| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

REGARDE LES HOMMES TOMBER

"Regarde les Hommes Tomber"

LADLO Productions (CD 2013) 

Podczas realizacji szeroko pojętej, tudzież zakrojonej akcji promocyjnej nowego albumu DEEP DESOLATION w serwisie powyższym, choć nie tylko, znalazł się też skrawek miejsca na dygresję poświęconą genezie uprawianego przezeń muzycznego stylu. Słuchając sludge/blackowego, francuskiego REGARDE LES HOMMES TOMBER, będącego oczywiście kolejnym zespołem, jaki drogą wspomnianej konwencji zdecydował podążyć, przyszły mi jeszcze na myśl takie kapele jak INDIAN czy TOMBS, więc aż tak skromnej reprezentacji jak myślałem gatunek chyba nie posiada ?? Tak czy inaczej, wspomniany projekt jest przedstawicielem coraz prężniej rosnącej w siłę, post blackowej sceny swojego narodu, daleko więc im stylistycznie do surowych niczym aura syberyjskich pustkowi, piekielnych wybroczyn naszych zacnych rodaków. Poza zasięgiem ich rąk są również niestety? pięty muzyków łódzkiego DEEP DESOLATION. Przede wszystkim wypadałoby nadmienić, że REGARDE LES HOMMES TOMBER brzmi bardzo, ale to bardzo 'po amerykańsku'. Mimo sprowadzającego się głównie do wyraźnych akcentów black metalu, w niemal krystalicznie czysty sposób pobrzmiewają tu wzorce hc/punk, choć niewiele to zmienia w ostatecznym kontakcie z tym nudnym, tak naprawdę, graniem. Mnóstwo tu nawiązań do NEUROSIS, z czego najjaskrawszym jest zamykający "The Fall", który od miana kalki absolutnej ratuje chyba wyłącznie blackowa nawałnica w środku kompozycji. "I Prelude", który jak nietrudno się domyślić otwiera stawkę, wyróżnia się wyłącznie dlatego że jest instrumentalny. Niemal wszystkie następne kawałki zbudowane są na zasadzie: Kilka tąpnięć przesterowanego basu, zabawa na przejściach, jakieś cięższe riffy, blackowy galop i dłużąca się niczym dyskusja o zarobkach przy wigilijnym stole końcówka. Może i w "Wanderer of Eternity" znajdziecie coś, co po dłuższych liftingach mogłoby okazać się udanym riffem. Może i gdzieniegdzie słychać konkretnie popętane, gitarowe zagrywki ("Sweet Thoughts And Visions"). Może i udaje im się znaleźć chwilkę czasu na post rockowe wyciszenia (zwieńczony akurat zadowalającym finałem "Ov Flesh, Flames And Sins")? Zespół nie pozwala mi jednak odczuć, że wkłada w granie jakiekolwiek emocje. Te utwory nie stanowią po prostu minimalnego nawet mediatora między nimi a mną, a jeśli takie coś cechuje jakąkolwiek muzykę, to znaczy że w najlepszym wypadku jest ona po prostu słaba.

ocena:  3/ 10

rlht.bandcamp.com/


www.facebook.com/rlhtband


www.lesacteursdelombre.net/


autor: Kępol



<<<---powrót