| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SHRIKE

?Hinab in die vertraute Fremdheit?

własna produkcja zespołu (CD 2013) 

Czy tylko ja mam wrażenie, że większość niemieckich black metalowych zespołów trąci zwyczajną ?wiochą?? Chyba nie. Poza naprawdę nielicznymi wyjątkami, nawet jeśli któryś z nich próbuje wyswobodzić się z łańcucha konserwatyzmu, to kończy się to czymś wyjątkowo nieudacznym, topornym lub bełkotliwym. SHRIKE zraża już swoim pierwszym, następującym po jeszcze niedookreślonym intro pod tytułem ?Der Morgen? numerem ?Der Tag?. Brzmienie jest beznadziejne i typowo ?leśne?, jak na demówkach hord, których dyskografia skończyła się góra dwoma takimi wydawnictwami. W przypadku SHRIKE taką siłą, która przyczyniła się do zmiany podejścia do typowego BM mianuje się basistę Fabi?ego, co odszedł sobie od innej kapeli pod nazwą NATURAL BORN GRINDERS i zaszczepił reszcie muzyków tak zwane ?progresywne? myślenie o black metalu, który nie musi epatować ?przemocą i rasizmem?, a za to znajduje inspiracje zupełnie gdzieś indziej. OK, ja szanuję pewne postawy i ruchy mające na celu obalanie murów, a w miejsce burzenia wznoszące coś rzeczywiście twórczego i co ma czemuś służyć, ale cały czas mam wrażenie, że plany i zamierzenia przerosły umiejętności SHRIKE. Zamiast mocno akcentowanych w info wpływów (uwaga!) PINK FLOYD, MY DYING BRIDE, MAYHEM czy SHINING mamy nieudolne pójście śladami i tak mało wartościowego NOCTE OBDUCTA (i to tego z początku działalności), które działa sobie a muzom i chyba dzięki odpowiednim ?plecom? znajduje wciąż wydawców oraz paru naiwniaków kupujących ich płyty. ?Hinab in die vertraute Fremdheit? to jeszcze bardziej drastyczny przykład, jak można spieprzyć zamysł przez naprawdę słabe wykonanie, bełkotliwe połączenie nieprzekonujących pod każdym względem partii instrumentów, męczące dłużyzny i nijakie akustyczne ozdobniki, oklepane do bólu pomysły i beznadziejny - o czym zresztą już wspomniałem - sound. Tu nic się nie klei ze sobą, wyrazistych zmian stylistycznych się nie dosłyszałem, a już w ogóle można zapomnieć o nazwach, które zostały przywołane w tej recenzji nieco wcześniej. A wystarczyło zerknąć jak potrafił to zrobić zgrabnie NARGAROTH? Podziwiam promotorów, że kłamliwymi i nieadekwatnymi porównaniami tracą wiarygodność w oczach wielu, choć znając leniwych ?dziennikarzy? z Germanii będą powielać treść infosheetu w swoich pseudo-recenzjach, ale przez to paru wrogów w końcu się dorobią. Trafiła kosa na kamień, trafi jeszcze wiele razy?

ocena:  0/ 10

www.myspace.com/shrikeband


www.facebook.com/shrike.band


autor: Diovis



<<<---powrót