| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WHO DIES IN SIBERIAN SLUSH

?We Have Been Dead Since Long Ago??

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2013) 

Nie wiem czy drugi album moskiewskich pogrzebników jest lepszy od pierwszego, ale ja odniosłem wrażenie, że zmierza on w zdecydowanie dobrym kierunku. Jako że debiut był czymś, co w taki czy inny sposób nawiązywało do sprawdzonych wzorców z kręgu funeral doom czy death/doom metalu, tak nowy materiał swoją konkretnością i konsekwencją wychodzi poza pewne ramy, choć oczywiście nadal słychać na nim takie, a nie inne inspiracje. W pierwszym rzędzie jest to oczywiście wciąż MY DYING BRIDE, co da się wyczuć już w pierwszych riffach pojawiających się na płycie, a które pojawiają się raz w jednym, raz w drugim głośniku. Dalej można by tu przywołać fińską szkołę bardzo smutnego grania, ale mimo wszystko WHO DIES IN SIBERIAN SLUSH ma takie specyficzne, nieokreślone i bardzo ?syberyjskie? podejście do doom?owej materii. Już końcówka pierwszego na płycie ?The Day of Marvin Heemayer? rozpędza się całkiem nieźle i można by rzec, że WDISS gra wręcz death metalowo. ?Refinement of the Mould? jest już znacznie bardziej pogrzebowy i ?płaczliwy?, jest partia pianina na otwarcie, bogata melodyka, głęboki growl i czego więcej jeszcze trzeba fanom takiego grania?... Muzycy opierają utwory głównie na efektywnie pracujących gitarach, co nadaje materiałowi pewnej tylko pozornej prostoty, bowiem w ramach danego kawałka dzieje się całkiem sporo, a ich długość oscyluje między sześcioma a dziewięcioma minutami. Klawiszowe motywy stanowią tutaj coś w rodzaju ciekawych ozdobników. Tak jest na przykład na początku ?In a Jar?, gdzie gitarowym pomysłom dodają majestatu, w ?The Spring? z kolei ograniczają się do pozytywkowego wstępu, a w stylizowanym na muzykę klasyczną i w całości instrumentalnym, pogrzebowym marszu o tytule - nomen omen - ?Funeral March No. 14? zastępują orkiestralne dęciaki. Zaskakująco dobrze wypadają gitarowe solówki, które gdzieś tam zahaczają o tradycyjnego hard rocka, ale też są jedynie interesującym dodatkiem dla zdecydowanie zwartej, choć przy tym dość różnorodnej całości. Tak słucham tego materiału już któryś raz i muszę stwierdzić jednoznacznie, że za każdym razem wchodzi lepiej i tylko lepiej. W swojej lidze Rosjanie zaszli już wysoko i WHO DIES IN SIBERIAN SLUSH to nie jedyny tego przykład.

ocena:  8,5/ 10

www.whodiesinsiberianslush.com


www.myspace.com/whodiesinsiberianslush


wdiss.bandcamp.com


www.reverbnation.com/wdiss


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót