| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WAY TO END

"Various Shades of Black"

LADLO Productions (CD 2013) 

Vaerohn w miejscu najwidoczniej nie usiedzi. Co z tego, że ogarnianie blackmetalowej awangardy w swych własnych i nie tak znowuż skromnych progach zabiera mu kupę czasu, o czym każdy kto słyszał PENSEES NOCTURNES po prostu wie? Utalentowany Francuz bierze jeszcze na klatę stanowisko basisty w dzielącym z nim narodowość WAY TO END i nawet to nie wyczerpuje listy projektów, w jakie jest on zaangażowany. Przy tym, co wyprawia taki Rogga Johansson angaż Vaerohna w funkcjonowanie rodzimej sceny wydaje się być dziecinną igraszką, ale prawda jest taka, że muzykę opartą na prostych strukturach łupać sobie można w wielu zespołach, inaczej jest gdy mówimy o tak misternie rzeźbionych cackach, jak "Nom D'une Pipe!" PENSEES NOCTURNES, a przecież stylistyka WAY TO END stanowi od powyższego odskocznię w bardzo, ale to bardzo niewielkim stopniu. Z blackmetalowego Moulin Rouge przenosimy się tym razem do prawdziwej, diabelskiej jaskini niesamowitości, bo WAY TO END gra piekielnie awangardowo, ale z całą pewnością brzmi o wiele bardziej 'gitarowo' niż poprzedni wspomniany szyld na swej ostatniej płycie. Zapomnijcie o prostych utworach. Nawet jeśli słuchacie dużo ARCTURUS, to mimo iż muzyka WAY TO END będzie dla Was wówczas wysoce rekomendowalna, "Various Shades of Black" rzuci Wam całkiem srogą rękawicę. Tematy z niektórych numerów, jak na przykład ten z "A Mon ombre" czy tytułowego są zupełnie bezpośrednim nawiązaniem do tego, co wcześniej robili Norwedzy. Zastanawiam się wręcz czy nie są to czasem takie świadome bądź nie, częściowe zapożyczenia, które troszkę zbyt nachalnie kojarzą się z tym, co wylądowało na "Sham Mirrors" czy "Sideshow Symphonies". Weźmy jednak taki "Vain". Jeśli słuchając tego utworu ktoś nazwie WAY TO END blackmetalowym THE MARS VOLTA, to się nie zdziwcie. To samo można powiedzieć o "Au Fond d'un Verre de Poussiere", gdzie wokale ryczą wściekle, podkreślając, że to muzyka na wskroś ekstremalna, choć gitarki tkają gęstą i skomplikowaną sieć swoich subtelności. Horaz, założyciel formacji z plastikową kostką w palcach, nie ogranicza się bynajmniej do prostej, tradycyjnej riffologii i jeździ, biega, skacze, lata po tym swoim gryfie ile tylko wlezie, rzadko pozwalając sobie na tzw. puste przebiegi. Wydaje mi się jednak, że zdecydowanie mniej mogłoby tu trafić odniesień do norweskiej awangardy w stylu wspomnianego ARCTURUS czy poniekąd BORKNAGAR, a zdecydowanie więcej przykuwających uwagę momentów, gdyż niezależnie od stopnia trudności odbioru, muzyka winna się czymś takim odznaczać. Tutaj jest naprawdę nieźle. Fani odważniejszych rozwiązań w ekstremie dostaną nieszablonowo dudniącą perkusję, całą górę gitarowych akrobacji i masę pomniejszych smaczków, których analizowanie z całą pewnością nie sprowadzi się do kilku przesłuchań. Wspomniana muzyka ma również coś z neoklasycznych eksperymentów WINDS, co się niezwykle chwali, choć troszeczkę potu WAY TO END będzie musiał jeszcze przelać.

ocena:  7/ 10

waytoend.bandcamp.com/


www.facebook.com/waytoend


www.myspace.com/waytoendmetal


www.lesacteursdelombre.net/


autor: Kępol



<<<---powrót