę możliwości. Dlatego samo to, że recenzuję ten album jest już i tak dobrą rzeczą, bo w innym przypadku, gdyby nie było wersji CD pewnie nigdy by mi się ?Bites Rites? nie napatoczyło. A tak to w sumie dobrze się stało, bo to album pokręcony, ale jednocześnie potrafiący poprawić nastrój i na swój sposób chwytliwy. Kawałki nie są zbyt długie, konkretne i soczyste, wokaliści Sethro i Booze dwoją się i troją, by wejść w dialog z szalejącymi gitarami, które sami obsługują i równie wariacką sekcją rytmiczną, w której skład wchodzi wyłącznie bębniarz o ksywce KG (radzą sobie bez basu). Dużo tutaj nieokiełznanego w mniejszym lub większym stopniu hałasu, trochę psychodelii (przoduje w tym instrumental ?On Mars II?) i w ogóle muzy zwariowanej, a dzięki temu bardzo, bardzo interesującej i przekonującej.

ocena:  8/ 10

www.rabbitusmaximus.com


rabbitusmaximus.bandcamp.com


www.facebook.com/rabbitusmaximus


www.goodtodierecords.com


www.facebook.com/goodtodierecords


autor: Diovis



<<<---powrót