| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THINNING THE HERD

?Freedom From the Known?

Saint Marks Records (CD 2013) 

Jeśli założyć, że każdego dnia na całym świecie powstaje jakieś sto czy dwieście rockowych płyt, które coś tam, przynajmniej symbolicznie i cząstkowo, wnoszą do historii muzyki, to po wyliczeniu za pomocą matematycznych wzorów współczynnika, że choć część fanów da radę je poznać wychodzi procentowo niewielka cyferka. Nie wiem czy na tym, że część rzeczy zostanie nie poznana i w efekcie zapomniana polega funkcjonowanie muzycznej branży, ale wiem, że czasem jest żal, iż w tym czasie, gdy ja jako recenzent próbuję uporać się z poznaniem danego tytułu nie lepiej by było, abym zapoznawać się z jakąś inną pozycją. Ale nie będę narzekać, bo moim zadaniem jest przesłuchanie i opisanie wszystkiego jak leci -w końcu Mroczna Strefa nie odrzuca - jak niektóre inne portale - czegoś już z góry, bo komuś nie podoba się okładka, nazwa, styl muzyczny czy cokolwiek. Dlatego także THINNING THE HERD otrzymało ode mnie kredyt zaufania w postaci odpowiedniej ilości minut spędzonych na odsłuchu drugiego ich albumu pt. ?Freedom From the Known?, choć muza zawarta na tym krążku nie sprawiła, że miałem na plecach ciar i nie zakupię sobie go do osobistej kolekcji. Nowojorski band jest po prostu zjawiskiem z cyklu ?podłączamy instrumenty i jedziemy?. Wokalista Gavin Spielman jest osłuchanym gościem i da się wyczuć, że nie ogranicza się do muzy ?odtąd-dotąd?, stąd odpryski rasowego rocka, nowojorskiego hardcore?a, doom rocka, sludge?u, stonera i rockowej tradycji łączą się w tych dziesięciu numerach, ale nie wzniecają zbyt wielu iskier, pomimo że wraz z basistą Wesem Edmondsem i perkusistą Garth?em Macaleavey?em, który objął wakat po tragicznej śmierci poprzedniego bębniarza Ricka Cimato, starają się jak mogą, by przykuć uwagę swoją wizją grania, które brzmi niczym nagrywane ?na setkę?. Nie można odmówić THINNING THE HERD, że robi sporo hałasu i że czerpie z bardzo dobrych wzorców, dzięki czemu można tu wysłyszeć sporo konotacji z hard rockiem z lat 70-ych, sabbathowskich rzeczy połączonych z szaleństwem KYUSS czy też dźwięków odnoszących się do MOTORHEAD, gdyby Lemmy z kolegami szedł bardziej w stronę hardcore?a niż metalu, ale tego typu płyt powstaje każdego roku tak wiele, że nie robią odpowiedniego wrażenia. Na niewiele zdała się współpraca z legendarnym Steve?m Albinim, który wyprodukował tę płytę w swoim Electrical Audio Studios i nadał jej fachowych szlifów i pewnie podpowiedział, żeby muzykom poniosło jeszcze bardziej w stronę improwizacji i psychodelii (co słychać), bo to materiał, jakich wiele. Wyróżników brak, choć posłuchać oczywiście można. Historia powie jednak co innego, gdyż nie sądzę, aby ?Freedom From the Known? zapisała się w niej niczym innym, jak kolejna odnotowana statystycznie pozycja.

ocena:  5/ 10

www.tthmusic.com


www.facebook.com/THINNINGTHEHERD


www.reverbnation.com/thinningtheherd


autor: Diovis



<<<---powrót