| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VOICE OF REVENGE

?Disintegration?

MDD Records (CD 2013) 

Niemiecki death metal stał zawsze na dość przeciętnym poziomie. Kilka lepszych kapel nawet nie umywało się do polskiej czołówki, stąd już chyba przeczuwacie jaki ton będzie przeważał w tej recenzji, prawda? VOICE OF REVENGE nagrało swój drugi pełny album i po przesłuchaniu całości mogę stwierdzić, że Niemcy grają na całkiem niezłym poziomie, ale zawsze jest to ?ale?. Otóż reklamowani są jako krzyżówka szwedzkich i florydzkich brzmień i jeśli to pierwsze ma się odnosić do fotki zespołu, która jest nawiązaniem do słynnej sesji zdjęciowej ENTOMBED przy okazji ich legendarnego debiutu ?Left Hand Path?, to muzycznie VOICE OF REVENGE jest raczej bliższe tym najbardziej agresywnym propozycjom IN FLAMES czy DIMENSION ZERO, aniżeli mistrzom ?sunlightowskiego? soundu. Z kolei skojarzenia z Florydą owszem, są, jednak byłbym ostrożny z porównaniami na przykład do MALEVOLENT CREATION czy MONSTROSITY. ?Disintegration?, jeśli już, to można od biedy porównywać pod względem szybkości, poziomu agresji i sekwencji gitarowych riffów do naszego VADER?a ze środkowego okresu działalności formacji Petera, ale ponad wszystko najwięcej tutaj melodycznych akcentów kojarzących się z ?gothenburskim? brzmieniem. Nie jest to jednak żaden zarzut w stosunku do tego albumu, bowiem zmyślnie poskładano tutaj te wszystkie wpływy i nie można napisać, że jest to materiał jednorodny lub nudny. VOICE OF REVENGE nie ogranicza się do jednostajnego ?umpa-umpa? do przodu, a w zamian za to oferuje trochę fajowych akustycznych wtrętów, technicznych smaczków (np. w leniwie rozpoczynającym się ?In Mutual Disparity?, a który zmienia swoje oblicze praktycznie w każdej minucie trwania) i rozlicznych zmian tempa. Mamy tu więc odpowiednio sporo brutalności, umiejętne kondensowanie melodyczności, różnorodność form, a nawet bardziej epickie w wymowie fragmenty, jak np. w swojsko zatytułowanym ?Nadryw (The Demon)?. O brzmienie zadbał w fazie miksów i masteringu sam Andy Classen w swoim Stage One Studio, a więc pod tym względem obaw nie ma. Tyle, że nadal nie doczekaliśmy się wybitnej jednostki z Niemiec, która mogła by zdetronizować najlepszych na death metalowej scenie. Choć sam album, wbrew pozorom, jest naprawdę niezły i bez obaw można go posłuchać, i to nie raz.

ocena:  7/ 10

www.voiceofrevenge.de


www.myspace.com/voiceofrevenge


www.facebook.com/voiceofrevenge


www.mdd-shop.de


autor: Diovis



<<<---powrót